Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Prokuratura bada, czy dyrektor szpitala mógł urządzić zbiorowe strzyżenie

Prokuratura ponownie zbada czy dyrektor Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Parczewie dopuścił się nadużycia uprawień. W czasie stanu epidemii zorganizował na terenie szpitala strzyżenie dla personelu. Dyrektor tłumaczy się troską o BHP pracowników i podkreśla, że wszystko odbyło się zgodnie z zasadami bezpieczeństwa.

Prokuratura bada, czy dyrektor szpitala mógł urządzić zbiorowe strzyżenie

To był początek walki z pandemią SARS-CoV-2. Od 20 marca obowiązywał stan epidemii. Zakazano działalności m.in. zakładom fryzjerskim. Janusz Hordejuk dyrektor SP ZOZ w Parczewie tuż przed świętami Wielkanocy zorganizował jednak w świetlicy szpitalnej punkt fryzjerski dla pracowników. Usługę wykonywano przez dwa dni - 9 i 10 kwietnia. Skorzystało z niej około 70 pracowników szpitala.

Dyrektor szpitala tłumaczy, że zlecił strzyżenie na prośbę personelu. Przyznaje, że nie występował o oficjalną zgodę Sanepidu na takie działanie. Konsultował się jedynie telefonicznie z powiatowym inspektorem sanitarnym. - Celem strzyżenia pracowników były względy higieniczne i bezpieczeństwo personelu szpitala, a nie względy kosmetyczne. Nie było żadnego mycia głowy czy czesania, ale tylko przystrzyżenie grzywek i baków. Nikt po tym strzyżeniu nie zachorował – mówi Janusz Hordejuk dyrektor szpitala.

Przekonuje, że decyzję podjął w uzgodnieniu z zespołem zakażeń szpitalnych w SP ZOZ w Parczewie, który ustalił zasady, na jakich odbyło się strzyżenie. Pielęgniarki, które skorzystały z usługi miały wykonany płytkowy test na covid, przeszły szkolenie epidemiologiczne. Dwa stanowiska do strzyżenia zorganizowano w odległości od siebie. Pielęgniarki przychodziły na określoną godzinę. - Wiem, że takie strzyżenia organizowano też w innych placówkach medycznych – mówi Janusz Hordejuk.

 

Dyrektor powołuje się na obowiązki BHP

Dyrektor tłumaczy, że działał w dobrej wierze. Powołuje się też na art. 207 par 2 pkt 3 Kodeksu pracy, że pracodawca jest obowiązany chronić zdrowie i życie pracowników przez zabezpieczenie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy, w tym reagować na potrzeby w zakresie zapewniania bezpieczeństwa i higieny pracy oraz dostosować środki podejmowane w celu doskonalenia istniejącego poziomu ochrony zdrowia i życia pracowników biorąc pod uwagę zmieniające się warunki wykonywania pracy.

Przekonuje, że do podjęcia decyzji skłoniły go też wydawane przez organy sanitarne komunikaty i opinie konsultantów medycznych, w tym m.in. zalecenia z komunikatu konsultanta krajowego w dziedzinie anestazjologii i intensywnej terapii. Były w nich m.in. wskazania, że mężczyźni nie powinni mieć zarostu na twarzy lub zarost powinien być krótko przystrzyżony, a kobiety powinny mieć spięte włosy. - To była nowa sytuacja w służbie zdrowia. Wiele było jeszcze niejasności – mówi dyrektor SP ZOZ w Parczewie.

Prokuratura przedwcześnie umorzyła postępowanie

Sprawa pozostałaby wewnętrzną tajemnicą szpitala, gdyby nie dziennikarz lokalnego tygodnika, który po sygnale od czytelników udał się na miejsce i udokumentował zdarzenie. Sprawą zajęła się policja, która wylegitymowała i pielęgniarki i fryzjerki. Z relacji dziennikarza wynika, że żadna z tych osób nie miała maseczek ani rękawiczek ochronnych.

Postępowanie w kierunku przekroczenia uprawnień, czyli naruszenia art. 231 kodeksu karnego przez dyrektora szpitala oraz przez powiatowego inspektora sanitarnego w Parczewie wszczęła miejscowa prokuratura rejonowa. Nie dopatrzyła się przestępstwa i umorzyła postępowanie.

Prokuratura Okręgowa w Lublinie ośrodek zamiejscowy w Białej Podlaskiej uznała jednak, że wydanie postanowienia o umorzeniu postępowania było przedwczesne. Uzasadnia, że sprawa wymaga pogłębienia ustaleń w zakresie materiału dowodowego oraz dokonania pełnej oceny prawnokarnej zdarzenia.

 

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej