LEX dostarcza wiedzę. Libra pomaga zamienić ją w działanie
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Rozprawa zdalna, czyli klient w więzieniu, a obrońca w kancelarii

Jeśli wejdą w życie przepisy mające uregulować na nowo organizację rozpraw karnych na odległość, możliwe byłyby sytuacje, w których uczestnicząca w rozprawie osoba skazana przebywałaby w jednostce penitencjarnej, a jej obrońca w swoim miejscu pracy. Mógłby więc w ramach pomocy prawnej wykorzystywać jedynie informacje zebrane podczas wcześniej zaplanowanych widzeń, korespondencji albo rozmów telefonicznych. Taka sytuacja wzbudza wątpliwości z punktu widzenia prawa do obrony.

symbole

Obszerny pakiet zmian w tym zakresie zawiera przygotowany przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Karnego projekt nowelizacji Kodeksu postępowania karnego i innych ustaw, dostępny na stronie Rządowego Centrum Legislacji i poddawany obecnie konsultacjom. Generalnie jego ideą jest poszerzenie możliwości wykorzystywania współczesnej techniki w działalności wymiaru sprawiedliwości, ale jak zastrzega Komisja – bez uszczerbku dla gwarancji procesowych.

- Rozwój technik zdalnej komunikacji i łatwość łączenia się z różnych miejsc i przy pomocy coraz mniejszych telekomunikacyjnych urządzeń końcowych rodzi oczywiste niebezpieczeństwa tak dla powagi sądu, jak i samego procesu karnego – czytamy w uzasadnieniu projektu.

Obrona obligatoryjna na miejscu, ale z wyjątkami

Proponowane rozwiązania generalnie odbierane są pozytywnie, jako dobra reakcja na coraz większe możliwości współczesnej techniki w tym zakresie. Podstawowe oczekiwanie to tak bardzo potrzebne usprawnienie pracy sądów. A z kolei największe zagrożenia upatrywane są w sferze gwarancji procesowych i prawa do obrony. 

 Mniej wątpliwości jest w odniesieniu do sytuacji, gdy obrona jest obligatoryjna, ponieważ proponowane nowe brzmienie art. 374a k.p.k. przewiduje obowiązek przebywania obrońcy w miejscu przebywania oskarżonego, chociaż paragraf 6 tego artykułu dopuszcza odstępstwo stwarzające możliwość realizacji funkcji obrończych przez adwokata lub radcę prawnego, który stawi się w siedzibie sądu. Jak zauważa w przedstawionej już opinii do projektu Krajowa Rady Radców Prawnych, poważne zastrzeżenia budzi projektowany przepis, w którym obowiązek przebywania obrońcy w miejscu przebywania oskarżonego przewidziano jedynie w wypadkach obrony obligatoryjnej i to też z dopuszczeniem odstępstwa stwarzającego możliwość realizacji funkcji obrończych przez adwokata lub radcę prawnego, który stawi się w siedzibie sądu.

Czytaj: E-rozprawy w sprawach karnych rozbijają się o prawo do obrony>>

Pełnomocnik bez kontaktu z klientem

Jednak jako większe zagrożenie wskazywana jest proponowana w projekcie zmiana w Kodeksie karnym wykonawczym. Nowe brzmienie art. 23a.1. k.k.w. przewiduje, że „przewodniczący może zarządzić, że skazany pozbawiony wolności bierze udział w posiedzeniu sądu na odległość przy użyciu urządzeń technicznych z jednoczesnym bezpośrednim przekazem obrazu i dźwięku”.

Jak wyjaśnia adwokat Karol Kowalik, prowadzący kancelarię w Rumii i Gdańsku, ten przepis dotyczy posiedzeń, które odbywają się w toku postępowania wykonawczego i dotyczą skazanego pozbawionego wolności.

