Marek A. (dane zmienione) złożył wniosek o przyznanie uprawnień kombatanckich. Jako podstawę wskazał deportację na wschód, utratę dzieciństwa i pełnienie funkcji kuriera AK w latach 1943 – 1945. Dołączył też odręcznie sporządzony życiorys, kopie dokumentacji z IPN, kopie korespondencji z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich oraz oryginały zeznań świadków złożonych dla celów rentowych. Organ ustalił też, że rodzina wnioskodawcy została w 1940 r. przesiedlona do miejscowości, która leżała w granicach II RP (powiat kostopolski, województwo wołyńskie). W 1943 r. powrócili do rodzinnej miejscowości. Natomiast w 1945 r. ojciec wnioskodawcy został zamordowany, a dom i dobytek spalone. Mając to na uwadze, Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych wydał decyzję odmowną. Organ uznał bowiem, że wskazane okoliczności nie stanowią tytułu do przyznania uprawnień kombatanckich. Marek A. wniósł o ponowne rozpatrzenie sprawy, ale organ utrzymał sporną decyzję w mocy. Takie rozstrzygnięcie nie było dla niego satysfakcjonujące, więc postanowił złożyć skargę do sądu administracyjnego.

 

Ewa Elżbieta Dziubińska-Lechnio, Eliza Skowrońska

Sprawdź  
POLECAMY

Czterolatek nie mógł być członkiem AK

Sprawą zajął się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie, który wskazał, że w roku, w którym wnioskodawca miał rozpocząć pełnić funkcję kuriera AK miał zaledwie 4 lata. Sąd uznał, że wiek ten wyklucza możliwość przyjęcia, że działalność ta nosiła charakter służby w polskich podziemnych formacjach i organizacjach, o której mowa w art. 1 ust. 2 pkt 3 ustawy o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego. Pogląd ten wpisuje się także w dotychczasowe rozstrzygnięcia sądów administracyjnych, które uznawały, że nawet dziecko w wieku 10 – 12 nie mogło pełnić służby w AK, lecz jedynie pomagać tej organizacji (np. wyrok NSA z 18 września 2012 r., sygn. akt II OSK 1457/12). Sąd wskazał, że wnioskodawca nie mógł być jej członkiem, ponieważ warunkiem było złożenie przysięgi, podporządkowanie służbowe oraz wyznaczenie stanowiska, co w stosunku do małego dziecka nie jest możliwe. Potwierdza to także Instrukcja gen. Kazimierza Sosnkowskiego z 4 grudnia 1939 r. zgodnie z którą, z wyłączeniem okresu Powstania Warszawskiego, członkiem ZWZ-AK mogła być osoba, która ukończyła 17 lat, później granicę tę obniżono do 16 lat.

Czytaj także: Deportowani z okresu wojny trafią do lekarza poza kolejką >>>

Przesiedlenie na teren II RP to też deportacja

Zgodnie z art. 4 ustawy, akt ten ma też zastosowanie do osób, które podlegały represjom wojennym i okresu powojennego, za które należy traktować między innymi okresy przebywania z przyczyn politycznych, religijnych i narodowościowych na przymusowych zesłaniach i deportacji. W rozpoznawanej sprawie, rodzina wnioskodawcy został przesiedlona do miejscowości, która leżała w granicach II RP. Organ ustalił, że było to spowodowane budową systemu umocnień i fortyfikacji. Dlatego też ocenił, że okoliczności te nie wskazywały, że przesiedlenie miało charakter deportacji, ponieważ uznał, że można o niej mówić jedynie w przypadku przesiedlenia w głąb ZSRR. Jednakże WSA uznał, że twierdzenia te były przedwczesne, a zesłanie na teren należący przed wybuchem wojny do  II RP mogło być deportacją. W kontekście uzależnienia przyznania świadczenia od kryterium geograficznego (przekroczenia granicy państwa polskiego) wypowiadał się też TK (wyrok z 16 grudnia 2009 r., sygn. akt K 49/07), który uznał je jako godzące w zasadę równości. Oznaczało to, że wbrew stanowisku, które zostało wyrażone przez organ, przesiedlenie na tereny należące przed wojną do Polski nie mogło stanowić podstawy do odmowy przyznania wnioskowanych uprawnień.

 


Decyzje nie były kompletne

WSA podkreślił, że deportacja jako odizolowanie od określonego środowiska, w warunki odmienne od dotychczasowych (izolacja językowa, społeczna, kulturowa oraz prawna), pozbawienie możliwości kontaktu z domem rodzinnym, powinno być poddawane każdorazowej ocenie przez organ. Tymczasem wydane w tym zakresie decyzje były niekompletne, ponieważ ograniczono się w nich jedynie do ustalenia, że wywiezienie było spowodowane budową fortyfikacji. Niestety organ nie wyjaśnił, czy przesiedlenie miało charakter przymusowy, jakie był warunki pracy w nowym miejscu oraz czy rodzina wnioskodawcy miała możliwość swobodnego powrotu. Sąd ocenił, że nie przeczył temu fakt, że otrzymali oni furmanki, pieniądze na podróż, a następnie dom i 5 ha gruntu w nowym miejscu zamieszkania. Szczególnie, że w jednym z pism procesowych, wnioskodawca wyjaśnił, że deportacja, którą objęto jego rodzinę miała na celu zniszczenie narodu polskiego, a warunki przesiedlenia nie różniły się od warunków panujących w obozach pracy. W świetle powyższego, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie uchylił zaskarżoną i poprzedzającą ją decyzje.

Wyrok WSA w Rzeszowie z 28 maja 2019 r., sygn. akt II SA/Rz 300/19