Opóźnienie w przetargu na okręty podwodne osłabi polską armię
Znaczne opóźnienia w rozpoczęciu przetargu na zakup okrętów podwodnych dla polskiej armii doprowadzą do braku sprzętu, z którego wojsko będzie mogło korzystać na terenie Morza Bałtyckiego - informuje Rzeczpospolita.
Obecnie używane od ponad 40 lat okręty podwodne Kobben muszą zostać wycofane z asortymentu polskiej armii. Mimo ostatnich deklaracji resortu obrony, który zamierza pozyskać w ramach procedury przetargowej trzy nowe okręty podwodne założyć należy znaczne opóźnienia. Przetarg najprawdopodobniej będzie trwać do dwóch lat. Następnie, na produkcje i przygotowanie do użytku wykonawca będzie musiał przeznaczyć przynajmniej pięć lat. Dlatego też, zamiast planowanego użytkowania nowych okrętów w 2020 r., pierwsze okręty trafią do użytku polskiej armii dopiero w 2024 r.
Branża wykonawców nie kryje rozczarowania związanego z opóźnieniem rozpoczęcia procedury przetargowej. Jak wskazuje ekspert na łamach "Rz" fakt, iż pierwsze okręty podwodne zostaną przekazane do użytku dopiero w 2024 r. doprowadzi do tego, że Polska armia zostanie bez najskuteczniejszego oręża odstraszania na terenie Morza Bałtyckiego. W szczególności, iż będące na wyposażeniu okręty typu Kobben oraz Orzeł należy wycofywać z użytku, ze względu na zbyt długi czas ich eksploatacji.
W ramach programu operacyjnego "Orka" Marynarka Wojenna RP uzyska okręty podwodne wyposażone w podstawową broń oraz torpedy. Cena każdej jednostki to ok. 500-550 mln euro. Zdaniem ekspertów o zamówienie powalczą francuska grupa stoczniowa DCNS (okręty Scorpene), niemiecki ThyssenKrupp Marine Systems (okręty U-214 lub U-212A). oraz szwedzki Saab (okręty A26).
Źródło: www.rp.pl




