Nowe przepisy będą, według przegłosowanego projektu dyrektywy zmieniającej dyrektywę w sprawie 1999/37/WE w sprawie dokumentów rejestracyjnych pojazdów, stopniowo wymagać regularnych kontroli motocykli oraz przyczep, które ważą więcej niż 750 kilogramów.

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Siim Kallas, który rok temu zaproponował pakiet w sprawie przydatności do ruchu drogowego i środków kontroli, jest zadowolony z decyzji włączenia motocykli do kontroli, co powoli na zmniejszenie liczby śmiertelnych wypadków na autostradach w Unii Europejskiej.

"Cieszę się, że Parlament Europejski dostrzega, że motocykle powinny podlegać kontrolom technicznym. Będzie to ważny krok w kierunku realizacji naszych celów dotyczących bezpieczeństwa drogowego. Do 2020 r. chcemy zmniejszyć o połowę liczbę śmiertelnych ofiar wypadków drogowych i dążyć do zera" – powiedział Kallas, który pełni też funkcję komisarza ds. transportu.

Projekt ustanowi również obejmujące całą Unię minimalne standardy kontroli pojazdów, które dziś różnią się w zależności od państwa, oraz zaostrzy działania przeciwko oszustwom dotyczącym przebiegu pojazdu.

Podczas głosowania 30 maja Komisja Transportu stwierdziła, że uregulowaniem przepisów dotyczących pojazdów dwukołowych i przyczep o masie do 2 tys. kg powinny zająć się rządy poszczególnych państw członkowskich.

W lipcu 2012 r. KE zaproponowała zaostrzenie zasad kontroli autostrad, decyzję tłumacząc wzrostem liczby autostrad w UE. Przepisy dotyczące przydatności do ruchu drogowego były pierwszym przedsięwzięciem, którego celem jest wprowadzenie kontroli wszystkich motocykli, skuterów i przyczep w Unii.

Komisja szacuje, że lepsze kontrole techniczne uratowały rocznie 1200 osób i zapobiegły 36 tys. wypadków spowodowanych usterkami technicznymi. Jednak jedenaście państw członkowskich nie przeprowadza kontroli pojazdów dwukołowych.

Federacja Europejskich Stowarzyszeń Motocyklistów (FEMA) potępiła propozycje Komisji i nazwała je "podatkiem od biedy", ze względu na wysokie koszty przeglądów technicznych. W niedawnym raporcie FEMA podała, że bezpieczeństwo drogowe poprawia się bez jakichkolwiek nowych rozporządzeń.

Federacja, której siedziba znajduje się w Brukseli, poinformowała, że liczba zgonów motocyklistów spadła o 27,3 proc.: z 7426 ofiar w 2001 r. do 4296 w 2010 r., przy czym liczba motocykli na drogach wzrosła o 45 proc.

Z danych WHO wynika, że każdego roku w Unii Europejskiej w wypadkach drogowych ginie około 30 tys. osób. Polska i Włochy niestety przodują w statystykach – w każdym z tych krajów życie na drogach traci 4 tys. osób.

Propozycje nowego ustawodawstwa zaproponowane przez Parlament będą teraz negocjowane z Radą, eurodeputowanymi i Komisją.

"Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego z dużym zadowoleniem przyjął informację o przyjęciu przez Parlament Europejski poprawek w sprawie objęcia motocykli obowiązkową kontrolą techniczną. Polska ma jeden z najstarszych parków samochodowych w Europie, średnia wieku pojazdu poruszającego się po naszych drogach to kilkanaście lat. Znajdujemy się też na czele niechlubnej listy krajów europejskich z największą liczbą ofiar śmiertelnych - skomentował Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. - Uważamy, że stan techniczny każdego pojazdu ma niebagatelny wpływ na bezpieczeństwo kierowców, pasażerów i wszystkich użytkowników dróg, dlatego od lat postulujemy zaostrzenie kryteriów badań technicznych. Obowiązkowe objęcie nimi także motocykli na pewno wpłynie korzystnie na poprawę bezpieczeństwa; ograniczy liczbę i tragiczne skutki wypadków."

Sylwester Murawski, były prezes Zarządu Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów, stwierdził, że "niestety bywa tak, że (…) skraca się procedurę badania (…)". W skrajnych przypadkach zaświadczenie o sprawności technicznej otrzymuje pojazd, który nie odwiedził nawet stacji kontroli pojazdów. "To jest nie tylko naganne, ale wręcz niebezpieczne, bo stwarza bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego. Odnoszę wrażenie, że tego typu praktyki znajdują akceptację społeczną, co jest bardzo smutnym zjawiskiem i świadczy o braku świadomości społeczeństwa, jak ważny jest stan techniczny pojazdu, jeśli chodzi o bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu drogowego. Dbamy o stan naszego zdrowia odwiedzając lekarzy, a jednocześnie narażamy siebie i innych ludzi na kalectwo lub śmierć przez brak dbałości o stan techniczny pojazdu" – ubolewa Murawski.

Przyjęte we wtorek przez Parlament poprawki do projektu Komisji mają być podstawą do negocjacji z Radą w celu uzgodnienia zmienionych przepisów w pierwszym czytaniu.

Źródło: www.euractiv.pl,