Rozmówcy Prawo.pl podkreślają, że mamy do czynienia z chaosem prawnym. Istnieje ogólna podstawa prawna do obciążania kierujących punktami karnymi  - art. 98 ustawy o kierujących pojazdami, tyle że nie ma przepisów dotyczących sposobu punktowania. 4 czerwca 2018 r. uchylono m.in. art. 130 ustawy o ruchu drogowym, w myśl którego policja prowadziła ewidencję kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego. Przepis mówił o tym, że określonemu naruszeniu przypisuje się odpowiednią liczbę punktów w skali od 0 do 10 i wpisuje się do tej ewidencji, oraz wskazywał, że minister właściwy do spraw wewnętrznych w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw transportu oraz ministrem sprawiedliwości, określi, w drodze rozporządzenia sposób punktowania i liczbę punktów odpowiadających naruszeniu przepisów ruchu drogowego. 

 


Tego na studiach nie uczono

Ratunkiem teoretycznie miał być art. 16 nowelizacji m.in. Prawa o ruchu drogowym, z 9 maja 2018 r., zgodnie z którym art. 130 stosuje się do dnia wdrożenia rozwiązań technicznych umożliwiających wprowadzenie, przekazywanie, gromadzenie i udostępnianie z centralnej ewidencji kierowców danych o naruszeniach. Minister właściwy do spraw informatyzacji ma ogłosić w swoim dzienniku urzędowym oraz na stronie podmiotowej Biuletynu Informacji Publicznej komunikat określający termin ich wdrożenia. 

- Innymi słowy, rozporządzenie dotyczące sposobu punktowania w obrocie prawnym już nie funkcjonuje, ale według ustawodawcy, mimo uchylenia, nadal ma obowiązywać. Pytanie, jak można stosować takie przepisy, których w rzeczywistości nie ma. To konstrukcja, której nikt nas nie uczył na studiach prawniczych - mówi nieoficjalnie jeden z warszawskich adwokatów.

Jacek Kudła, który zajmuje się m.in. tematyką policyjną, w ocenach jest dużo ostrożniejszy. Nie ma jednak wątpliwości, że luka jest i wymaga pilnego uregulowania. 

Czytaj: Prędkość, brawura, bezmyślność - więcej ofiar na drogach>>

Kara jest, podstawa... niby jest

Punkty karne od zawsze budziły emocje. Zostały wprowadzone jako dodatkowa kara dla kierowców, oprócz mandatów. Po przekroczeniu 24 punktów, a w przypadku młodych kierowców (rok od uzyskania prawa jazdy) po 20, traci się prawo jazdy. Punkty  "kasują się" dokładnie po roku od popełnienia danego wykroczenia.

Jacek Kudła przypomina, że do 4 czerwca 2018 roku - zgodnie z treścią art. 130 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym - to policja prowadziła ewidencję kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego. Określonemu naruszeniu przypisywano odpowiednią liczbę punktów w skali od 0 do 10 i wpisywano do tej ewidencji. W myśl par. 2 ust. 1 do ewidencji wpisywano kierowcę, który kierując pojazdem silnikowym lub motorowerem, dopuścił się naruszenia przepisów ruchu drogowego, zwanego dalej "naruszeniem". Z kolei zgodnie z treścią par. 2 ust. 3 wymienionego rozporządzenia do ewidencji wpisywano naruszenia wraz z odpowiadającą im liczbą punktów, zgodnie z wykazem określonym w załączniku nr 1. 

Wskazuje równocześnie, że to rozporządzenie jest obecnie, podobnie jak i art. 130 - uchylone. Co pozostało? W ocenie rozmówców Prawo.pl art. 98 ust. 1 ustawy z 5 stycznia 2011 r., o kierujących pojazdami. Zgodnie z nim kierowca lub osoba posiadająca pozwolenie na kierowanie tramwajem, która kierując pojazdem popełniła naruszenie przepisów ruchu drogowego stwierdzone mandatem karnym, prawomocnym wyrokiem sądu lub orzeczeniem organu orzekającego w sprawie o naruszenie w postępowaniu dyscyplinarnym, otrzymuje punkty odpowiadające temu naruszeniu z dniem uprawomocnienia się rozstrzygnięcia. I tu pojawia się zasadniczy problem, ponieważ nie ma do niego przepisów wykonawczych.  

