W ostatnim czasie przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości co najmniej kilkukrotnie spotykali się z przedstawicielami środowisk lekarskich. Jak powiedział nam wiceminister Marcin Warchoł, dyskutowane są m.in. kwestie związane z projektem ustawy o biegłych. Prace nad nim - jak informuje resort - opóźnia COVID-19. Nie zmienia to jednak faktu, że środowisko lekarskie o zmiany w zakresie wynagrodzenia biegłych lekarzy postuluje już od dłuższego czasu, a swoje propozycje - jak wynika z informacji Prawo.pl - chce teraz przedstawić ministerstwu. 

Moment może być nieprzypadkowy. Bo problem z biegłymi po "odmrożeniu" pracy sądów jest jeszcze większy. W części spraw sam czas oczekiwania na badania to obecnie ponad rok.  

Opinia biegłego lekarza bardziej wartościowa

To, że z opiniami biegłych lekarzy jest duży problem - wiadomo nie od dziś. Tym bardziej, że mają one kluczowe znaczenie nie tylko w sprawach dotyczących choćby błędów medycznych, wypadków samochodowych, ale też na etapie postępowania wykonawczego i w sprawach karnych. 

- Stawki są tak niskie, że wielu lekarzy - bo ja z racji wydziału karnego najczęściej współpracuję z biegłymi psychiatrami, medykami nie chcą sporządzać opinii. Biegłych na listach jest mało, a ci którzy są, są zarzuceni pracą - mówi sędzia Marta Kożuchowska-Warywoda, z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Wola. I podaje konkretne przykłady - choćby sprawy dotyczące skazanych, którzy mają wykonywać karę ograniczenia wolności - prace społecznie użyteczne i powołują się na problemy zdrowotne, które to uniemożliwiają. 

 


- Czas oczekiwania na biegłego ortopedę czy neurologa, to kilka miesięcy. Nie wyobrażam sobie co się dzieje w wydziale cywilnym, który rozpoznaje sprawy o odszkodowanie w związku z wypadkami komunikacyjnymi - dodaje Kożuchowska-Warywoda.

Profesor Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, w rozmowie z Prawo.pl podkreśla, że jakość opinii sporządzanych obecnie przez biegłych pozostawia wiele do życzenia. Bywa, że przygotowują je np. emerytowani chirurdzy, którzy nigdy w życiu nie przeprowadzali danych zabiegów. 

Czytaj: Biegli czekają na lepszy projekt ustawy o ich pracy>>

- Nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę fakt, że nie ma chętnych do wydawania opinii. Lekarze-praktycy są zapracowani, a stawki za pełnienie funkcji biegłego są dla nich nieatrakcyjne. Nam też się to nie podoba, gdyż oczekiwanie na opinię przez sąd czy prokuraturę jest bardzo długie. Dlatego lekarz, któremu przedstawiono akt oskarżenia, ma status oskarżonego przez 5 lat, bo instytucja nie może doczekać się opinii biegłego - mówi prezes NRL. 

Stawki dla biegłych lekarzy na podstawie umowy 

Zdaniem samorządu lekarskiego dobrym rozwiązaniem byłoby "wyjęcie" kwestii wynagrodzeń biegłych lekarzy z trybu ustawowego. 

- Stawka powinna być określana w indywidualnej umowie jaką podpisuje lekarz z Zakładem Medycyny Sądowej, prokuraturą czy sądem. I wówczas będzie w stanie sporządzić opinię w ciągu kilku tygodni - dodaje Matyja. 

Problem w tym, że nieco inaczej na problem patrzą pozostali biegli. Część z nich wskazuje, że wyższe stawki nie wystarczą i nie polepszą jakości opinii.

Czytaj w LEX: Zmiany w dowodach z opinii biegłego >

- Środowisko lekarzy mówi wprost, że opłacałoby im się przygotowanie opinii medycznych, jeśli zarabialiby na tym tyle, co w prywatnych gabinetach - 200, 300 złotych za godzinę. Część z nich podnosi nawet, że w takiej sytuacji może pisać 3 - 4 opinie dziennie. To jaka wartość będzie tych opinii? Przygotowywanych w takiej liczbie? Jeśli nie podniesiemy wymagań merytorycznych wobec biegłych, a podniesiemy stawki, to jedynie przyciągniemy większą grupę ludzi o bardzo niskich kompetencjach - mówi biegła sądowa Ewa Gruza, profesor w Katedrze Kryminalistyki Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. 