- Obecne brzmienie art. 23a k.k.w. ustanawia regułę, zgodnie z którą w czasie trwania posiedzenia, w którym skazany uczestniczy w formie zdalnej, obrońca przebywa w tym samym miejscu, co pozbawiony wolności skazany - przypomina. W proponowanej zmianie jako regułę przyjęto rozwiązanie, zgodnie z którym stronie lub przedstawicielowi towarzyszy w rozprawie jeden z wymienionych w art. 374a.4 k.p.k. pracowników sądu. I tak według proponowanego brzmienia art. 23a.4., w miejscu przebywania takiej osoby, w posiedzeniu bierze udział aplikant sędziowski, referendarz sądowy, asystent sędziego lub urzędnik zatrudniony w sądzie, w którego okręgu ta osoba przebywa, a jeżeli przebywa ona w zakładzie karnym, areszcie śledczym, zakładzie leczniczym lub opiekuńczym – osoba wyznaczona przez administrację tego zakładu lub aresztu albo aplikant sędziowski, referendarz sądowy, asystent sędziego lub urzędnik zatrudniony w sądzie, w którego okręgu ta osoba przebywa, jeżeli z okoliczności sprawy wynika, że udział przedstawiciela administracji tego zakładu lub aresztu mógłby oddziaływać krępująco na tę osobę.

Pełnomocnik wspiera klienta z kancelarii?

Jak zauważa Rzecznik Praw Obywatelskich, w myśl projektu i w świetle przedstawionego uzasadnienia, w przypadku zdalnego uczestniczenia przez skazanego pozbawionego wolności w posiedzeniu sądu, domyślną sytuacją jest połączenie się zdalne przez jego obrońcę z innego miejsca niż jednostka penitencjarna albo zakład leczniczy.

Jak wskazano w uzasadnieniu projektu, w celu uczestniczenia przez obrońcę w rozprawie z tego samego miejsca, z którego będzie czynił to skazany, jeden z nich musi zwrócić się do sądu z przedmiotowym wnioskiem.

 - Nie wynika to jednak wprost z proponowanej treści przepisu, a więc należy uznać, że w myśl przedłożonego projektu, w przypadku skazanych osadzonych w jednostkach penitencjarnych, regułą będzie udział obrońcy w posiedzeniu zdalnym z innego miejsca niż z zakładu karnego – ocenia zastępca RPO Stanisław Trociuk. I stwierdza, że ich kontakt przed rozprawą będzie zatem ograniczony do wcześniej zaplanowanych widzeń, korespondencji albo rozmów telefonicznych, które – jak zauważa - sprowadzają się zwykle do jednej rozmowy w tygodniu, mimo zwrotu „co najmniej raz w tygodniu” zawartego w art. 8.4 zd. 1 k.k.w. Także radca prawny Michał Hudzik, autor opinii przekazanej w imieniu Krajowej Rady Radców Prawnych, jako antygwarancyjne traktuje wprowadzenie jako reguły możliwości przebywania oskarżonego i jego obrońcy w różnych miejscach. - Taka sytuacja powinna mieć charakter wyjątkowy, obwarowany szeregiem przesłanek i być niemal zupełnie wykluczona w wypadkach obrony obligatoryjnej. Oczywiste jest to, że należyte świadczenie pomocy prawnej oskarżonemu wymaga utrzymywania z nim stałego, bezpośredniego kontaktu, podejmowania działań hic et nunc, a zaniechanie działania lub nawet zwłoka w jego podjęciu podczas przeprowadzenia danej czynności procesowej może przynieść negatywne konsekwencje dla oskarżonego – argumentuje mec. Hudzik.

Zalety i wady zdalnych rozpraw

Podobną opinię prezentuje adwokat Dariusz Dutkowski, prowadzący kancelarię w Katowicach. - Uwagi RPO do projektowanego art. 23a k.k.w. wydają się trafne. Podzielam zarysowane w nich obawy interpretacyjne i mankamenty praktyczne nowelizacji. Mam też wątpliwości, czy w obszarze spraw wykonawczych, gdy nie występuje zagrożenie dla życia i zdrowia, jak podczas pandemii, posiedzenia zdalne są dopuszczalnym i proporcjonalnym uproszczeniem – mówi w rozmowie z Prawo.pl.

