Prezydent zapowiedziała w czwartek nowe podejście do komunikacji miejskiej i prostszą taryfę. Rodzajów biletów będzie mniej, znikną te najmniej popularne, np. 40-minutowy i 60-minutowy. Nie będzie też klasycznego biletu jednorazowego. Zamiast niego pojawi się bilet 75-minutowy, tzw. przesiadkowy. Będzie kosztować 4,40 zł, czyli tyle samo, co obecnie bilet jednorazowy. Będzie ważny w obu strefach biletowych.

"Chcemy też wycofać się z podwyżki ceny biletu 20-minutowego, on jest bardzo popularny; nie byliśmy obojętni na głosy tych, którzy uważali, że jego cena jest za wysoka" - mówiła Gronkiewicz-Waltz. Bilet taki kosztuje 3,40 zł. Bez zmian ma pozostać też cena biletu dobowego, za który trzeba zapłacić 15 zł.

Nowością będzie też bilet weekendowy, który zastąpi bilet 3-dniowy. Będzie ważny od godz. 19 w piątek do godz. 8 w poniedziałek, w obu strefach biletowych. Jedna osoba zapłaci za niego 24 zł, a grupa (do pięciu osób) - 40 zł.

Prezydent zapowiedziała też wprowadzenie Karty Warszawiaka, na podstawie której mieszkańcy miasta, płacący tu podatki, zapłacą mniej za bilety 30- i 90-dniowe. Karta ma też uprawniać m.in. do zniżek w placówkach kultury, ośrodkach sportu i rekreacji.

Obecnie bilet 30-dniowy kosztuje 100 zł. W przyszłym roku ma kosztować 110 zł, ale ci, którzy będą mieć Kartę Warszawiaka, zapłacą za niego 98 zł. Za bilety 90-dniowe posiadacze Karty Warszawiaka zapłacą w przyszłym roku tyle, co dziś, tj. 250 zł. Pozostali będą musieli wydać o 30 zł więcej.

Karta Warszawiaka ma obowiązywać w obu strefach biletowych, czyli będą mogli z niej korzystać ci, którzy mieszkają w stolicy, ale do pracy dojeżdżają pod Warszawę. Posiadacze Karty za ważny w obu strefach bilet 30-dniowy zapłacą od 2014 r. 196 zł, tj. tyle, co obecnie. Cena dla pozostałych osób to 210 zł. Dwustrefowy bilet 90-dniowy kosztuje dziś 474 zł. Od przyszłego roku jego cena wzrośnie do 536 zł, a z Kartą Warszawiaka - do 482 zł.

Karta ma być wydawana osobom, które mieszkają i płacą podatek dochodowy PIT w Warszawie. Miejsce zameldowania, czyli adres w dowodzie osobistym, nie będzie brane pod uwagę. Ma to zachęcić do płacenia podatków w stolicy osoby, które tu mieszkają, ale z urzędem skarbowym rozliczają się gdzie indziej. Ich liczbę ratusz szacuje na kilkaset tysięcy.

Dyrektor Centrum Komunikacji Społecznej Jarosław Jóźwiak wyjaśnił, że w przyszłym roku ci, którzy są uprawnieni do wyrobienia Karty Warszawiaka, otrzymają bezpłatnie hologram do naklejenia na kartę miejską, którą posługują się obecnie. Hologram będzie można odebrać w punktach obsługi pasażera ZTM i w urzędach dzielnic.

W następnych latach ma powstać system elektronicznej weryfikacji uprawnienia do otrzymania Karty Warszawiaka na podstawie numeru karty miejskiej. Czytniki do weryfikacji uprawnień pojawią się m.in. w placówkach kultury i ośrodkach sportu.

Jóźwiak dodał, że trwają prace nad tym, by miasto mogło otrzymywać z Ministerstwa Finansów informacje, czy ktoś płaci podatki w Warszawie. Wówczas uprawnienia do otrzymania Karty Warszawiaka będą weryfikowane automatycznie. Jeśli to się nie uda, konieczne będzie okazanie pierwszej strony deklaracji PIT.

Gronkiewicz-Waltz zapewniła dziennikarzy, że zmiany w taryfie biletowej nie mają nic wspólnego z referendum w sprawie jej odwołania, które odbędzie się w połowie października. Zaznaczyła, że prace nad wdrożeniem Karty Warszawiaka trwały od kilku miesięcy.

Dodała, że premiowanie tych, którzy płacą podatki w stolicy, sprawdza się - po tym, gdy w ub.r. można było otrzymać dodatkowe punkty przy zapisach do przedszkola, baza stołecznych podatników powiększyła się o 20 tysięcy osób.

Zmiany w taryfie musi teraz zatwierdzić Rada Warszawy.

