Karta DiLO już od dawna nie spełnia swojej funkcji
Od stycznia przyszłego roku karta e-DiLO ma być obowiązkowa we wszystkich placówkach, a obwieszczenie ministra zdrowia określi, jakie badania i przy jakich nowotworach trzeba wykonać. Teraz nie ma takiego standardu, a niektóre procedury bardziej opłaca się placówce robić bez karty DiLO, więc wielu pacjentów nie otrzymuje jej wtedy, kiedy powinno. Dodatkowo problemem jest czas założony w karcie na wykonanie badań - bez karty nie ma presji czasowej, a, co za tym idzie, finansowej, dla placówki.

Karta Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO) daje pacjentowi prawo do diagnostyki i leczenia onkologicznego bez skierowania. Kartę może wystawić lekarz podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) albo lekarz innej specjalności w przypadku nowotworu złośliwego. Lekarz może wystawić kartę także w przypadku podejrzenia raka. Poradnia specjalistyczna, która realizuje szybką diagnostykę onkologiczną, ma 28 dni na wstępną diagnostykę, która potwierdzi lub wykluczy obecność nowotworu. A następnych 21 dni na ewentualną diagnostykę pogłębioną, dzięki której ustali typ, stopień zaawansowania i lokalizację nowotworu. Karta DiLO, wprowadzona w 2015 r., opłacała się placówkom, bo wiele świadczeń było limitowanych, a NFZ płacił w 100 proc. za nadwykonania. Od 2019 r. zniesiono jednak limity np. w diagnostyce obrazowej, a dwa lata później w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS). Zmiana organizacji i wycena procedur wpłynęły na to, że karta DiLO przestała być opłacalna w niektórych obszarach dla placówek. Niektóre procedury bardziej opłaca im się robić poza nią.
Karta DiLO się nie opłaca?
Sami stworzyliśmy ten mechanizm „Polak potrafi”. Przecież wiadomo, że nie będziemy wystawiać kart DiLO, jeśli procedury na etapie diagnostyki były źle wycenione, a potem konsekwencją tego jest niepłacenie 100 proc. za zabieg operacyjny, radioterapię czy inne świadczenia. Lepiej opłaca się robić niektóre procedury bez DiLO, niż z nią. Ta ścieżka powinna być poprawiona, a nie tak jak obecnie, że jeśli coś się obsunie, to placówka nie ma zapłacone. Niektóre placówki miały tak ustalone, że kartę zakłada się po rozpoznaniu nowotworu i kierownicy tego pilnowali – mówiła na posiedzeniu ostatniej sejmowej podkomisji stałej do spraw organizacji ochrony zdrowia prof. Renata Duchnowska, kierownik Kliniki Onkologii Wojskowego Instytutu Medycznego – PIB w Warszawie.
Być może m.in. stąd wynikają rozbieżności w liczbie wystawianych kart i etapach, na których jest wystawiana. Pomiędzy województwami różnice są spore. – Istotą problemu jest, kiedy zakładamy kartę DiLO. W województwach podkarpackim, lubelskim i lubuskim 40 proc. kart zakładanych jest w szpitalach, tylko 10 proc. pacjentów miało kartę założoną w POZ. Ale w województwach pomorskim i dolnośląskim 41 proc. pacjentów miało kartę założoną w POZ. Te różnice są niczym niewytłumaczalne – mówi dr n. med. Bernard Waśko, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH.
Joanna Frątczak-Kazana, wicedyrektorka Onkofundacji Alivia, przekazała jeszcze inne statystyki. – W nowotworach gruczołu krokowego 70 proc. pacjentów jest leczonych poza kartą DiLO, a w raku piersi 5 proc. W raku płuca ponad 25 proc. zabiegów jest poza kartą. Od 2018 roku terminowość leczenia systematycznie spada. E-DiLO jest bardzo potrzebna, ale bez innych zmian w systemie to niewiele pomoże, oprócz lepszego monitoringu, choć i to dla nas będzie dużo – mówiła w Sejmie.
Karta e-DiLO będzie obowiązkowa
Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Analiz i Strategii w Ministerstwie Zdrowia przekazała, że karta e-DiLO od stycznia 2027 r. będzie obowiązkowa dla placówek, i będzie powiązana z rozliczaniem świadczeń. – Będą zalecenia MZ w formie obwieszczenia, na podstawie których w danych nowotworach mamy przewidzianą ścieżkę pacjenta i jakie badania należy wykonać, i jak leczyć – zaznaczyła.
W ostatnich kilku latach przybywa chorych onkologicznie i kart DiLO. Tylko w tym roku wystawiono ich ponad 71 tys. W 2024 r. było ich 403 tys. Najwięcej kart wystawiono w AOS (47 proc.), w POZ – 35 proc., w szpitalach – 18 proc.
Z kartą DiLO wiąże się terminowość badań. A ta spada. – U 58 proc. pacjentów przeprowadzono terminową diagnostykę, a w przypadku diagnostyki pogłębionej – u 65 proc. pacjentów w 2026 r. – poinformowała przedstawicielka MZ. Lepsza terminowość badań wstępnych była w latach 2018-2025 (od 2/3 do 4/5 przypadków). Terminowość diagnostyki pogłębionej kształtowała się w granicach 70-80 proc.
W 2023 r. było 2,5 mln pacjentów onkologicznych, a w 2025 r. ich liczba wzrosła do 2,66 mln.
"Prawo do bycia zapomnianym" w trakcie prac
Warto też przypomnieć, że trwają prace legislacyjne nad projektem wprowadzającym zmiany w zasadach dotyczących kredytów konsumenckich. Jest w nim również istotna zmiana dla pacjentów onkologicznych. W projekcie znalazły się przepisy, które wskazują, że kredytodawca może wymagać od konsumenta zabezpieczenia spłaty kredytu konsumenckiego w postaci ubezpieczenia, którego suma jest nie wyższa niż całkowita kwota do zapłaty, jeżeli jest to uzasadnione i proporcjonalne w odniesieniu do rodzaju i warunków tego kredytu, pod warunkiem, że akceptuje możliwość wyboru lub posiadania przez konsumenta ubezpieczenia odpowiadającego minimalnemu zakresowi ubezpieczenia określonemu przez kredytodawcę. Z kolei projektowany art. 16 zakłada, że tego typu zabezpieczenia nie można żądać na podstawie wyników badań, przyczyn hospitalizacji i leczenia choroby nowotworowej, jeżeli od dnia klinicznie uzasadnionego zakończenia aktywnego leczenia upłynęło ponad pięć lat. Za projekt odpowiada prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów - niedawno zakończyły się konsultacje.
Czytaj więcej: Po pięciu latach pacjent onkologiczny nie będzie się tłumaczył przed bankiem
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.









