Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Od 1 lipca podwyżki tylko dla części medyków – wraca problem nierówności

Z niezmienionej formy waloryzacji wynagrodzeń, która ponownie nastąpi w tym roku w lipcu, może cieszyć się tylko część medyków. Wszystko wskazuje bowiem na to, że nie obejmą one tych pracujących np. na podstawie kontraktów, co nie jest rzadką sytuacją w ochronie zdrowia. To, jak wskazują dyrektorzy szpitali, wywołuje napięcia wśród personelu. A jest to tylko jeden z problemów związany z niezmienioną formą przepisów.

zdrowie zlot stetoskop
Źródło: iStock

Przypomnijmy, że na początku tygodnia w Ministerstwie Zdrowia odbyło się kolejne spotkanie Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia, podczas którego negocjowano i dyskutowano na temat tzw. ustawy podwyżkowej (tj. ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych). Na mocy przepisów 1 lipca od kilku lat jest dniem, w którym wchodzą w życie podwyżki dla pracowników ochrony zdrowia, oparte o wskaźniki wskazane w przepisach. Jedną z propozycji, nad którą debatowano, było przesunięcie terminu wejścia w życie podwyżek, tak, by nie wypadał on w środku roku, a np. 1 stycznia. Wspominano również o możliwości tymczasowego zamrożenia ustawy, ale nie całkowitej rezygnacji z waloryzacji. Ostatecznie, jak poinformował resort zdrowia, dyskusja nie przyniosła oczekiwanego kompromisu, co oznacza, że jest za późno, by cały proces legislacyjny obejmujący zmiany został przeprowadzony jeszcze przed 1 lipca.

- Bez zgody i porozumienia w obszarze ustawy podwyżkowej, nie będziemy w stanie przeprocedować zmian w odpowiednim czasie, więc na ten moment pozostaje ona w niezmienionej formie. Musimy ponieść koszty z tym związane – zaznaczyła w trakcie posiedzenia zespołu Katarzyna Kęcka, wiceminister zdrowia.

Wstępne szacunki Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) wskazują, że tegoroczne koszty podwyżek przełożą się na ok. 3,5 mld zł kosztów dla NFZ w skali drugiego półrocza br., a ok. 7 mld zł w skali roku. Warto zaznaczyć, że podwyżki obejmą nie tylko personel leczniczy, ale też inne osoby zatrudnione w ochronie zdrowia (np. szpitalach). Przykładowo, Ogólnopolski Związek Zawodowy Psychologów wylicza, że od 1 lipca br. psycholog będzie zarabiał 9081,63 zł, a specjalista psychologii klinicznej, psychoterapii dzieci i młodzieży – 11485,59 zł.

Część medyków wykluczona

To oznacza z kolei, że nierozwiązany pozostaje problem dotyczący kwestii formy zatrudnienia a prawa do podwyżki. Ustawa wskazuje bowiem, że przepisy obejmują pracowników wykonujących zawody medyczne oraz pracowników działalności podstawowej, innych niż pracownicy wykonujący zawody medyczne, którzy są zatrudnieni w podmiotach leczniczych. W obu przypadkach wyjaśniono, że chodzi o zatrudnienie w ramach stosunku pracy. Podwyżki nie obejmują więc automatycznie medyków, którzy pracują na przykład na podstawie kontraktów, co jest częstym przypadkiem w szpitalach.

W praktyce podejście do problemu bywa różne – niektórzy dyrektorzy szpitali, o ile mogą sobie na to pozwolić, przyznają podwyżki wszystkim pracującym w placówce. Nie są to jednak pieniądze pochodzące z budżetu NFZ. Remigiusz Pawelczak, dyrektor naczelny Samodzielnego Podstawowego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Szamotułach i prezes Wielkopolskiego Związku Szpitali, w rozmowie z Prawo.pl (cały wywiad opublikujemy w serwisie w poniedziałek, 23 marca) ocenia, że ustawa generalnie w szczególny sposób przyczynia się do pogarszania kondycji finansowej szpitali. Problemem nie są jednak, jego zdaniem, same podwyżki, lecz sposób ich finansowania i wdrażania.

Rekomendacje AOTMiT z lipca ubiegłego roku nakazały finansowanie podwyżek jedynie osobom zatrudnionym na umowach o pracę. Pominięto osoby zatrudnione na umowy cywilnoprawne. Było to zaskakujące, bo niezgodne z tym, co AOTMiT zalecał w poprzednich latach. Nie podano żadnego przekonującego argumentu na tę nagłą zmianę. W ten sposób podzielono personel medyczny na tych, którym należą się podwyżki ustawowe, i na tych, którym się nagle przestają należeć – zaznacza ekspert.

Dyrektor Pawelczak podkreśla, że osoby pracujące na umowach cywilnoprawnych oczekiwały podwyżek i w większości szpitali różnymi sposobami je wyjednały. A ta niespodziewana zmiana sposobu wprowadzania podwyżek oprócz strat finansowych wywołała napięcia wśród personelu. - Bardzo krytycznie oceniam mechanizm finansowania wzrostu wynagrodzeń. Szpitale nie otrzymują na nie celowych środków. Podwyżki wypłacamy z pieniędzy przekazywanych szpitalom na wzrost wyceny punktów za świadczenia i na zwiększony ryczałt. Jednocześnie NFZ, obniżając wyceny procedur, odbiera szpitalom część tych pieniędzy. Innymi słowy: najpierw musimy zrealizować obowiązek udzielenia podwyżek, a potem państwo zbiera szpitalom część pieniędzy przeznaczonych na ten cel – wyjaśnia.

Węzeł gordyjski nie do przecięcia?

W sprawie ustawy podwyżkowej silnie podzielone jest samo środowisko medyczne. Z jednej strony padają argumenty o godnych płacach, z drugiej – niebotycznych kosztach ponoszonych zwłaszcza przez szpitale i pieniądzach, których po prostu nie ma skąd brać. O tymczasowe zawieszenie ustawy podwyżkowej i wypracowanie nowych, bardziej dynamicznych i dostosowanych rozwiązań w tym zakresie apelowała m.in. Polska Federacja Szpitali. Wnioskowała o to także w ubiegłym roku Komisja ds. Ochrony Zdrowia Związku Województw RP, która proponowała dwuletni termin zawieszenia.

- Realizacja zapisów tej ustawy ma zapewne służyć utrzymaniu atrakcyjności pracy w zawodach medycznych, niemniej jednak nie może skutkować pogarszaniem dostępności do świadczeń zdrowotnych. W aktualnej sytuacji geopolitycznej oraz w związku z ograniczonymi możliwościami dodatkowego finansowania świadczeń zdrowotnych z budżetu Państwa, utrzymywanie ustawy w tym brzmieniu nie jest możliwe bez dalszego ograniczania dostępności do świadczeń zdrowotnych – zaznaczono w stanowisku przedłożonym resortowi zdrowia.

Wynagrodzenie personelu medycznego bez wątpienia powinno być godne, stabilne i adekwatne do poziomu odpowiedzialności, kompetencji oraz obciążenia pracą. Jednocześnie utrzymywanie obecnych regulacji płacowych, opartych na sztywnych mnożnikach i oderwanych od realiów całego rynku pracy prowadzi do coraz większych dysproporcji między wybranymi grupami zawodowymi a ogółem pracowników w Polsce, gdzie mediana wynagrodzeń w kraju wynosi około 7 tys. zł miesięcznie – podkreślał z kolei Andrzej Płonka, prezes zarządu Związku Powiatów Polskich.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej