Karta Dużej Dorosłej Rodziny
Karta Dużej Rodziny miała być jednym z filarów polityki prorodzinnej państwa - wspierać rodziny wychowujące co najmniej troje dzieci, poprzez system zniżek i ulg. Jednak po zmianach przepisów w 2019 roku program stopniowo odchodzi od swojego pierwotnego założenia i coraz bardziej przypomina dodatkowy system przywilejów dla seniorów. Są miasta, w których większość wniosków pochodzi od rodziców dorosłych dzieci - najstarsze osoby ubiegające się o kartę mają ponad 90 lat. Na kartę mogą też liczyć alimenciarze, a nawet przemocowcy.

Karta Dużej Rodziny (KDR) funkcjonuje od 2014 r. jako ogólnopolski system zniżek i dodatkowych uprawnień dla rodzin z co najmniej trójką dzieci. Jak wyjaśniał wówczas ustawodawca, celem programu jest „wsparcie rodzin wielodzietnych, tak ważnych dla rozwoju demograficznego Polski i promowania takiego modelu rodzicielstwa. Oprócz bezpośredniego wsparcia rodzin istotne jest również kreowanie pozytywnego wizerunku wielodzietności. Podejmowane działania mają na celu umacnianie oraz wspieranie funkcji rodziny wielodzietnej, a także zwiększenie szans rozwojowych i życiowych dzieci oraz młodzieży z tych rodzin”.
Punktem zwrotnym była nowelizacja ustawy o Karcie Dużej Rodziny, która weszła w życie w 2019 r. Od tego czasu prawo do karty przysługuje nie tylko rodzicom aktualnie wychowującym dzieci, ale wszystkim osobom, które kiedykolwiek miały na utrzymaniu co najmniej troje dzieci. Nie ma znaczenia, czy dzieci są dziś dorosłe, samodzielne i mają własne rodziny. Uprawnienie jest przyznawane rodzicom bezterminowo. Tymczasem dzieci tracą uprawnienia po ukończeniu 18 lat, a jeśli kontynuują naukę, nie dłużej niż do 25. roku życia. Wyjątkiem są osoby z orzeczoną niepełnosprawnością.
W efekcie grono beneficjentów programu coraz bardziej przesuwa się w stronę osób starszych, emerytów i rencistów. W przypadku np. Zamościa prawie 90 proc. wniosków o KDR pochodzi od rodziców, którzy już wychowali dzieci. Najstarsi wnioskodawcy przekroczyli nawet 90. rok życia. W praktyce oznacza to, że program staje się więc coraz bardziej dodatkowym katalogiem przywilejów dla osób, które dzieci wychowały nawet trzydzieści czy czterdzieści lat temu.
Co daje karta?
Popularność Karty Dużej Rodziny nie dziwi, bo ta zapewnia szereg benefitów. KRD daje zniżki finansowane przez państwo na przejazdy kolejowe (rodzice 37 proc. na bilety jednorazowe oraz 40 proc. na bilety miesięczne), ulgę w opłacie za wyrobienie paszportu (50 proc. dla rodziców, 75 proc. dla dzieci uprawionych do korzystania KDR), bezpłatny wstęp do parków narodowych, tańszy wstęp do państwowych muzeów i teatrów.
Od 1 czerwca 2025 r. osoby należące do rodzin wielodzietnych posiadających Kartę Dużej Rodziny mogą pobierać zasiłek dla bezrobotnych przez 365 dni, a nie jak pozostali przez 180 dni. Uprawnienie to zostało zapisane w nowelizacji ustawy o rynku pracy i służbach zatrudnienia. Ponadto osoby z KDR zyskały również ustawowe pierwszeństwo w kierowaniu na szkolenia, staże oraz programy aktywizacyjne organizowane przez urzędy pracy.
Do tego dochodzą rabaty u partnerów programów (w sklepach, stacjach paliw, wybranych aptekach, punktach usługowych, ofertach bankowych i telekomunikacyjnych, a nawet PLL LOT).
Sporą cześć bonusów oferują samorządy, w postaci zniżek w instytucjach kultury (tańsze bilety do muzeów, ulgi w teatrach), tańsze bilety do gminnych ośrodków sportu i rekreacji (baseny, lodowiska, hale sportowe), preferencyjne ceny w żłobkach, przedszkolach lub placówkach prowadzonych przez samorząd, tańszych przejazdów miejską komunikacją.
Alimenciarz i przemocowiec także z KDR
Kontrowersje budzi również sposób weryfikacji uprawnień. Ustawa o KDR nie zawiera przepisów uzależniających przyznanie karty od wywiązywania się z obowiązku alimentacyjnego ani od uruchomienia procedury „Niebieskiej Karty”.
Rodzice i małżonkowie rodziców, którzy mają lub mieli na utrzymaniu co najmniej troje dzieci, składają jedynie oświadczenia pod groźbą sankcji karnej o posiadaniu władzy rodzicielskiej oraz że łożą lub łożyli na utrzymanie dzieci wskazanych we wniosku – mówi Zygmunt Nosal z Urzędu Miasta w Zamościu.
Zgodnie z ustawą karty nie otrzyma jedynie rodzic, którego sąd pozbawił władzy rodzicielskiej lub ograniczył ją przez umieszczenie dziecka w pieczy zastępczej.
Fakt, że rodzice są po rozwodzie, nie mieszkają razem, lub że jedno z nich ma zasądzone alimenty, nie wpływa na samą możliwość otrzymania karty. Prawo do KDR przysługuje obojgu rodzicom, o ile spełniają warunek posiadania trójki dzieci i nie odebrano im praw rodzicielskich. Urząd gminy lub ośrodek pomocy społecznej nie ma podstaw prawnych ani narzędzi, by w procesie wydawania KDR kontrolować, czy rodzic regularnie przelewa zasądzone świadczenia alimentacyjne- potwierdza Renata Wiszniewska, dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej w Chrzanowie.
