Kolejne porodówki do zamknięcia, resort mówi o "wewnętrznych decyzjach"
Osiem zamkniętych porodówek, osiem zawieszonych oddziałów, kolejne zamknięcia od 1 lipca - tak obecnie wygląda sytuacja związana z likwidacją oddziałów, na których kobiety w czasie porodu mogą liczyć na profesjonalną opiekę. A, ze względu na sytuację demograficzną, będzie tylko gorzej. Ministerstwo Zdrowia, pytane o sytuację konkretnego szpitala, wskazuje, że nie ma informacji o reorganizacji, choć te opublikowano na ogólnodostępnej stronie internetowej. Wskazuje też, że to wewnętrzne decyzje placówki.

Likwidacje kolejnych oddziałów ginekologiczno-położniczych wciąż budzą silne emocje, zwłaszcza w sytuacji, gdy mowa o jedynym takim miejscu w danym mieście albo wręcz w powiecie. Jak wynika z danych Narodowego Funduszu Zdrowia, które zostały przekazane Polskiej Agencji Prasowej, tylko od początku roku w Polsce zamknięto osiem porodówek, a kolejne osiem zawiesiło działalność. Od 1 lipca br. przestaną być także realizowane świadczenia w zakresie położnictwa i neonatologii w Ostrzeszowskim Centrum Zdrowia (woj. wielkopolskie), o czym placówka poinformowała w oficjalnym oświadczeniu zarządu. Podkreślono w nim, że to decyzja „trudna i społecznie wrażliwa, jednak podyktowana przede wszystkim bezpieczeństwem pacjentek i noworodków oraz koniecznością zapewnienia stabilnego funkcjonowania całego szpitala”. Wśród powodów wymieniono m.in. kwestię sytuacji kadrowej oraz uwarunkowania demograficzne. W placówce nadal będzie działać poradnia ginekologiczno-położnicza. Najbliższe porodówki znajdują się jednak w sąsiednich miejscowościach, w odległości średnio od 19 do 60 kilometrów od Ostrzeszowa.
Od stycznia br. obowiązuje nowelizacja rozporządzenia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego, którym wprowadzone zostały zmiany organizacyjne w zakresie opieki nad kobietą w ciąży, kobietą rodzącą oraz kobietą w połogu i noworodkiem. Chodzi m.in. o tzw. pokoje narodzin, które mają być tworzone m.in. na SOR-ach, w momencie gdy w danym szpitalu zlikwidowany zostanie oddział ginekologiczno-położniczy, a najbliższy znajduje się w odległości co najmniej 25 kilometrów. Jak podaje PAP, z danych NFZ wynika, iż do czerwca powstał jeden taki pokój – w szpitalu w Wągrowcu (woj. wielkopolskie).
Reorganizacje w szpitalach
O kwestie związane z likwidacjami porodówek pytają regularnie również posłowie. Do resortu zdrowia trafiła ostatnio np. interpelacja (posła Marka Subocza i Czesława Hoca) w sprawie planowanej likwidacji lub reorganizacji ginekologiczno-położniczej izby przyjęć w Szpitalu Wojewódzkim im. Mikołaja Kopernika w Koszalinie. Jak wskazują, z przekazywanych sygnałów wynika, że od dnia 1 czerwca 2026 r. pacjentki wymagające pilnej pomocy ginekologicznej i położniczej, w tym kobiety w zaawansowanej ciąży, pacjentki rodzące, te z krwawieniem, zagrożoną ciążą, podejrzeniem poronienia, silnym bólem, zaburzeniami ruchów płodu lub innymi objawami wymagającymi natychmiastowej interwencji - miałyby nie być już przyjmowane w dotychczas funkcjonującej, wyodrębnionej ginekologiczno-położniczej izbie przyjęć.
- Według tych informacji pacjentki miałyby być kierowane przez szpitalny oddział ratunkowy albo przez izbę przyjęć ogólną, której funkcjonowanie – zgodnie z relacjami mieszkańców – ma być ograniczone czasowo. Jeżeli informacje te się potwierdzą, może to oznaczać nie tylko pogorszenie komfortu i intymności leczenia, lecz przede wszystkim realne zagrożenie zdrowia i życia pacjentek, kobiet w ciąży oraz dzieci nienarodzonych i noworodków – podkreślają posłowie.
Zaznaczają przy tym, że szczególny sprzeciw budzi możliwość kierowania kobiet w ciąży i pacjentek w stanie nagłym do ogólnego SOR, gdzie równocześnie przebywają pacjenci z urazami, zatruciami, chorobami zakaźnymi, objawami neurologicznymi, kardiologicznymi, osoby nietrzeźwe, agresywne lub przywożone przez służby porządkowe.
- Taka organizacja może narażać pacjentki na dodatkowy stres, utratę poczucia bezpieczeństwa, naruszenie intymności oraz ryzyko opóźnienia diagnostyki i leczenia – oceniają.
Ministerstwo: To sprawa placówki
Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia, w odpowiedzi na interpelację wskazuje, że wspomniany szpital, jako podmiot leczniczy o III poziomie referencyjności w zakresie położnictwa i ginekologii, pełni kluczową rolę w zabezpieczeniu świadczeń zdrowotnych dla mieszkanek regionu oraz pacjentek wymagających wysokospecjalistycznej opieki medycznej.
