Frankowicze nie muszą już spłacać kredytu? Zależy od sytuacji
Obowiązuje już ustawa, zgodnie z którą pozew frankowy doręczony bankowi, z automatu wstrzymuje konieczność uiszczania rat kredytu. W praktyce oznacza to, że frankowicze, których sprawy toczą się w sądzie, a zabezpieczenie wstrzymujące spłatę rat kredytu nie zostało jeszcze wydane, nie muszą już płacić. Jeśli jednak nie spłacili kapitału, z rat lepiej nie rezygnować, bo i tak brakującą kwotę będą musieli bankowi zwrócić, i to jednorazowo. Z kolei ci, którzy dopiero skierowali pozew do sądu, muszą poczekać na przekazanie go bankowi, a to może potrwać nawet kilka miesięcy.

Prawnicy, z którymi rozmawialiśmy o zmianach, przypominają, że przepisy, które weszły w życie 7 sierpnia 2026 r., dotyczą wyłącznie rat kapitałowo-odsetkowych. - Nie obejmują natomiast wszelkich dodatkowych produktów powiązanych z kredytem, w szczególności ubezpieczeń. Składki ubezpieczeniowe należy nadal regulować terminowo, niezależnie od zawieszenia spłaty rat kredytu - mówi Karolina Pilawska, adwokat, partner w Kancelarii Prawnej Pilawska Zorski Adwokaci.
Przypomnijmy, że w myśl tzw. ustawy frankowej, pozew frankowicza z chwilą doręczenia bankowi, z mocy prawa wstrzymuje spłatę kredytu do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia. Co więcej, bank nie może uznać tego za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy kredytu. Nie będzie też mógł podejmować czynności związanych z niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem umowy kredytu, w szczególności rozwiązać tej umowy, ani zgłosić lub udostępnić informacji o niespełnieniu tych świadczeń, np. do baz dłużników. Są też przepisy przejściowe. Zgodnie z nimi frankowicz, którego pozew dotarł już do banku, ale sąd nie zdążył rozpatrzyć wniosku o zabezpieczenie lub wstrzymanie spłaty rat kredytu, nie będzie już musiał ich uiszczać. Przy czym bank nie będzie mógł odmówić przyjęcia takiego świadczenia, jeżeli łączna wysokość dotychczasowych wpłat, wynikających z rat, będzie niższa od kwoty kredytu udzielonego kredytobiorcy.
Czytaj: Ustawa frankowa już obowiązuje. Pozew bankowi doręczony, rat kredytu nie trzeba płacić>>
Kiedy nie trzeba płacić, ani informować banku?
Adwokat Katarzyna Gabrysiak z Kancelarii Adwokackiej ATHENA podkreśla, że automatyczne zawieszenie obowiązku spłaty rat kredytu, po doręczeniu bankowi odpisu pozwu, jest najistotniejszą wprowadzoną zmianą.
- Dotychczas kredytobiorca musiał składać odrębny wniosek o zabezpieczenie roszczenia i oczekiwać na postanowienie sądu, co często trwało wiele miesięcy. Od 7 sierpnia 2026 r. mechanizm ten działa z mocy prawa, bez konieczności wydawania dodatkowego orzeczenia - mówi.
Zastrzega jednak, że nie oznacza to, że każdy kredytobiorca powinien automatycznie zaprzestać spłaty rat. - Przede wszystkim należy ustalić, czy dana sprawa spełnia przesłanki zastosowania nowych przepisów oraz na jakim etapie znajduje się postępowanie. Każda sytuacja wymaga indywidualnej analizy. Nowe przepisy mają przede wszystkim zapewnić kredytobiorcom większe bezpieczeństwo finansowe na czas trwania procesu i wyeliminować sytuację, w której przez kilka kolejnych lat muszą jednocześnie prowadzić kosztowny spór sądowy i regulować raty wynikające z kwestionowanej umowy - podkreśla Gabrysiak.
Mec. Pilawska doprecyzowuje, że frankowicz, którego sprawa jest już w sądzie, zgodnie z przepisami ustawy frankowej, został zwolniony z obowiązku spłaty rat kredytu z mocy prawa.
