LEX EXPERT AI  Jedyny czat AI bazujący na zasobach LEX
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Skarga konstytucyjna na art. 212 kk

Do Trybunału Konstytucyjnego trafiła skarga konstytucyjna w sprawie Jana D. skazanego z art. 212 § 2 kodeksu karnego za wypowiedź opublikowaną bez jego wiedzy w prasie. Autorzy skargi twierdzą, że zastosowana przez krakowskie sądy wykładnia tego przepisu niesie za sobą znaczącą ingerencję w wolność wypowiedzi. Podkreślają, że problem wymaga również oceny z punktu widzenia relacji z dziennikarzami, szczególnie w kontekście braku jednoznacznej definicji tego zawodu oraz przemian, jakie niesie w tej dziedzinie nowoczesna technika, a szczególnie internet.

Skargę złożyła 11 lutego 2011 r. Helsińska Fundacja Praw Człowieka we współpracy z kancelarią adwokacką Karola Rutkowskiego, która reprezentuje skarżącego w postępowaniu.
Jan D. został skazany z art. 212 § 2, tj. za zniesławienie dokonane za pomocą środków masowego przekazu (jest to zagrożony surowszą karą typ kwalifikowany tego przestępstwa) po tym, jak dziennikarz opublikował w gazecie jego wypowiedź, która padła podczas nieformalnej rozmowy obu panów. Skarżący kwestionuje w skardze zgodność art. 212 § 2 kodeksu karnego z art. 42 ust. 1 Konstytucji RP, w związku z art. 54 ust. 1, w związku z art. 14 oraz w związku z art. 2 Konstytucji RP.
Jan D. w trakcie nieformalnej rozmowy telefonicznej z dziennikarzem Zbigniewem B. wypowiedział się na temat działalności pewnego biznesmena, nie będąc poinformowanym i nie mając świadomości, iż na tej podstawie zostanie przygotowany materiał prasowy. 30 marca 2009 roku w „Dzienniku Polskim” ukazał się artykuł Z. B. pt. „Wymiar niesprawiedliwości?”, w którym autor cytował i odnosił się do wypowiedzi J. D., brzmiącej: „jest niepoczytalny i może sobie zrobić krzywdę, więc zamiast w szpitalu psychiatrycznym wylądował w pieleszach domowych…”
Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia w Krakowie wyrokiem z 30 marca 2010 r. uznał J. D. za winnego popełnienia występku z art. 212 § 2 k.k., wymierzając mu karę grzywny w wysokości 5 tys. zł. 27 października 2010 r. Sąd Okręgowy w Krakowie utrzymał zaskarżony wyrok w mocy, pomimo iż tekst zawierający treści zniesławiające nie był autoryzowany, a rozmowa będąca podstawą artykułu nie miała formy wywiadu.
Sądy obu instancji uznały, że skazany miał świadomość, że jego wypowiedzi mogą mieć charakter zniesławiający i z tą świadomością przedstawił je w rozmowie z dziennikarzem, mając na celu ich publikacje, czy też godząc się z nią. Dlatego też stwierdziły, że dopuścił się zniesławienia za pomocą środków masowego komunikowania.
Autorzy skargi do TK twierdzą, że taka wykładnia przepisu 212 § 2 niesie jednak za sobą znaczącą ingerencję w wolność wypowiedzi, nakłada bowiem obowiązek powstrzymania się od jakichkolwiek wypowiedzi krytycznych w rozmowie z dziennikarzem, nawet mającej prywatny charakter. - Ponadto, wykładnia taka może podważać zaufanie do dziennikarzy i znacznie ograniczyć krąg ich informatorów, gdyż będą mogą się oni obawiać poniesienia odpowiedzialności karnej, w dodatku surowszej ze względu na kwalifikowany typ zniesławienia, który opisuje przepis 212 § 2 - twierdzą autorzy skargi.
Ich zdaniem, podejście takie jest problematyczne także w świetle niejasności, jaki budzi interpretacja definicji dziennikarza. Wykładnia sądów w tej sprawie sugeruje, że każda rozmowa z osobą będącą potencjalnym dziennikarzem może rodzić odpowiedzialność karną. Tymczasem definicja dziennikarza w prawie prasowym nie jest dziś precyzyjna. Narzuca się zatem obywatelowi obowiązek nadmiernej ostrożności w doborze kręgu osób z którymi rozmawia, wprowadzając ryzyko odpowiedzialności za słowa wypowiedziane w prywatnych okolicznościach.
Kolejnym problemem związanym z tak daleko szeroką wykładnią co do zakresu podmiotowego przestępstwa z art. 212 § 2 jest nieuwzględnienie postępu technicznego i rozwoju internetu jako środka masowego przekazu. Autorzy skargi zwracają uwagę, że obecnie każdy obywatel może opublikować cytat z prywatnej rozmowy na blogu lub na portalu społecznościowym i w świetle obowiązujących przepisów rodzić to może odpowiedzialność karną osoby będącej źródłem danej informacji czy wypowiedzi. - Sprawa ta w szczególny sposób dotyka także problemu rzetelności dziennikarskiej. W tym przypadku standardy deontologii zawodowej dziennikarza budzą wiele zastrzeżeń. Oprócz braku autoryzacji wypowiedzi, przytoczone cytaty były niedokładne i przejaskrawione. Wykładnia zaproponowana przez Sąd Okręgowy w Krakowie sankcjonuje brak profesjonalizmu dziennikarza i powoduje, iż za jego brak odpowiada rozmówca - twierdzą autorzy skargi.
W skardze do TK powołują się oni także na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który wskazuje, że „ochrona wolności i praw innych osób” nie jest uznawana za wystarczający interes uzasadniający wprowadzenie odpowiedzialności karnej za przestępstwo zniesławienia.

Polecamy książki prawnicze