- Ministerstwo Zdrowia nie otrzymało od Narodowego Funduszu Zdrowia informacji dotyczących planowanej likwidacji, zawieszenia działalności, przeniesienia ani reorganizacji Ginekologiczno-Położniczej Izby Przyjęć w Szpitalu Wojewódzkim im. Mikołaja Kopernika w Koszalinie, która miałaby obowiązywać od dnia 1 czerwca 2026 r. Niemniej jednak zaznaczyć należy, że za wewnętrzne zmiany organizacyjne dotyczące przyjmowania pacjentek do Oddziału Położniczo-Ginekologicznego odpowiada świadczeniodawca. Powinny one być wdrażane z należytą starannością, z uwzględnieniem dbałości o zdrowie i bezpieczeństwo pacjentek – odpowiada wiceminister Maciejewski. Zaznacza też, że zmiany organizacyjne nie wymagają każdorazowej zgody resortu.
Generalnie w odpowiedzi na większość pytań posłów w interpelacji ministerstwo wskazało, że nie ma odpowiednich danych bądź informacji (np. w zakresie analiz ryzyka dla kobiety w ciąży i noworodków w przypadku zmian organizacyjnych czy przyczyn podejmowania takich decyzji przez konkretne placówki). Tyle tylko, że w przypadku wspomnianego szpitala wystarczy sprawdzić stronę internetową, by dowiedzieć się, że zmiany organizacyjne rzeczywiście zaszły. Już 18 maja, a więc cztery dni przed datą odpowiedzi na interpelację, szpital opublikował komunikat, w których wyraźnie wskazano, że od 1 czerwca miało nastąpić przeniesienie Izby Przyjęć Położniczej. Szpital jednocześnie bronił się, wskazując, że Izba Przyjęć Ogólna i Szpitalny Oddział Ratunkowy to dwie odrębne jednostki organizacyjne placówki, „dlatego we wszelkich informacjach podawanych opinii publicznej nie należy traktować tych dwóch nazw wymiennie, by nie wprowadzać w błąd mieszkańców”.
Od 1 czerwca (Położnicza Izba Przyjęć – red.) będzie działać przy Izbie Przyjęć Ogólnej. Tu dla pacjentek ginekologicznych będzie wyodrębnione stanowisko przyjęć. W razie potrzeby będzie też dostępny gabinet dedykowany dla pacjentek ginekologicznych oraz położna. Wszelkie zmiany mają służyć poprawie jakości realizowanych świadczeń medycznych. Nie ma powodów do obaw o bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów, w tym pacjentek ginekologicznych. Te panie, jak dotąd, będą przyjmowane do Oddziału Położniczo – Ginekologicznego, a ich zdrowie i bezpieczeństwo jest dla szpitala priorytetem. Nieprawdziwe są wszelkie informacje mówiące o rzekomym zamknięciu Izby Przyjęć Położniczej – wskazała placówka w komunikacie.
Likwidacje porodówek niezgodne z Konstytucją?
Biorąc pod uwagę tendencje demograficzne, można założyć, że sytuacja dotycząca likwidacji porodówek będzie się w Polsce pogarszać. Dr Konrad Dyda, radca prawny, prezes zarządu Fundacji Praw Medyka oraz Med&Lex, przypomina przy tym, że Konstytucja RP wprost wskazano, że władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku. Poza tym, art. 68 ust. 1 gwarantuje prawo do ochrony zdrowia. Również samo macierzyństwo jest szczególnie chronione przez ustawę zasadniczą. A skoro tak, można byłoby teoretycznie rozważać, czy likwidacje porodówek są niekonstytucyjne. Choć w praktyce wyegzekwowanie realizacji konstytucyjnych praw może być mimo wszystko trudne.
Sytuacja ta uległaby zmianie, gdyby ustawodawca zdecydował się na wprowadzenie przepisów wprost nakazujących utrzymywanie oddziałów położniczych tam, gdzie dostęp do najbliższej porodówki w innym szpitalu po prostu nie gwarantuje zapewnienia bezpieczeństwa zdrowotnego matkom i ich dzieciom. Gwarantując przy tym odpowiednie finansowanie takich jednostek, zakładające, że – chociażby z przyczyn czysto demograficznych – nie będą one w stanie pokryć kosztów swojej działalności, nie mówiąc już o wygenerowaniu dochodu – wskazuje dr Dyda.
Prawnik podkreśla jednocześnie, że, z drugiej strony, Konstytucja nie może być traktowana jak zbiór pobożnych życzeń, które nie podlegają realizacji albo wyrażają co najwyżej nieosiągalny ideał. - Ustawa zasadnicza ma walor normatywny i powinna być stosowana bezpośrednio. Również w obszarach, w których wyraża normy programowe, odnoszące się do działalności władz publicznych – podsumowuje dr Dyda.
Czytaj także: Likwidacje porodówek to ryzyko nie tylko dla kobiet w ciąży, ale też noworodków
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.






