Państwowa Komisja Wyborcza stwierdziła, że kwestie związane z ustaleniem sposobu przeprowadzenia wyborów są decyzjami o charakterze politycznym. W ślad za stanowiskiem PKW wypowiedział się rzecznik rządu Piotr Müller.  - Jeżeli Poczta Polska nie otrzyma rejestru wyborców od samorządu terytorialnego, będzie to skrajne łamanie prawa przez samorządy; włodarze niektórych miast de facto, w ten sposób chcą odebrać prawo wyborcze wielu obywatelom - ocenił.

Wytwórnia może zlecać drukowanie kart

Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, której zlecono druk kart wyborczych, przekazała to zlecenie podwykonawcom, odparł, że karty do głosowania w poprzednich wyborach były drukowane w różnych drukarniach w całym kraju.

Zlecenie drukowania kart otrzymała PWPW, ale nie wyklucza się, że mogła ona przekazać zlecenie  podwykonawcom, którzy przygotowują taki druk - podkreślił.

Czytaj: Gminy odmawiają przekazania spisów wyborców - korespondencyjne głosowanie pod znakiem zapytania

Jak dodał Müller, PWPW odpowiada za druk różnego rodzaju dokumentów państwowych i wykonuje to w sposób, który określają bardzo restrykcyjne procedury spółki. "Nie spodziewam się, żeby tutaj zachowano się w inny sposób".  

Według rzecznika możliwości druku dla części wyborców reguluje ostatnia nowelizacja Kodeksu wyborczego.

Jeżeli Poczta Polska nie otrzyma rejestru wyborców od samorządu terytorialnego to będzie bardzo trudno ten rejestr uzupełnić w ten sposób, żeby Poczta Polska mogła go dostarczyć. I to jest skrajne łamanie prawa przez samorządy - powiedział rzecznik rządu.

Reakcja samorządów

Poczta Polska podjęła również próbę przejęcia urn wyborczych, pozostających w dyspozycji samorządów. Samorządowcy odmawiają jednak wydawania urn. Związek Miast Polskich przygotował dla nich szablon odpowiedzi na prośbę Poczty, w którym czytamy m.in.: "Na dzień 10 maja br. są wyznaczone wybory prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. W związku z tym nie możemy udostępnić nikomu posiadanych przez nas urn wyborczych, gdyż będą one potrzebne do przeprowadzenia głosowania

Samorządowcy (m.in. prezydenci Warszawy, Gdańska, Sopotu i Sosnowca) informowali, że w nocy otrzymali od Poczty Polskiej maile z nakazem udostępnienia spisów wyborców wraz z danymi osobowymi – adresami, imionami i nazwiskami i numerami PESEL.

Prezydenci i burmistrze sprzeciwiają się udostępnieniu spisów wyborców, tłumacząc, że byłoby to niezgodne z obowiązującym w Polsce prawem. Wielu z nich zapowiedziało również, że złoży w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na wyłudzeniu danych osobowych. Samorządowcy, którzy w czwartek otrzymali maile z Poczty Polskiej z wnioskami o udostępnienie spisów podkreślają, że nie jest to korespondencja z podpisem elektronicznym, więc przez część systemów została potraktowana jako spam.

PKW - nie oceniamy legislacji

Szef PKW Sylwester Marciniak w piśmie do komisarzy wyborczych, do którego dotarła PAP podkreślił, że Poczta Polska może otrzymać dane ze spisu wyborców, jeżeli są one potrzebne w celu wykonania obowiązków nałożonych przez administrację rządową; wniosek w tej sprawie musi być podpisany podpisem elektronicznym.

W przesłanej do Senatu opinii, Państwowa Komisja Wyborcza zaznacza, że jest stałym i najwyższym organem wyborczym w sprawach przeprowadzenia wyborów i podejmuje działania wyłącznie na podstawie i w granicach prawa. „PKW jest zatem organem apolitycznym, realizującym swoje obowiązki związane z organizacją i przeprowadzeniem wyborów na podstawie obowiązującego prawa” – napisano.

W dokumencie zaznaczono, że PKW nie posiada inicjatywy legislacyjnej, jednak po każdych wyborach Komisja jest zobowiązana do przedstawiania prezydentowi, marszałkom Sejmu i Senatu oraz premierowi informacji o realizacji przepisów Kodeksu wyborczego i ewentualnie propozycje ich zmian. „Informacja po wyborach do Sejmu i do Senatu przeprowadzonych w 2019 r. została przekazana zgodnie z ustawowym obowiązkiem Komisji w dniu 10 lutego br.” – przypomniano.