Rozporządzenie ministra zdrowia z 3 czerwca 2022 r. w sprawie szczegółowego zakresu danych zdarzenia medycznego przetwarzanego w systemie informacji oraz sposobu i terminów przekazywania tych danych do Systemu Informacji Medycznej wejdzie w życie 14 dni od dnia publikacji w Dzienniku Ustaw. Wyjątkiem są m.in. przepisy dotyczące rozszerzenia katalogu danych, które trafią do SIM. Zgodnie z rozporządzeniem do 30 września wpisywanie ich będzie fakultatywne.

 

RPO zwraca się o wyjaśnienia 

Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek uważa, że zakres przetwarzania danych osobowych powinien być szczegółowo doprecyzowany w ustawie, a nie w rozporządzeniu ministra. Poważne wątpliwości RPO budzi konieczność przetwarzania przez władze danych dotyczących antykoncepcji. W ocenie RPO nie jest to niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.  Dlatego zwrócił się do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego o wyjaśnienia na podstawie  jakich opinii i analiz resort zdecydował o  rozpoczęciu "działań legislacyjnych w celu gromadzenia danych o usługobiorcach niemających związku ze zdarzeniem medycznym, które raportowane jest w SIM".

Dane - zwraca uwagę RPO - zwłaszcza zaś informacja o ciąży usługobiorcy i o wyrobach medycznych zaimplementowanych u usługobiorcy - wykraczają poza zakres ich niezbędności, określony w ustawie o o systemie informacji w ochronie zdrowia.

 

- Prawo do prywatności (art. 47 Konstytucji) jest zagwarantowane m.in. przez ochronę danych osobowych (art. 51 Konstytucji) - zaznacza.

Spór o dane o ciąży

Na łamach Prawo.pl opisywaliśmy kontrowersje wokół projektu rozporządzenia w sprawie szczegółowego zakresu danych zdarzenia medycznego przetwarzanego w systemie informacji oraz sposobu i terminów przekazywania tych danych do Systemu Informacji Medycznej.

Czytaj także: Rejestr ciąż prawie gotowy i może być brzemienny w skutkach >>

Politycy opozycji wiązali projekt z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego ograniczającym prawo do aborcji i argumentowali, że przygotowywane rozwiązanie nie ma na celu zwiększenia opieki nad ciężarnymi, ale że chodzi  o przymus i kontrolę.

Informacja o „rejestrze ciąż” spotkała się z obawą, że kobiety, ze strachu przed nadmierną ingerencją w swoje życie prywatne, zrezygnują z szukania pomocy medycznej, albo wręcz z zachodzenia w ciążę. Ministerstwo twierdziło z kolei, że nie ma powodów do obaw, ponieważ do informacji w systemie dostęp będą mieli tylko wybrani pracownicy medyczni, a w każdej innej sytuacji, żeby poznać informacje dotyczące danej osoby, potrzebna będzie jej zgoda. Resort zaznacza też, że nie tworzy żadnych rejestrów, ale jedynie poszerza system raportowania w oparciu o zalecenia Komisji Europejskiej.

Czytaj także: Wyrok w sprawie aborcji opublikowany i wchodzi w życie>>