Zwolnienie następuje automatycznie i nie wymaga żadnych dodatkowych działań ze strony kredytobiorcy. Oznacza to, że frankowicz nie musi ani informować banku o zaprzestaniu spłaty rat, ani składać jakichkolwiek oświadczeń czy wniosków do sądu. Co istotne, wiele banków już samodzielnie odnotowało wejście w życie nowych przepisów i poinformowało swoich klientów o tym, że zaprzestaje naliczania rat na mocy ustawy. Część kredytobiorców otrzymała już stosowne pisma lub komunikaty w systemach bankowości elektronicznej. Należy jednak zwrócić uwagę na jeden istotny wyjątek. Zwolnienie z obowiązku spłaty dotyczy wyłącznie rat kapitałowo-odsetkowych. Nie obejmuje natomiast wszelkich dodatkowych produktów powiązanych z kredytem, w szczególności ubezpieczeń. Składki ubezpieczeniowe należy nadal regulować terminowo, niezależnie od zawieszenia spłaty rat kredytu - podkreśla mec. Pilawska.
Kapitał nie został spłacony? Z kolejnych rat lepiej nie rezygnować
Choć ustawa frankowa zwalnia kredytobiorców z obowiązku spłaty rat z mocy prawa, nie oznacza to, jak podkreślają rozmówcy Prawo.pl, że zaprzestanie spłaty jest optymalnym rozwiązaniem w każdym przypadku. Dodają, że każda taka decyzja powinna być poprzedzona rzetelną analizą indywidualnej sytuacji kredytobiorcy.
Kluczowym kryterium jest to, czy kapitał kredytu został już w całości spłacony. Kredytobiorcy, którzy spłacili już kapitał w całości, mogą bez większego ryzyka zaprzestać dalszej spłaty rat. W ich przypadku ewentualny wyrok stwierdzający nieważność umowy będzie oznaczał wyłącznie zwrot nadpłaty od banku i nie będą musieli dopłacać żadnej kwoty. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja kredytobiorców, którzy kapitału jeszcze nie spłacili. W mojej ocenie powinni oni rozważyć kontynuowanie spłat rat, przynajmniej w części odpowiadającej kapitałowi - mówi mec. Pilawska.
I przypomina, że w przypadku prawomocnego wyroku stwierdzającego nieważność umowy, rozliczenie między stronami następuje na zasadzie zwrotu wzajemnych świadczeń.
- Bank zwraca kredytobiorcy wszystko, co ten wpłacił, a kredytobiorca zwraca bankowi kwotę faktycznie otrzymanego kapitału. Jeśli kredytobiorca zaprzestanie spłaty i na koniec procesu okaże się, że wciąż jest winien bankowi znaczną część kapitału, będzie musiał ją zwrócić jednorazowo, co dla wielu osób może być poważnym obciążeniem finansowym. Decyzja o zaprzestaniu lub kontynuowaniu spłat powinna być zatem każdorazowo skonsultowana z prowadzącym sprawę adwokatem, który zna szczegóły konkretnej sprawy i jest w stanie ocenić ryzyko - podkreśla mec. Pilawska.
Czytaj: Pozew frankowy doręczony bankowi wstrzyma spłatę kredytu>>
Pozew dopiero złożony? Trzeba poczekać, aż dostanie go bank
Damian Nartowski, radca prawny, partner w kancelarii WN Legal Wątrobiński Nartowski, zaznacza, że problematyczne w przypadku wstrzymania spłat rat kredytu jest to, że ma ono obowiązywać, o czym powinni pamiętać kredytobiorcy, od momentu doręczenia pozwu bankowi.
Niestety nadal dochodzi do takich sytuacji, że to doręczanie trwa bardzo długo, nawet kilka miesięcy, zwłaszcza w większych ośrodkach, najbardziej obciążonych tymi sprawami. Tymczasem obecnie sądy stosują takie zabezpieczenia stosunkowo sprawnie, nie można więc wykluczyć, że na podstawie zmienionych przepisów wcale nie będzie szybciej i lepiej. Moim zdaniem, co wymaga krytyki, ogranicza to dotychczasowe uprawnienia konsumenta, który mógł żądać zabezpieczenia już od chwili wniesienia pozwu. Odsuwa zatem w czasie chwilę wstrzymania obowiązku dokonywania spłat - mówi.
