Takie wnioski wypływają ze sprawy w której małoletni powód Jarosław. G., reprezentowany przez matkę Zofię G. domagał się od ubezpieczyciela szpitala zadośćuczynienia w wysokości 150 tys. zł. Wyjaśnił, że z powodu błędu lekarza w określeniu terminu porodu, urodził się z dziecięcym porażeniem mózgowym.

Położnik nie mógł przewidzieć nagłego pogorszenia ciąży

Sąd Okręgowy nie uwzględnił powództwa, wskazując, że pomiędzy działaniami i zaniechaniami personelu szpitala a powstałą u powoda krzywdą nie zachodzi związek przyczynowy (art. 361 § 1 k.c.).

Zdaniem powoda, to błąd ginekologa, który błędnie ustalił tydzień ciąży, w jakim pozostawała z nim wówczas jego matka, a następnie wypisanie jej ze szpitala trzy dni później, były tymi zdarzeniami, które doprowadziły do ciężkiego porodu, a w rezultacie do niedotlenienia okołoporodowego i obecnego stanu zdrowia. Jego zdaniem, gdyby data porodu została określona prawidłowo, lekarz nie odesłałby matki z powrotem do domu i terminem kolejnej wizyty za dwa tygodnie.

 

Coraz więcej procesów ws błędów medycznych czytaj tutaj>>

 


Ciąża nie była przenoszona

Inne zdanie na ten temat miał jednak biegły sądowy, który twierdził, że nawet prawidłowe odczytanie wieku płodu, nie pozwoliłoby zatrzymać ciężarnej w szpitalu - ciąża nie była jeszcze przenoszona, a wszystkie wyniki badań były w normie.

O stanie zdrowa powoda zadecydował czynnik, którego wystąpienia lekarz badający matkę powoda nie mógł przewidzieć - przedwczesne odklejenie się łożyska.

Choćby zatem Zofia G. stawiła się do szpitala w ciągu kolejnych dwóch dni (znajdowała się w 40 tygodniu ciąży), a nie jak zostało jej zalecone dwóch tygodni, prawdopodobieństwo odklejenia się łożyska nadal by istniało.

Pomiędzy błędnym określeniem tygodnia ciąży i pouczeniem o terminie kolejnych badań, a krzywdą powoda nie zachodzi zatem związek przyczynowy, uzasadniający odpowiedzialność szpitala na podstawie art. 430 k.c. w zw. z art. 444 § 1 k.c. w zw. z art. 445 § 1 k.c., a w rezultacie - pozwanego ubezpieczyciela - wyjaśnił sąd.

Odpowiedzialność za nieudzielenie pomocy przez lekarza a błąd medyczny czytaj tutaj>>
 


Matka powoda nie należała do grupy ryzyka

Sąd odwoławczy nie zmienił rozstrzygnięcia.

Podkreślił, że w sprawie doszło do błędu diagnostycznego polegającego na wadliwym ustaleniu wieku ciąży, ale nie wpłynął on jednak ostatecznie na przebieg ciąży u matki powoda.

Odklejenie się łożyska może wystąpić w każdej ciąży i doprowadzić do nagłego niedotlenienie płodu lub nawet jego obumarcia. Tego typu patologia występuje zazwyczaj u kobiet otyłych, z nadciśnieniem tętniczym czy ze zmianami naczyniowymi, a matka powoda nie należała do żadnej z tych grup ryzyka.

Lekarz badający matkę powoda w dniu 22 sierpnia 2011 r. nie mógł zatem przewidzieć nagłego pogorszenia stanu ciąży do jakiego doszło kilka dni później. Popełnił wprawdzie błąd diagnostyczny, ale nawet bez niego (tj. ustalenia, że znajduje się w 40 tygodniu ciąży), matka powoda zostałaby wypisana do domu.

Jakie są przesłanki odpowiedzialności zawodowej, cywilnej i karnej lekarza za błąd medyczny czytaj tutaj>>
 

Według ustalonych standardów, pacjentek w wieku matki powoda, będących w kolejnej ciąży, wobec braku stwierdzonej patologii ciąży, jak też podejrzeń jej wystąpienia, nie zatrzymuje się w szpitalu. Ponadto, choćby matka powoda stawiła się na wizytę w prawidłowo wyznaczonym terminie, do odklejenia się łożyska i tak by mogło dojść.

Wbrew przekonaniu powoda, błąd lekarza nie zapoczątkował ciągu zdarzeń, które doprowadziły do tak nieszczęśliwego finału. W związku z tym szpital, a w rezultacie jego ubezpieczyciel, nie ponosi odpowiedzialności za stan zdrowia powoda. Między tymi dwoma zdarzeniami - błędną diagnozą, a patologicznym przebiegiem ciąży, nie zaistniał obiektywny związek przyczynowy. To oznacza, że niedotlenienie powoda i związane z tym następstwa zdrowotne wystąpiły niezależnie od działań i zaniechań personelu szpitala.

 

Wyrok SA w Warszawie z dnia 18.09.2018 r. I ACa 210/17.