Kwiatkowski wziął udział w konferencji "Nowoczesny Samorząd Zarządzanie i Finanse", która odbywa się we wtorek i środę w Warszawie. Szef NIK opowiadał jej uczestnikom m.in. o nowym podejściu Izby do kontroli, zmianie filozofii działania NIK. Ma to także dotyczyć kontroli w samorządach.

"Coraz częściej będziemy sprawdzać nie tylko, czy zadania są wykonywane zgodnie prawem i w granicach prawa. Coraz częściej równie istotną cechą będzie działanie skuteczne i efektywne" - zapowiedział szef NIK. Dodał, że działanie w granicach prawa jest warunkiem koniecznym, niezbędnym, bez którego spełnienia nie można mówić w ogóle o możliwości wykonywania zadań przez funkcjonariuszy publicznych.

Zauważył, że coraz więcej kontroli kończy się stwierdzeniem, że pod względem legalności NIK nie ma żadnych uwag. "Ale to kryterium legalności przestaje być już kryterium wystarczającym. Wszyscy oczekujemy czegoś więcej" - powiedział. "Będziecie coraz częściej widzieć ewolucję w podejściu naszych kontrolerów, którzy trafią do waszych instytucji" - dodał.

Podkreślił, że istotne jest to, aby każde działanie administracji było wykonywane w sposób efektywny ekonomicznie, oraz żeby przyniosło określony, oczekiwany rezultat. Wskazał, że w krajach anglosaskich kontrola taka nazywa się kontrolą wartości za pieniądze. Chodzi o odpowiedź na pytanie, czy uzyskane efekty są warte pieniędzy, które na realizację tego zadania przeznaczono.

Kwiatkowski mówił - nawiązując do ostatnich wyborów - że obywatele nie rozliczają samorządowców za postępowanie zgodne z prawem, bo to powinno być oczywiste. "Obywatele oczekują dużo więcej. Dla nich to, że miasto jest w miarę sprawnie zarządzane, a na pewno zgodnie z przepisami prawa, to już nie jest standard, którego oczekują. Oni oczekują wyższego standardu (...) większego dialogu ze społeczeństwem" - mówił.

Według Kwiatkowskiego to tendencja, z którą samorządowcy będą musieli się zmierzyć w najbliższych latach. Wskazał, też że standardem będą także budżety partycypacyjne i projekty obywatelskie. Ci samorządowcy, którzy nie będą ich wprowadzać, będą w kolejnych wyborach w bardzo trudnej sytuacji.

Poinformował, że zmiany obejmą także samą Izbę. Wskazał, że NIK ostatnio przeszła na nowy system zarządzania - na zarządzanie jakością. To oznacza, że kontrole będą traktowane jak projekty.

Prezes NIK podkreślił, że podejście dotyczące osiągania rezultatów i wykonywania zadań będzie towarzyszyć samorządom przy realizacji wszystkich projektów współfinansowanych z funduszy unijnych. "UE coraz mocniej kładzie nacisk nie tylko na prawidłowe realizowanie inwestycji, nie tylko na to, że przetarg jest rozstrzygnięty w myśl ustawy o zamówieniach publicznych, ale w sposób szczególny będzie sprawdzać, czy państwo osiągnęliście to, co było wpisane jako wartość z realizacji tego projektu" - powiedział.

Ostrzegł, że decyzje o odebraniu części lub całości dofinansowania unijnego - w efekcie kontroli prowadzonych przez Europejski Trybunał Obrachunkowy - będą podejmowane łatwiej niż dotychczas.

Wiceminister infrastruktury i rozwoju Paweł Orłowski mówił m.in. o udziale funduszy unijnych w wydatkach rozwojowych samorządów oraz ich wpływie na rozwój społeczno-gospodarczy regionów. Poinformował, że w latach 2004-2013 Polska otrzymała łącznie z UE 325 mld zł, co stanowi około jedną trzecią wydatków rozwojowych. Zgodnie z przedstawionymi przez niego danymi, dzięki tym pieniądzom udało się zrealizować 33 tys. projektów. Największa wartość projektów przypadła na samorządy - pochłonęły one 34 proc. dofinansowania, ok. 30 proc. zrealizowały firmy.

"Trzeba powiedzieć jasno i uczciwie, że w latach 2008-2009, gdyby nie środki unijne, to bylibyśmy prawdopodobnie w recesji. Udało nam się, jako jedynemu krajowi w Europie, że ten wzrost jednak wciąż notowaliśmy i w recesji się nie znaleźliśmy" - mówił wiceminister.

Zaznaczył, że zmniejszył się dystans między Polską, a Europą. W latach 2014-2013 różnica między PKB na głowę mieszkańca Polski, a średniej UE zmniejszyła się o 19 proc. Według Orłowskiego samorządy są jednym ze sprawców tej zmiany. "Oceniamy, że około jedna czwarta to bezpośredni wpływ funduszy unijnych w ramach polityki spójności" - dodał. (PAP)