To amerykańskie badanie to nie są jakieś tam amatorskie obserwacje, tylko solidna analiza 10 tysięcy akt spraw i porównywanie wyroków za te same przestępstwa popełnione w podobnych okolicznościach. Oczywiście, z wykorzystaniem całego amerykańskiego warsztatu nauk społecznych, które mają w tej dziedzinie sporo do powiedzenia. Zresztą to badanie wpisuje się w bardzo obszerną linię badań socjologicznych i psychologicznych, których jednym z odkryć jest np. to, że osoby wyższe są przez nas postrzegane jako inteligentniejsze i bardziej kompetentne. A więc przystojniejsi przestępcy mogą być też uznawani za mniej winnych.
Nikt oczywiście sam nie przyzna się do takich reakcji. Często, a może i zwykle nie zdajemy sobie sprawy z tego, że ulegamy tego typu mechanizmom. Ale od tego właśnie są badania na dużych grupach, z wykorzystaniem metod statystycznych, by zobaczyć to, czego nie widać na zbliżeniu. Tak jak inaczej odbieramy las z daleka i drzewa z bliska.
Opis tych amerykańskich badań można znaleźć w literaturze socjologicznej i psychologicznej, chociaż chyba niekoniecznie w prawnej. Szkoda, ale na tym gruncie też możemy coś ciekawego przeczytać. I to po polsku. Otóż najnowsza edycja periodycznego wydawnictwa „Prawo w działaniu” publikuje ciekawe wyniki badań naukowców z Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości z których wynika, że odsetek tego samego rodzaju kar orzekanych za wszystkie popełniane w danym okręgu sądowym przestępstwa z danego artykułu kodeksu karnego, może różnić się nawet dziesięciokrotnie od odsetka takich kar w innym okręgu. Eksperci tej placówki naukowej, Beata Gruszczyńska, Marek Marczewski i Paweł Ostaszewski, przeanalizowali dane dotyczące wszystkich prawomocnych skazań w 2011 r. za wybrane przestępstwa. I po analizie surowości karania łącznie za pięć rozpatrywanych przestępstw okazało się, że skrajnie surowe okazały się sądy w okręgu słupskim oraz w gdańskim, koszalińskim, warszawskim, toruńskim, katowickim, poznańskim, łódzkim i gliwickim. Z drugiej strony – najmniej surowe wyroki orzekano na obszarze właściwości sądów okręgowych w Kaliszu, Łomży, Kielcach, Ostrołęce, Legnicy, Sieradzu, Krośnie i Tarnowie.

Jerzy Skorupka
 
O sprawiedliwości procesu karnego>>>

Na przykład za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości odsetki skazań na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu wahał się od 4,4 proc. (Zamość) do 89,4 proc. (Bielsko-Biała), a skazań na karę grzywny – od 6,4 proc. (Zamość) do 87 proc. (Kielce). Natomiast karę bezwzględnego pozbawienia wolności relatywnie najczęściej orzekano w okręgach z siedzibami w Płocku i Bielsku Białej (ponad 2 proc.), zaś najmniejszy był odsetek skazań na ten rodzaj kary w okręgach legnickim, koszalińskim, wrocławskim i opolskim.
Także w przypadku kar za niepłacenie alimentów występują znaczne rozbieżności między okręgami. Na pozbawienie wolności z zawieszeniem najczęściej skazywano za to w okręgach: nowosądeckim, częstochowskim, białostockim i lubelskim (ok. 90 proc. wyroków). Bardzo rzadko zaś orzekano karę ograniczenia wolności; w okręgu białostockim odsetek był mniejszy niż 1 proc, w częstochowskim, w bielsko-bialskim i w lubelskim około 5 proc. Są też w tej kategorii wyroki skazujące na karę bezwzględnego pozbawienia wolności; w okręgu bielsko-bialskim było ich blisko 25 proc, w słupskim ponad 16 proc., ale w okręgach  kieleckim, tarnowskim, sieradzkim, poznańskim, krośnieńskim, gorzowskim i w szczecińskim już tylko 10 proc. przypadków. Żadnej takiej kary  nie orzeczono w okręgu łomżyńskim, a niskie odsetki (poniżej 2 proc.) były okręgach bydgoskim, włocławskim,  konińskim oraz w legnickim.
W przypadku przestępstwa kradzieży w dwóch trzecich skazań sądy orzekały karę pozbawienia wolności z zawieszeniem, a w co ósmym przypadku karę bezwzględnego pozbawienia oraz ograniczenia wolności. Największa rozpiętość była w przypadku skazań na karę pozbawienia wolności z zawieszeniem: od około 30 proc. w okręgu gdańskim, do ponad 80 proc. – w radomskim, w tarnowskim, w siedleckim i w piotrkowskim. Najmniejszy odsetek kar bezwzględnego pozbawienia wolności był w okręgu łomżyńskim (3 proc.) oraz w opolskim i w siedleckim (około 5 proc.), zaś najwyższy – w okręgu białostockim (ponad 33 proc.).
Czy to nie ciekawe, dlaczego sądy białostockie dziesięć razy częściej niż w pobliskiej Łomży wymierzają karę bezwzględnego więzienia za kradzież? Złodzieje inni, kradzione dobra bardziej cenne? Do takich argumentów raczej tego problemu nie da się sprowadzić, bo badacze z IWS porównywali rzeczy porównywalne, a więc nie napad na bank z kradzieżą batonika w sklepie.
Nie można też powiedzieć, że sędziowie inne studia kończyli, gdzie indziej odbywali aplikacje i praktyki. Gdybyśmy porównywali wyroki ferowane przez konkretnych sędziów, to zapewne znaleźlibyśmy różne uzasadnienia typu: taki ma charakter, pochodzi z tej czy innej „szkoły”, z jakichś życiowych powodów popadł w euforię lub zgorzkniałość i teraz przerzuca to na innych. Ale w większej masie to już tak się nie da. Gdyby jeszcze dało się to kojarzyć z jakimiś szerszymi kategoriami geograficznymi: Śląsk kontra Podlasie, Wielkopolska – Mazowsze, albo z kręgiem odziaływania któregoś uniwersytetu. Ale nie, bo dlaczego okręg łódzki został w tej analizie zaliczony do surowych, a sąsiednie kaliski i sieradzki do łagodnych? Da się to racjonalnie wyjaśnić?