Miasto to od lat słynie z konfliktu pomiędzy fanatykami Cracovii i Wisły Kraków - bluzgów na stadionach, wulgaryzmów na murach, ale też ataków z użyciem noży, kijów bejsbolowych, a nawet maczet. Jednego z kibiców - niekaranego, ale odnotowanego w policyjnych rejestrach jako członka jednej ze znanych pod Wawelem grup kibicowskich - zatrzymano do kontroli drogowej. Policjanci znaleźli w jego aucie długi nóż oraz tzw. karczownik, czyli rodzaj tasaka z zakrzywionym ostrzem. Nóż był w schowku w drzwiach, a tasak w skórzanej torbie na tylnym siedzeniu.

Podejrzane narzędzia

Zdaniem policji okoliczności posiadania tych narzędzi wskazywały, iż mogą zostać użyte w celu popełnienia przestępstwa, co sankcjonuje art. 50a § 1 Kodeksu wykroczeń. Kibic nie nakleił też (wbrew obowiązkowi określonemu w art. 71 ust. 2 ustawy – Prawo o ruchu drogowym drogowe) na przedniej szybie auta nalepki kontrolnej z numerem rejestracyjnym. Dlatego sąd pierwszej instancji wyrokiem zaocznym uznał kibica za winnego (każąc mu zapłacić  4 tys. zł grzywny). Ten jednak wniósł apelację, a sąd drugiej instancji utrzymał tylko zarzut w zakresie braku nalepki i zmniejszył grzywnę do 200 zł.

Ważne są okoliczności

Sąd podkreślił, że karalne jest posiadanie w miejscu publicznym niebezpiecznego przedmiotu jedynie wtedy, gdy okoliczności jego posiadania wskazują na zamiar użycia go w celu popełnienia przestępstwa. Chodzi jednak o zamiar użycia „tu i teraz”, a nie być może kiedyś, w przyszłości. Okoliczności nie można też interpretować dowolnie - przez odwołanie się do określonych cech obwinionego (np. wiek, wykształcenie, rys psychologiczny, zwolennik jakiejś partii, kibic określonego klubu itp.). Sam fakt sympatyzowania z danym klubem, a nawet bycia tzw. kibolem, nie może nikogo automatycznie stawiać w roli osoby, której prawa obywatelskie zostają w jakiś sposób ograniczone w stosunku do reszty społeczeństwa.

 


Tylko przewoził tasak

Zatrzymany nie demonstrował noża i tasaka w sposób jawny, nie groził i nie wymachiwał nimi. Przewóz nie miał też miejsca podczas meczu albo zgromadzenia kibiców, kibol nie jechał na tzw. ustawkę, w tym czasie nie było też w Krakowie żadnego napadu bądź rozboju z użyciem takich narzędzi. W chwili zatrzymania kibic był trzeźwy i nie stawiał policji oporu. Okoliczności nie wskazywały więc – zdaniem sądu – aby kibic miał wykorzystać znalezione narzędzia do popełnienia przestępstwa. Inaczej byłoby to karanie za to, kim się jest a nie za to, co się zrobiło. To nie w cechach osobowych obwinionego, trzeba szukać okoliczności posiadania wskazujących na zamiar użycia przedmiotu do przestępstwa, ale wyłącznie w zewnętrznych przejawach zachowania się takiej osoby przebywającej w miejscu publicznym, z takimi narzędziami.

Czytaj: Kibic skazany za „przewóz” racy, którą tylko „przenosił” - RPO wnosi kasację>>
 

Nie trzeba się tłumaczyć z "przewożenia"

Sąd uznał też, że nie można od kierowcy-kibica domagać się wyjaśnienia „racjonalnego celu” przewożenia w bagażniku narzędzi, co do których nie obowiązuje ustawowy zakaz ich posiadania. Polskie prawo opiera się na założeniu, iż obwinionemu trzeba dowieść fakt dopuszczenia się wykroczenia, a nie na odwrót - domagać się złożenia przez niego wyjaśnień, których prawdziwość i racjonalność będzie następnie oceniana i w ten sposób będzie on musiał tłumaczyć się ze swojego postępowania.

- Składanie wyjaśnień ma charakter dobrowolny. Obwiniony ma prawo milczeć i z powodu takiej swojej decyzji, nie może ponosić żadnych negatywnych konsekwencji procesowych. Nie da się natomiast opierać skazania, przy braku innych dowodów – tylko na nielogiczności tłumaczenia się obwinionego. Nie można bowiem niedostatków w zakresie dowodów obciążających, stawiać na równi z ułomnościami dowodów odciążających – napisał sąd w uzasadnieniu wyroku.

Wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie z 14 maja 2019 r. (sygn. IV 1Ka 272/18), nieprawomocny  

Autor: Michał Kosiarski, radca prawny