Co więcej, brakuje też podstawy prawnej dotyczącej rozwiązań technicznych umożliwiających udostępnianie danych zgromadzonych w centralnej ewidencji pojazdów za pośrednictwem usług sieciowych.  - Taryfikatory punktów karnych,  wynikające z przepisów – są również uchylone, a ponadto nie stanowiły aktów wykonawczych, zastępujących rozporządzenie o którym wyżej mowa - dodaje Jacek Kudła. 

Czytaj: Tam gdzie Trybunał nie może, tarcza pomoże... wprowadzając zaskarżone przepisy>>

Są podstawy do podważania

W ocenie prawników, w związku z bałaganem prawnym, podważanie punktów karnych jest uzasadnione. - Trzeba przede wszystkim podkreślić, że mówimy o stanie prawnym po 4 czerwca 2018 r. Moim zdaniem, mimo że od tego dnia istnieje ogólna podstawa prawna do obciążania kierujących punktami (art. 98 ustawy o kierujących pojazdami), mamy lukę prawną co do sposobu punktowania, który powinien być określony w rozporządzeniu, uznanym obecnie za uchylone - mówi adwokat Michał Burtowy. 

Zastrzega równocześnie, że samo to uchylenie też jest dyskusyjne, bo nie zostały spełnione łączne kryteria utraty obowiązywania tj. ogłoszenie terminu według ustawy o ogłaszaniu aktów prawnych, wdrożenie rozwiązań, które obecnie de facto mogą mieć charakter testowy. Jak dodaje, dla obywatela ma to znaczenie z punktu widzenia gwarancji praworządności i przejrzystości legislacji.

Prawnicy wskazują również, że do stosowania punktów karnych nie wystarczą wewnętrzne "instrukcje" policji. - Trzeba przecież pamiętać, że przyznawanie punktów ma dalekosiężne skutki prawne. W mojej opinii wewnętrzne taryfikatory policji nie mogą mieć skutku wobec obywateli, gdyż nie byłoby to zgodne z Konstytucją - zasada demokratycznego państwa prawnego z art. 2 i jeśli uznamy punkty karne za quasi sankcję karną to także z zasadą nulla poena sine lege (nie ma kary bez ustawy) z art. 42 (zasada odpowiedzialności za czyn karalny) - mówi mec. Burtowy. 

Co to w praktyce oznacza? W ocenie rozmówców Prawo.pl, nie tylko można odmawiać przyjęcia mandatu, a przed sądem karnym powoływać się na luki prawne, ale również próbować wznawiać prawomocnie zakończone postępowania lub występować o stwierdzenie nieważności określonych decyzji administracyjnych - pod warunkiem jednak, że wydano je po 4 czerwca 2018 r. A przypomnijmy przed 1 lipca 2019 r., przekroczenie 24 punktów karnych oznaczało utratę prawa jazdy.  

 


Jak walka z wiatrakami 

Część prawników jest jednak sceptyczna. Wskazują, że niepewność prawa jest obecnie w Polsce tak duża, że trudno wyrokować jak to się skończy w sądzie. Teoretycznie - ich zdaniem - sąd po przeanalizowaniu, powinien to wziąć pod uwagę, w praktyce może być jednak różnie. 

Mec. Burtowy przyznaje, że takim argumentem policji może być ust. 2 art. 98 ustawy o kierujących pojazdami, który uzależnia wysokość punktów od "stopnia zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego i wagi naruszenia".  - To teoretycznie może dawać patrolowi możliwość oceny i legitymizować wewnętrzne zarządzenia. Jednak obowiązujące standardy prawne, np. te konstytucyjne, spowodowały obowiązywanie określonych, przejrzystych taryfikatorów - tak jak analogicznie obowiązuje taryfikator mandatów - dodaje.