"Ogromne podwyżki cen biletów" były jednym z zarzutów Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej, która zainicjowała akcję zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania Gronkiewicz-Waltz.

Decyzję o podwyżkach cen biletów podjęła zdominowana przez PO rada miasta w maju 2011 r. W podjętej wówczas i nadal obowiązującej uchwale zaplanowano trzy podwyżki - od sierpnia 2011 r., z początkiem 2013 r. i od 2014 r.

W 2011 r. bilet jednorazowy zdrożał z 2,80 do 3,60 zł, a w styczniu 2013 r. - do 4,40 zł. Od stycznia przyszłego roku miało to być już 5,20 zł.

Wzrosły też ceny biletów długookresowych, 30- i 90-dniowych. Bilet miesięczny w sierpniu 2011 r. zdrożał z 78 zł do 90 zł, w 2013 r. - do 100 zł, a w 2014 r. miał kosztować 112 zł. Cena biletu kwartalnego w sierpniu 2011 r. wzrosła ze 196 zł do 220 zł. Od początku tego roku kosztuje on już 250 zł, a w styczniu 2014 r. ma zdrożeć do 280 zł.

Gronkiewicz-Waltz podkreśliła, że wbrew obiegowym opiniom, długookresowe bilety w Warszawie nie są droższe niż w innych miastach. Jak powiedziała, w Szczecinie bilet miesięczny kosztuje 160 zł, w Poznaniu - 116 zł, a w Olsztynie - 110 zł.

Zwróciła też uwagę, że Warszawa inwestuje w nowy tabor, co kosztowało już 5 mld zł. Tramwaje Warszawskie zakupiły ok. 200 nowoczesnych tramwajów, a Miejskie Zakłady Autobusowe od 2007 r. kupiły ok. 800 nowych autobusów.

W połowie lipca stanowisko stracił szef Zarządu Transportu Miejskiego Leszek Ruta (pełnił tę funkcję od grudnia 2006 r.). Nieoficjalnie w ratuszu mówiło się wówczas, że jednym z powodów była błędna informacja udzielona jednemu z radnych (na podstawie danych ZTM), z której wynikało, że po tegorocznej podwyżce cen biletów spadły wpływy do budżetu miasta z ich sprzedaży. W dniu zdymisjonowania Ruty wiceprezydent miasta Jacek Wojciechowicz poinformował, że w rzeczywistości przychody miasta z biletów wzrosły. Porównując rok 2013 do 2012 (styczeń-maj), były one wyższe o ok. 24 mln zł, tj. o ok. 8 proc.

W 2012 r. do miejskiej kasy ze sprzedaży biletów wpłynęło ok. 757,5 mln zł. Kwota ta pokryła ok. 35,5 proc. kosztów funkcjonowania komunikacji miejskiej - zakup usług przewozowych kosztował miasto blisko 2,3 mld zł (w 2020 r. ma to być blisko 3,2 mld zł). To o 887,5 mln zł więcej niż w roku 2008. Największa część tej kwoty przypadła Miejskim Zakładom Autobusowym - 782,8 mln zł oraz Tramwajom Warszawskim - 742 mln zł i Metru Warszawskiemu - 257 mln zł. Kolejne 230,7 mln zł dostali prywatni przewoźnicy autobusowi, obsługujący miejskie linie, a 14,3 mln zł - Szybka Kolej Miejska. Do pozostałych przewoźników kolejowych trafiło 122,2 mln zł.

W 2012 r. Warszawa przeznaczyła na zakup usług przewozowych więcej niż pięć kolejnych pod względem wielkości miast w Polsce, które łącznie na komunikację wydały niespełna 1,8 mld zł.

Według danych z czerwca br. warszawska komunikacja miejska to ponad 260 linii autobusowych, 26 linii tramwajowych, metro i cztery linie Szybkiej Kolei Miejskiej. W Krakowie, drugim co do wielkości mieście w Polsce, są 152 linie autobusowe i 25 linii tramwajowych, ale obsługujący je tabor jest znacznie mniejszy niż w Warszawie. W stolicy jest ok. 1850 autobusów i 750 wagonów tramwajowych (408 składów), w Krakowie - 547 autobusów i 408 wagonów tramwajowych (200 składów).

Według przeprowadzonego w maju br. przez CBOS na zlecenie ratusza badania opinii warszawiaków ("Barometr warszawski"), 68 proc. ankietowanych pozytywnie oceniło funkcjonowanie komunikacji miejskiej. Jednocześnie na pytanie o najważniejsze sprawy do rozwiązania w mieście najwięcej osób (29 proc.) wskazało na usprawnienie komunikacji. Pytano też, czy warszawiacy są skłonni płacić więcej za bilety, jeśli poprawi to jakość taboru; 77 proc. badanych było przeciw.