Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Śmigusa-dyngusa lepiej celebrować z umiarem i w rodzinie

W Śmigus-dyngus, w tym roku, szykuje się słoneczna pogoda. Wzajemne oblewanie się wodą lepiej jednak kultywować w gronie rodziny lub wśród dobrych znajomych. Oblewanie wodą przypadkowych ludzi lub rzucanie workami z wodą w szyby samochodów, może się skończyć odpowiedzialnością karną, w tym nawet więzieniem, a także odpowiedzialnością odszkodowawczą. Nastolatkami z kolei może zająć się sąd rodzinny.

lany poniedzialek smigus dyngus wielkanoc
Źródło: iStock

Oblewanie się wodą w Poniedziałek Wielkanocny to tradycja wywodząca się ze zwyczajów Słowian, którzy uważali, że czynność ta sprzyja płodności. Dlatego w wersji klasycznej na przemoczenie do suchej nitki narażone były najczęściej młode dziewczyny. W niektórych regionach nadal są też popularne modyfikacje tej tradycji – jak choćby zamalowywanie pannom w domu okien. W okolicach Krakowa kultywowana jest też Siuda Baba - mężczyzna przebrany za kobietę, w podartych ubraniach i wysmarowany sadzą, chodzi po domach, szukając młodych panien. Te muszą się "wykupić" czyli dać mu datek albo buziaka i pozwolić się wysmarować sadzą. Zapewnia to pannom pomyślność i szybkie zamążpójście.
Kontratyp oparty na zwyczaju często pozwala na legalizację zachowań podejmowanych w związku z obchodami różnych tradycyjnych uroczystości, np. religijnych lub wynikających z obyczaju kultywowanego w danym regionie i środowisku. Chodzi zwłaszcza o tzw. obrzędy i rytuały wiosenne, które łączą się z zakończeniem zimy i świętami Wielkiej Nocy. Nie w każdym przypadku jednak zadziała – o czym warto pamiętać.

Przypomnijmy takimi zwyczajami są:

  • Śmigus-dyngus
  • Prima aprilis
  • Sobótki
  • Topienie Marzanny
  • Napiwki
  • Zwyczajowe dowody wdzięczności

Polewanie tak, ale raczej w rodzinnym gronie

Jak wyjaśnia w rozmowie z Prawo.pl Tomasz Tomaszczyk, adwokat z Kancelarii JST, oblanie kogoś wodą może zostać uznane za wykroczenie z art. 51 kodeksu wykroczeń – zakłócanie porządku publicznego, za co grozi grzywna od 20 zł do 5000 zł, ograniczenie wolności albo nawet areszt. Przy czym, o czym warto pamiętać, po ubiegłorocznych  zmianach w przepisach, jeżeli czyn ten ma charakter chuligański lub sprawca dopuszcza się go, będąc pod wpływem alkoholu, środka odurzającego lub innej podobnie działającej substancji lub środka – podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 1000 złotych.

Równie złym pomysłem jest oblewanie jadących samochodów – to wykroczenie spowodowania zagrożenia w ruchu lądowym (art. 86 k.w.). Zgodnie z nim, jeśli następstwem będzie naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia innej osoby, sprawca podlega karze grzywny w wysokości nie niższej niż 1500 złotych, a jeśli sprawca znajdując się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka – podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny w wysokości nie niższej niż 2500 złotych.

Nie zapominajmy też o starym, poczciwym naruszeniu nietykalności cielesnej, o którym mówi art. 217 kodeksu karnego – przypomina mec. Tomaszczyk. Za to – ścigane z oskarżenia prywatnego – przestępstwo grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Jeszcze gorzej, gdy ktoś wpadnie na pomysł bombardowania przechodniów workami z wodą z dużej wysokości – spowodowanie takim czynem uszczerbku na zdrowiu to przestępstwo, za które – jeżeli zranienie będzie ciężkie – można trafić do więzienia na wiele lat. Podobnie jak za oblewanie samochodów, jeżeli skończy się to wypadkiem (art. 177 k.k.) lub katastrofą w komunikacji (art. 173, 174 k.k.).

Czytaj także w LEX: Całkiewicz Monika, Groźba karalna po nowemu (jak poszerzać penalizację, by ją zawęzić)>

Śmigus-dyngus nie daje immunitetu na niszczenie rzeczy>>

Co z tym kontratypem?

Polewanie wodą w Śmigus-dyngus to nie jedyny zwyczaj.  Wspomniana Siuda Baba wymusza datki pod groźbą wychłostania batem lub pomazania ciała i odzieży sadzą. Podobnie „agresywne" są tzw. zapusty, mające miejsce w przeddzień środy popielcowej. W ich trakcie panny, które nie wyszły za mąż w okresie karnawału, są zmuszane do ciągnięcia kloca drewna do domu kolejnej „starej panny". Profesor Rafał Kubiak z Uniwersytetu Łódzkiego i Akademii Medycznej w Łodzi wskazuje, że to dość „inwazyjne" zwyczaje.

 Postępowanie takie może być kwalifikowane jako np. stosowanie groźby karalnej, zmuszanie do określonego zachowania, a nawet rozbój. Niektóre czynności wykonywane w związku ze zwyczajem mogą być uznane za przestępstwo przeciwko zwierzętom (np. zrzucanie z wieży kościelnej garnka, w którym umieszczano czarnego kota – w ramach zwyczaju tzw. „judasza" w Wielki Czwartek) - zaznacza.

Zwyczaj korzysta z przywileju braku odpowiedzialności karnej sprawców, nawet jeśli kończy się utratą zdrowia. Ale kontratypy zawarte w Kodeksie karnym wyłączają jedynie karalność i nic nie mówią na temat bezprawności. Czy więc może istnieć bezprawność bez społecznej szkodliwości czynu?

