Szkolenia online Dyrektor i kadra zarządzająca DPS – obowiązki, odpowiedzialność, współpraca 22.06.2026 r., godz. 8:00
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Przywilej wyborczy mniejszości do likwidacji? Spór o równość wyborów

Grupa posłów 11 czerwca wniosła projekt nowelizacji kodeksu wyborczego, którego jednym z głównych założeń jest likwidacja szczególnych uprawnień przysługujących komitetom wyborczym tworzonym przez wyborców zrzeszonych w zarejestrowanych organizacjach mniejszości narodowych. Obecnie komitety takie nie muszą przekraczać pięcioprocentowego progu wyborczego w skali kraju, aby uczestniczyć w podziale mandatów w wyborach do Sejmu. Propozycja wywołuje spór o równość wyborów i zasady reprezentacji.

wybory urna glos
Źródło: iStock

Przepis stanowi przykład tzw. dyskryminacji pozytywnej (affirmative action). W dużym uproszczeniu chodzi o przyznanie określonym grupom mniejszościowym szczególnych preferencji, mających rekompensować ich słabszą pozycję społeczną lub polityczną i umożliwiać rzeczywistą realizację zasady równości. W przypadku wyborów do Sejmu RP celem tego rozwiązania jest ułatwienie mniejszościom narodowym uzyskania reprezentacji politycznej, która bez takiego mechanizmu mogłaby w praktyce okazać się nieosiągalna.

Równość obywateli czy równość formalna?

Autorzy projektu argumentują, że przywilej ten trudno pogodzić z konstytucyjnym rozumieniem narodu. Konstytucja RP, zwłaszcza w sferze praw politycznych, opiera się bowiem na politycznej koncepcji narodu, zgodnie z którą naród tworzą wszyscy obywatele i obywatelki Rzeczypospolitej, niezależnie od pochodzenia etnicznego, wyznania czy innych cech kulturowych. Z tej perspektywy reprezentacja polityczna powinna opierać się na podziałach programowych i ideowych, a nie etnicznych. Można więc odnieść wrażenie, że projektodawcy chcą wzmocnić republikańskie rozumienie wspólnoty politycznej, w której wszyscy obywatele są równi i uczestniczą w życiu publicznym na tych samych zasadach.

Takie stanowisko nie jest jednak wolne od wątpliwości. Można bowiem argumentować, że zasada republikańskiej równości nie doznaje uszczerbku wskutek przyznania mniejszościom ograniczonych uprawnień kompensacyjnych. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w której standardowe mechanizmy reprezentacji politycznej nie gwarantują należytego uwzględnienia specyficznych interesów lub doświadczeń grup mniejszościowych. Preferencyjna reprezentacja mniejszości nie zastępuje przecież reprezentacji politycznej, lecz stanowi jej uzupełnienie. Co więcej, dotychczasowa praktyka nie dostarcza argumentów na rzecz tezy, że obecność przedstawicieli mniejszości narodowych zagraża pluralizmowi politycznemu lub deformuje proces demokratycznej reprezentacji.

 

 Od argumentów ustrojowych do napięć politycznych

W tym miejscu dochodzimy prawdopodobnie do rzeczywistej motywacji projektodawców. Nie wydaje się nią abstrakcyjna obrona politycznej koncepcji narodu ani dążenie do wzmocnienia zasady reprezentacji politycznej kosztem innych form reprezentacji. Kluczowy fragment uzasadnienia wskazuje raczej na obawy związane z możliwością skorzystania z regulacji przez jedną konkretną grupę. Jak czytamy w uzasadnieniu projektu, obecne przepisy „mogą zostać wykorzystane w perspektywie 10-15 lat przez mniejszość ukraińską do wprowadzenia z wykorzystaniem tego przywileju swojej kilkuosobowej reprezentacji”.

Zdaniem autorów projektu uchylenie tych regulacji miałoby zapobiegać napięciom na tle etnicznym. Trudno jednak nie postawić pytania, czy sama konstrukcja tego argumentu nie przyczynia się do powstawania takich napięć. Wskazywanie konkretnej mniejszości narodowej jako potencjalnego beneficjenta obowiązujących przepisów i przedstawianie tego faktu jako problemu wymagającego interwencji ustawodawczej może bowiem wzmacniać przekonanie, że polityczna obecność tej grupy stanowi zagrożenie dla wspólnoty politycznej. W efekcie dochodzi do symbolicznego przeciwstawienia większości narodowej i mniejszości, której potencjalna reprezentacja zostaje przedstawiona jako zjawisko niepożądane.

Skutki dla realizacji zasady reprezentacji politycznej

Oznacza to zarazem, że specyficzne problemy i doświadczenia tej grupy nie będą mogły znaleźć wyrazu za pośrednictwem własnej reprezentacji, lecz będą zależne od zainteresowania partii politycznych głównego nurtu. Taki model nie jest oczywiście niemożliwy i być może odpowiada ideałowi dobrze funkcjonującej republiki. W warunkach nasilającej się w polskiej debacie publicznej retoryki antyukraińskiej trudno jednak zakładać, że interesy Ukrainek i Ukraińców mieszkających w Polsce będą konsekwentnie i skutecznie reprezentowane przez ugrupowania polityczne.

Z tego względu omawiana inicjatywa poselska sprawia wrażenie przedsięwzięcia, które mniej służy budowaniu republikańskiej wspólnoty politycznej, a bardziej podkreślaniu odrębności oraz potencjalnego zagrożenia ze strony konkretnej mniejszości narodowej. Trudno uznać, aby był to kierunek sprzyjający umacnianiu Rzeczypospolitej jako dobra wspólnego wszystkich jej obywateli.

Dr Wojciech Włoch, Katedra Prawa Konstytucyjnego UMK w Toruniu, współpracownik Fundacji Odpowiedzialna Polityka

 

Polecamy prawnicze książki samorządowe