Czytaj: Biegli w garści Instytutu Ekspertyz Sądowych>>

Potrzebne znacznie szersze zmiany

W ocenie i samych biegłych, i sędziów, ale także adwokatów i radców prawnych, zmiany dotyczące biegłych są potrzebne i to w znacznie szerszym zakresie. Wszyscy zgodnie wskazuje m.in. na konieczność wprowadzenia systemu weryfikacji ich umiejętności i doświadczenia - nawet poprzez wprowadzenie certyfikatów. Problemem są też podstawowe sprawy - choćby taka, że nadal funkcjonują dwa różne orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Zgodnie z pierwszym z 2005 r., biegły sądowy jest przedsiębiorcą w związku z czym powinien płacić VAT i powinien odpowiadać wobec osób trzecich. A to oznacza wytaczanie biegłym spraw przez strony niezadowolone z opinii, na podstawie której zapadło orzeczenie lub jedno z orzeczeń w toku postępowania. 

Jest i drugie orzeczenie TK, zgodnie z którym biegły to wyłącznie pomocnik organu procesowego i nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Kolejna niedoregulowaną kwestią jest definicja instytucji specjalistycznej. Biegli mają wątpliwości czy to może być jednoosobowa działalność gospodarcza, czy powinna być to bardziej zorganizowana forma, posiadająca zaplecze naukowe, techniczne. 

- Kolejnym problemem jest też naliczanie kosztów. Przecież w wielu typach ekspertyz biegły musi zużyć odczynniki, materiały, kupić sprzęt. Sprzęt się zużywa. I teraz pytanie - czy do wynagrodzenia za opinię biegłego wolno naliczać koszty wynikające z tej opinii czy nie? Zgodnie z jednym z orzeczeń sądu - biegły nie ma do tego prawa. W mojej ocenie wymaga to uregulowania ustawowego - dodaje prof. Gruza. 

Duże emocje wśród biegłych budzi także art. 233 Kodeksu karnego, zgodnie z którym biegłemu za przedstawienie fałszywej opinii, ekspertyzy lub tłumaczenia, mających służyć za dowód w postępowaniu, grozi od roku do 10 lat pozbawienia wolności, a jeżeli działa nieumyślnie, narażając na istotną szkodę interes publiczny -  do 3 lat więzienia.  - Wielu moich kolegów profesorów prawa twierdzi, że nie ma czegoś takiego jak wina nieumyślna przy działaniach biegłego. Ja się z tym fundamentalnie nie zgadzam. Jeśli ktoś jest niechlujny, niestaranny, nie robi badań ale opisuje, że te badania były, to z jednej strony poświadcza nieprawdę w dokumencie, a z drugiej - przygotowuje opinię, która może uderzyć w strony. Bo to uczestnik postępowania, czy cywilnego czy karnego poniesie konsekwencje jego błędów, braku kompetencji i wiedzy - dodaje prof. Gruza. 

 


A może postępowanie dyscyplinarne? 

W ocenie profesor można by się pokusić o rozwiązania stosowane w samorządach prawniczych, ale też np. lekarskim. 

- Jeśli ktoś jest adwokatem czy radcą prawnym - musi należeć do korporacji i z tego tytułu ponosi odpowiedzialność dyscyplinarną. To samo dotyczy lekarzy, weterynarzy, architektów, więc może warto by w ten sam sposób podejść do biegłych. Chcesz być biegłym, musisz spełniać kryteria merytoryczne i moralne, a także podlegasz mechanizmowi odpowiedzialności dyscyplinarnej za nadużycia wynikające z niewiedzy - mówi. 

To z kolei - w jej ocenie - powinno wiązać się z mechanizmami oczyszczania środowiska z osób, którzy nie mają odpowiedniej wiedzy, nie rozwijają się, nie mają doświadczenia lub są wykluczeni z nowych technologii. 

Problem dostrzegają adwokaci i radcy. Wskazują, że nie chodzi jedynie o samo wydanie fałszywej opinii i związaną z tym faktem odpowiedzialność karną, tylko fakt, że to co przygotowują biegli jest często nieprzydatne. 

O tym, że w zakresie opiniowania dobrym rozwiązaniem byłoby certyfikowanie biegłych – mówi radca prawny Aleksandra Ejsmont, na co dzień zajmująca się sprawami rodzinnymi. I dodaje, że ważne by biegli mieli obowiązek np. posiadania określonego doświadczenia, rozwoju, szkoleń uzupełniających ich wiedzę.    

Kolejnym problemem jest to, że część opinii przygotowywanych jest niemal "na akord" - a z tym wiążą się choćby braki w uzasadnieniach. 

- Często opinia koncentruje się na cytowaniu wybranych fragmentów z zeznań stron lub stanowisk procesowych, następnie przytacza zadane w postanowieniu o przeprowadzeniu tego dowodu pytanie i pada odpowiedź. Ale – co ważne - nie wiadomo dlaczego biegły doszedł do takiego wniosku, bo w żaden sposób tego nie uzasadnił - mówi adwokat Przemysław Rosati.