Jego zdaniem sąd powinien orzekać na posiedzeniu, w którym skazany uczestniczy bezpośrednio, a nie zdalnie. - Abstrahując od jakości połączenia, ciężar orzekania w tych sprawach jest przecież wyraźnie przesunięty w kierunku osądu wymagającego uzupełnienia akt sprawy doświadczeniem przez pryzmat którego oceniony zostanie człowiek i wniosek, który jego dotyczy. Należałoby przeto umożliwić skazanemu bezpośrednie przekonywanie sądu do swoich postulatów – twierdzi mec. Dulkowski. Trochę inaczej patrzy na to adw. Karol Kowalik, który stworzenie obrońcy możliwości udziału zdalnego w takim posiedzeniu, przebywając w innym miejscu niż przebywa skazany, ocenia pozytywnie.

- Nie zawsze w sprawie istnieje konieczność bezpośredniego kontaktu skazanego z obrońcą w czasie trwania posiedzenia. W mojej ocenie, profesjonalista, jakim jest obrońca, jest w stanie ocenić czy niezbędne jest, aby w czasie trwania posiedzenia przebywał on w tym samym miejscu co skazany, czy też takiej konieczności nie ma. Obrońca powinien mieć więc możliwość uczestniczenia w posiedzeniu, np. przebywając we własnej kancelarii, jeżeli uzna to za wystarczające w sprawie i porozumie się w tym zakresie ze skazanym, którego reprezentuje – przekonuje.

Czytaj: Prof. Steinborn: E-rozprawy mogą usprawnić sprawy karne, ale potrzebne zmiany w przepisach>>

Lepszy obrońca obok klienta

Jednak zdaniem radcy prawnego Michała Hudzika, optymalnym rozwiązaniem z punktu widzenia należytego wykonywania obowiązków zawodowych przez obrońcę jest jego udział w posiedzeniu w miejscu przebywania skazanego. W tym kontekście zwraca uwagę, że to na sądzie ciąży obowiązek stworzenia takich warunków, aby interes procesowy skazanego mógł być realnie chroniony przez jego przedstawiciela procesowego ustanowionego z wyboru lub wyznaczonego z urzędu.

- Związanie sądu wolą skazanego i jego obrońcy – z obiektywnych względów – nie zawsze będzie prowadzić do realizacji tej powinności, a trudności w komunikacji pomiędzy skazanym a jego obrońcą, przebywającym w innym miejscu niż jego klient, mogą utrudniać sprawne przeprowadzenie zdalnego posiedzenia, determinując np. zarządzenie przerwy w celu umożliwienia kontaktu telefonicznego skazanego z obrońcą - ocenia. A zastępca RPO zauważa, że projektowany przepis nie przewiduje też możliwości wnioskowania o udział w posiedzeniu w siedzibie sądu, o co mógłby zabiegać obrońca, gdy uzna to za uzasadnione interesem swojego klienta albo skazany pozbawiony wolności.

- Wydaje się, że byłoby to właściwsze gwarancyjnie rozwiązanie niż propozycja zawarta w projektowanym art. 23a.4 k.k.w. – ocenia Stanisław Trociuk. Także adw. Karol Kowalik widzi problem z tym, że proponowane brzmienie art. 23a k.k.w. nie normuje wprost sytuacji, w której obrońca chciałby wziąć udział zdalnie w posiedzeniu, przebywając w tym samym miejscu co pozbawiony wolności skazany, który także bierze udział w posiedzeniu zdalnie. - A to może powodować realne problemy w toku stosowania tego przepisu. Na możliwość przebywania obrońcy i skazanego w takiej sytuacji w jednym, tym samym miejscu, wskazano jedynie w uzasadnieniu projektowanych zmian, co w żadnym wypadku nie można uznać za wystarczające. I choć oczywiście sam przepis tego nie wyklucza, to pozostawianie tej istotnej kwestii wyłącznie praktyce, która dopiero będzie się kształtować nie wydaje się zasadne, zwłaszcza mając na względzie konieczność zapewnienia skazanemu możliwości realizowania prawa do obrony. W tym zakresie przepis powinien wprost wskazywać na taką możliwość oraz określać zasady na jakich miałoby się to odbywać – podkreśla nasz rozmówca.

 

 

Polecamy książki prawnicze

Przejdź do: Due diligence nieruchomości, Maciej Boryczko - otwiera się w nowym oknie
Nowość
Due diligence BORYCZKO RGB
10% Rabatu
Sprawdź
Cena promocyjna: 269,09 zł | Cena regularna: 299,00 zł
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 224,25 zł