- Kontratypy wyłączają bezprawność. To, co się nazywa tzw. kontratypami pozaustawowymi, to tak naprawdę ocena, jakie są reguły postępowania tolerowane społecznie – wyjaśnia dr Witold Zontek z Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego. I dodaje, że do pewnego stopnia polewanie się wodą w poniedziałek wielkanocny jest społecznie akceptowane. Tak samo, pewnie, jak głośne imprezy w noc sylwestrową.

Warto przypomnieć, że głośno bywa i w Wielkanoc. Zwyczaj tarabanienia w Iwaniskach polega na biciu w taraban od północy w Wielką Sobotę do niedzielnej rezurekcji o 6.00 rano. Taraban ogłasza, że Chrystus zmartwychwstał.

Czytaj: Hasztag wiosna czy #grzywna? - ładne kwiaty lepiej podziwiać w lesie>>

Cienka granica – lepiej nie przekraczać

Jeśli jednak polewanie wodą łączy się z pobiciem, to mamy do czynienia z wybrykiem chuligańskim, który może zakończyć się karą pozbawienia wolności. Tak też działo się w Poznaniu kilka lat temu w czasie poniedziałku wielkanocnego. Całe zdarzenie zainicjował Piotr P., który dążył do polania wodą dziewczyny pokrzywdzonego. Pokrzywdzony chłopak i jego dziewczyna byli zwykłymi przechodniami. Sąd Okręgowy w Poznaniu orzekł wówczas, że usprawiedliwieniem dla zachowania oskarżonego w żadnym wypadku nie może być fakt, iż chciał celebrować tradycję Lanego Poniedziałku. Oblewanie się wodą w drugi dzień świąt wielkanocnych w małych społecznościach, w których osoby uczestniczące w tym zwyczaju zgadzają się na to, stanowi element polskiej tradycji. Przenoszenie jednak tego zwyczaju na ulice miast i oblewanie wodą przechodniów, nie ma nic wspólnego z kulturowym kontekstem wskazanego zwyczaju i stanowi przejaw powszechnie krytykowanego chuligaństwa. Oskarżony był natarczywy – podnosząc skalę emocji – zaczął szarpać się z pokrzywdzonym, a następnie uderzył go w twarz, po czym przystąpili do bicia – tak ocenił sytuację sąd odwoławczy, (sygnatura akt XVII Ka 184/15).

Prof. Rafał Kubiak wyjaśnia, że w sytuacji zachowań obrzędowo-rytualnych, podstawą legalności działań może być zgoda dysponenta dobrem. Jeśli zaś dany czyn narusza dobro zbiorowe (zarówno w przypadku łapownictwa, jak i obrzędów oraz rytuałów), można rozważyć odwołanie się do aksjologicznego rozumienia normy albo do koncepcji społecznej adekwatności. Jeśli natomiast przyjąć, że zachowanie podejmowane w ramach zwyczaju wyczerpuje znamiona czynu zabronionego (nie jest pierwotnie legalne), wyłączenie odpowiedzialności może nastąpić w oparciu o brak karygodności.

Daleko idące konsekwencje zabawy wystąpią bardzo rzadko. Częściej dochodzi np. do zniszczenia mienia – telefonu, torebki. 

 Nierzadko dochodzą nas słuchy o opłakanych skutkach Śmigusa-dyngusa w postaci zniszczonej odzieży, zepsutych urządzeń mobilnych, uszkodzonych samochodach, zalanych klatkach schodowych - mówi mec. Kamila Kuba, adwokat z Kuba Mierzwiak Kancelarie Prawne. I dodaje, że zalanie smartfona o wartości do 500 zł w taki sposób, że nie nadaje się do użytku, to wykroczenie, lecz jeśli jest to telefon o wartości przekraczającej 500 zł, wówczas już przestępstwo.

Za zniszczenie mienia (art. 288 k.k.), które ścigane jest na wniosek pokrzywdzonego, grozi nawet do 5 lat pozbawienia wolności, a za wypadek mniejszej wagi - rok więzienia. Za analogiczne wykroczenie, jeżeli rzecz była warta mniej niż 500 zł - grzywna, ograniczenie wolności lub areszt (art. 124 k.w.).

Czytaj komentarz praktyczny w LEX: Janczukowicz Krzysztof, Przesłanki ustalania chuligańskiego charakteru występku>

Szkodę należy naprawić

Adwokat Gabriela Mierzwiak z Kuba Mierzwiak Kancelarie Prawne przypomina, że niezależnie od odpowiedzialności karnej, brak umiarkowania w dyngusowych żartach może skutkować także odpowiedzialnością cywilną, stosownie do zasady, iż kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.

Sprawca szkody musi się liczyć z wystąpieniem przeciwko niemu przez poszkodowanego z roszczeniem o zwrot pieniędzy za telefon, o opłacenie remontu zalanej klatki schodowej – tłumaczyła.

Odpowiedzialności za swoje czyny nie poniesie małoletni, który nie ukończył lat trzynastu, ale to nie znaczy, że jego wybryki pozostaną bez konsekwencji. Jak podkreślała adwokat Klaudia Dzieweczyńska z kancelarii Sommerrey & Partners, w takim wypadku do odpowiedzialności za wyrządzoną szkodę pociągnięci mogą zostać rodzice małoletniego z uwagi na niedopełnienie obowiązku starannego nadzoru.

Czytaj także artykuł w LEX: Kubiak Rafał, Czy istnieje "kontratyp zwyczaju"?>

Czytaj także linie orzeczniczą w LEX: Partyk Aleksandra, Przesłanki odpowiedzialności naruszyciela dóbr osobistych>

 

 

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

 

Polecamy książki prawnicze dla każdego