- Od soboty 27 lutego wprowadzamy obowiązek zakrywania ust i nosa wyłącznie przy użyciu maseczki - zapowiedział  w środę Adam Niedzielski, minister zdrowia. A w piątek po południu opublikowane zostało nowe rozporządzenie "covidowe", w którym nie ma mowy o używaniu szalików, kominów, chust, bandan oraz przyłbic (rozporządzenie z 26 lutego, poz. 367). - Przyłbice mogą być stosowane dodatkowo do maseczki - powiedział minister Niedzielski.

- Kluczowe jest, aby mieć maseczkę, która prawidłowo zasłania twarz, a zatem zarówno usta jak i nos. Tylko tak założona maseczka działa prawidłowo. Powoduje, że nie wdychamy 90 proc. patogenów, które znajdują się w naszym otoczeniu -  powiedziała Iwona Paradowska-Stankiewicz, konsultant krajowy w zakresie epidemiologii.

Dyskusja o maseczkach toczy się od zeszłego tygodnia

Zgodnie z nowym par. 25 rozporządzenia do 14 marca 2021 r. nakazuje się zakrywanie, przy pomocy maseczki, ust i nosa. Z przepisu wypadły więc odzież lub jej część, przyłbice i kaski ochronne. Warto przypomnieć, że tydzień temu w piątek duże zamieszanie wywołała poranna wypowiedź prof. Andrzeja Horbana. Główny doradca premiera do spraw Covid-19  stwierdził bowiem w jednej z rozgłośni radiowych, że jeszcze dziś ma zostać wydane rozporządzenie dotyczące obowiązku noszenia chirurgicznych maseczek. To oznaczałoby, że nie będzie można już zasłaniać nosa i ust czymkolwiek, ale także maseczką materiałową. Przedstawiciele resortu zdrowia doprecyzowywali, że nie chodzi o wprowadzenie nakazu noszenia maseczek chirurgicznych, ale zakaz noszenia przyłbic czy szalików. Na popołudniowej konferencji potwierdził to Adam Niedzielski, minister zdrowia. - Trzeba też dać wyraźny sygnał, że często noszone przyłbice nie zapewniają takiego bezpieczeństwa jak najprostsza maseczka -powiedział Niedzielski. A Iwona Paradowska-Stankiewicz wyjaśniła dlaczego.

Sprawdź w LEX: Czy pracodawca może wymagać od pracownika potwierdzenia, że został zaszczepiony przeciwko COVID-19? >

 


Nie będzie nakazu noszenia maseczek chirurgicznych, ale jest rekomendacja

- Mamy już wiele badań, które pokazują, że maseczki, które szczelnie osłaniają usta i nos, szczelnie przylegają do twarzy, są w stanie przefiltrować nawet 95 proc. patogenów, które są w otoczeniu. Przy czym ten odsetek zależy od typu maseczki. Niezależnie od tego, czy jest to maseczka chirurgiczna, czy FFP2, czy FFP3 to jest bardzo dobra osłona i ochrona przed inhalacją wirusa, zwłaszcza SARS-CoV-2. Przyłbice zaś nie są dobrą ochroną, ponieważ nie zasłania szczelnie twarzy, i nadal patogeny mogą dostawać się do organizmu - mówiła - Iwona Paradowska-Stankiewicz. Wyjaśniła, biologia wirusa podlega zmianom. - Cechą wirusów jest to, że mutują. Obecnie nasza wiedza, oparta na obserwacji potwierdza, że wirus SARS-CoV-2 jest wirusem, który jest bardziej zaraźliwy od grypy. Okazuje się, że nie przenosi się tylko drogą kropelkową, ale też za pośrednictwem powietrza, i dlatego przyłbice i wszelkie inne zamienniki jak szaliki, chusty, chusteczki - absolutnie nie. Wirus może bowiem być transmitowany na większe odległości i w większym stopniu jesteśmy narażeni na jego działanie kontaktując się ze sobą, przebywając w niewielkich pomieszczeniach słabo wentylowanych lub słabo wietrzonych - mówiła Iwona Paradowska-Stankiewicz. I zaznaczyła, że niezmiennym elementem ochrony, który pozwala ustrzec się od zakażenia, jest maseczka, ale też dystans społecznych, unikanie pomieszczeń zatłoczonych.

Czytaj w LEX: Odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkody w trakcie pandemii >

Grzesiowski: Zmiana rozporządzenia potrzebna

Dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej do spraw Covid-19  zauważa, że obecny kształt rozporządzenia miał sens w marcu, gdy nie było dostępu do profesjonalnych maseczek.  Jego zdaniem teraz, by zatrzymać nowy wariant wirusa, maseczki muszą być bardziej profesjonalne.  - Maseczki filtrujące powinny mieć albo oficjalne normy, albo być wykonane z materiału, który rzeczywiście filtruje. Bawełna takich właściwości nie posiada. Dlatego maseczki tekstylne powinny być przynajmniej trójwarstwowe - z czego jedna z warstw powinna być wykonana z materiału, który pełni rolę filtra - uważa dr Grzesiowski. Wiceminister Kraska przyznaje, że wiele krajów w Europie wprowadza maseczkę przynajmniej chirurgiczną, czyli bardziej zabezpieczającą nas od maseczek materiałowych, szalika, czy innej części garderoby. Na razie jednak w Polsce nie będzie takiej zmiany przepisów.

Sprawdź w LEX: Na kogo zostanie nałożony mandat, w sytuacji, jeśli pracownik nie stosuje się do obowiązku zasłaniania ust i nosa w zakładzie pracy? >

Maseczki o wyższym standardzie obowiązkowe w Czechach

Na zaostrzenie przepisów dotyczących maseczek wcześniej zdecydowały się Czechy. Od wtorku 23 lutego miejscach publicznych wymagane są maseczeki FFP2, nanomaseczek lub dwóch maseczek chirurgicznych. Tamtejszy resort zdrowia ma opublikować dokładny wykaz miejsc, gdzie wymagane będą maseczki o wyższej klasie ochronnej. Głównie chodzi o sklepy, komunikację publiczną i szpitale. Już na początku lutego na co najmniej dwa miesiące czeski rząd zniósł 21-procentowy podatek VAT na maseczki. Póki co, takie zmiany w Polsce nie są planowane. - Oczywiście najlepiej by było, gdybyśmy wszyscy posługiwali się czymś od maseczek chirurgicznych w górę, przechodzili przez poziom FFP2 czy FFP3, ale pamiętajmy, że to jest towar, który kupujemy na rynku i nagły popyt będzie kształtował cenę i podaż - powiedział w środę Andrusiewicz. - Nie chcielibyśmy teraz, żeby nagle społeczeństwo płaciło krocie za maseczkę chirurgiczną z uwagi na to, że wprowadzamy rozwiązania, które będą obowiązywały za kilka dni. Nie chcemy stawiać przed takim faktem całego społeczeństwa - powiedział rzecznik ministerstwa. Dodał jednak, że możliwe jest stopniowe profesjonalizowanie osłon twarzy, zależnie od etapu epidemii, na jakim będziemy.