Podczas rozpatrywania wniosku o wydanie Karty Dużej Rodziny (KDR) urzędnicy nie weryfikują, czy rodzina posiada założoną Niebieską Kartę. Faktu tego nie ma na liście kryteriów branych pod uwagę przez organ przyznający KDR. Sama procedura „Niebieskiej Karty” ma charakter profilaktyczno-interwencyjny w sytuacjach podejrzenia przemocy domowej i nie jest tożsama z wyrokiem sądu. Z tego powodu jej prowadzenie nie wpływa bezpośrednio na uprawnienia do ulg dla rodzin wielodzietnych.
Oznacza to, że rodzic, który formalnie spełnia kryteria wychowania trojga dzieci, może korzystać z przywilejów KDR nawet wtedy, gdy z rodzicielstwem ma niewiele wspólnego. Tego typu sytuacje od lat budzą sprzeciw części organizacji społecznych i samotnych rodziców, którzy wskazują, że państwo powinno silniej powiązać uprawnienia do ulg z rzetelnym wywiązywaniem się z obowiązków wobec dzieci.
- Ten system promuje ojców, którzy mogą mieć piątkę dzieci z trzema różnymi kobietami, a nie matki, które te dzieci w rzeczywiście wychowują – mówi jednak z matek dwójki dzieci.
Czy wsparcie trafia tam, gdzie powinno?
Coraz częściej pojawia się więc pytanie, czy program nie wymaga przeglądu. Krytycy obecnych rozwiązań zwracają uwagę, że Karta Dużej Rodziny coraz mniej odpowiada na bieżące potrzeby rodzin wielodzietnych. Ich zdaniem program powinien przede wszystkim wspierać osoby znajdujące się w okresie wychowywania dzieci, gdy obciążenia finansowe są największe. Dyskusja dotyczy też tego, czy świadczenia powinny być formą rekompensaty za aktualne koszty wychowania dzieci, czy raczej wyrazem wdzięczności państwa za trud rodzicielstwa także po latach? Dziś KDR łączy oba cele, ale coraz częściej słychać głosy, że proporcje uległy zachwianiu, a obecny model nie odpowiada na wyzwania demograficzne i potrzeby rodzin wychowujących dzieci.
Można dyskutować o tym, czy program należy poprawić. Uważam, że w tym programie wciąż niewiele jest państwa, a przynajmniej - było do tej pory. To bardziej samorządy i podmioty prywatne decydują czy chcą być w tym programie, czy opłaca im się być w nim marketingowo i wizerunkowo. Czy chcą przez ten program podziękować jako społeczeństwo tym, którzy ponieśli trud wychowania wielu dzieci w porównaniu do osoby, która była panna, kawalerem albo wychowywała tylko jedno dziecko – mówi Zygmunt Nosal.
Dr hab. Magdalena Szafranek prof. Uniwersytetu Warszawskiego, prawnik, socjolog wskazuje, że Kartę Dużej Rodziny można traktować jako formę wsparcia rodziny, choć nie ma ona charakteru bezpośredniego świadczenia finansowego, lecz systemu ulg. Przypomina, że w polityce społecznej wyróżnia się systemy powszechne i selektywne. System powszechny zakłada, że wsparcie otrzymuje każdy, kto spełnia ustawowy warunek, w tym przypadku posiadania dzieci. System selektywny opiera się natomiast na dodatkowych kryteriach i licznych wyłączeniach.
Ustawodawca nie zdecydował się jednak na takie rozwiązanie. Zgadzam się, że z punktu widzenia sprawiedliwości społecznej znaczenie mogłoby mieć to, czy ktoś płaci alimenty albo czy jest sprawcą przemocy domowej. Jednak łatwiej byłoby uzasadnić takie ograniczenia przy świadczeniach pieniężnych. Karta Dużej Rodziny opiera się na ulgach, z których nie każdy uprawniony w ogóle korzysta. Można też zadać pytanie, czy rodziny żyjące z dochodów na poziomie płacy minimalnej rzeczywiście korzystają z ulg na kulturę czy rekreację. To zasadne wątpliwości, ale w systemie powszechnym trzeba się liczyć z tym, że część uprawnionych będzie korzystać ze wsparcia w sposób budzący kontrowersje, choć zgodny z prawem – mówi prof. Magdalena Szafranek.
Jej zdaniem system premiujący rodziny wychowujące dzieci powinien opierać się przede wszystkim na ulgach podatkowych dla osób pracujących i płacących podatki. Część obecnych rozwiązań ma bowiem bardziej charakter polityczny i wizerunkowy niż realnie wspierający.
Albo tworzymy system powszechny i przyznajemy uprawnienia wszystkim spełniającym ustawowe warunki, albo system selektywny, w którym trzeba byłoby badać dodatkowe okoliczności, takie jak płacenie alimentów czy stosowanie przemocy. To oznaczałoby bardzo rozbudowany katalog wyłączeń. Trudno byłoby sobie wyobrazić sobie polityka, który zdecydowałby się odebrać raz przyznane uprawnienia, nawet kiedy istnieją ku temu racjonalne argumenty ekonomiczne – kwituje prof. Szafranek.
Z danych ministerstwa rodziny pracy i polityki społecznej w 2025 r. Kartę Dużej Rodziny ma 1 mln 864 tys. osób.