Mecenas dodaje, że w tym przypadku duże znaczenie będzie miało to, jak długo sąd będzie doręczał pozew, czyli ile czasu sekretariat będzie wykonywał zarządzenie o doręczeniu pozwu.
– W jednym z najbardziej kuriozalnych przypadków z mojej praktyki pozew był wysyłany do banku przez siedem miesięcy. Znam od koleżanek i kolegów przypadki jeszcze dłuższego oczekiwania. Dopiero moja skarga na przewlekłość doprowadziła do tego, że ktoś wziął te akta i wykonał zarządzenie – opowiada mec. Nartowski.
Mówi o tym też mec. Pilawska.
Samo złożenie pozwu w sądzie nie jest wystarczające. Oznacza to w praktyce, że kredytobiorca, który dopiero kieruje pozew do sądu, powinien kontynuować spłatę rat do momentu, gdy sąd doręczy odpis pozwu bankowi. Dopiero od tej chwili zwolnienie z obowiązku spłaty staje się skuteczne i kredytobiorca może bezpiecznie zaprzestać regulowania rat kapitałowo-odsetkowych. Warto przy tym pamiętać, że czas między złożeniem pozwu a jego doręczeniem bankowi przez sąd może być różny. W zależności od obciążenia danego sądu może wynosić od kilku tygodni do nawet kilku miesięcy. W tym okresie kredytobiorca pozostaje zobowiązany do spłaty rat na dotychczasowych zasadach - podsumowuje.
Co w sytuacji, gdy pozew jest dopiero planowany?
Mecenas Gabrysiak dodaje, że nowa ustawa nie zmienia podstaw dochodzenia roszczeń, ani przesłanek oceny ważności umów kredytowych.
Nadal decydujące znaczenie mają przepisy prawa cywilnego, ochrona konsumenta oraz dotychczasowe orzecznictwo sądów krajowych i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zmienia się natomiast otoczenie proceduralne. Osoby planujące wniesienie pozwu mogą liczyć na bardziej uporządkowany przebieg postępowania oraz możliwość skorzystania z automatycznego zawieszenia spłaty rat po doręczeniu pozwu bankowi. To rozwiązanie może znacząco poprawić sytuację finansową kredytobiorców w trakcie wieloletnich procesów - wskazuje.
Radzi, by przed skierowaniem sprawy do sądu odpowiednio się przygotować.
- Niezbędne jest zgromadzenie pełnej dokumentacji kredytowej, w tym umowy, aneksów, harmonogramów spłat, historii wpłat oraz korespondencji z bankiem. Coraz większego znaczenia nabiera również prawidłowe wyliczenie roszczeń, ponieważ nowe przepisy umożliwiają rozpoznawanie wzajemnych roszczeń stron w jednym postępowaniu - mówi mec. Gabrysiak.
Także mec. Karolina Pilawska zaznacza, że w zakresie przygotowania do procesu zasadniczo nic się nie zmieniło.
Droga do złożenia pozwu wygląda tak samo, jak przed wejściem w życie ustawy frankowej i wymaga zgromadzenia tej samej dokumentacji. Kredytobiorca, który zamierza skierować pozew przeciwko bankowi, powinien w pierwszej kolejności zgromadzić komplet dokumentów dotyczących kredytu. Chodzi przede wszystkim o umowę kredytową wraz ze wszystkimi aneksami, regulamin kredytu obowiązujący w dacie zawarcia umowy, a także zaświadczenie o wypłacie i spłacie kredytu. Jeśli kredytobiorca nie posiada tych dokumentów, ma prawo zwrócić się do banku z wnioskiem o ich wydanie, a bank ma obowiązek je udostępnić. Jedna istotna zmiana jednak nastąpiła i jest to zmiana na korzyść kredytobiorców. Przed wejściem w życie ustawy frankowej pozew musiał zawierać wniosek o zabezpieczenie roszczenia poprzez wstrzymanie obowiązku spłaty rat na czas trwania procesu. Wniosek taki wymagał szczegółowego uzasadnienia, a sąd każdorazowo badał, czy zachodzą przesłanki do jego uwzględnienia, co generowało dodatkowy czas, koszty i niepewność co do rozstrzygnięcia. Dziś tego problemu po prostu nie ma - podkreśla.







