Projekt zmian w Kodeksie postępowania cywilnego w styczniu trafił do Sejmu. Prace nie są tak ekspresowe jak w przypadku zmian w Kodeksie karnym i nie budzą tylu kontrowersji. Prawnicy - choć przyznają, że część proponowanych rozwiązań idzie w dobrym kierunku, dostrzegają jednak słabe punkty. Liczą, że uda się je zmienić na etapie prac w Sejmie.  Ośrodek Badań, Studiów i Legislacji Krajowej Rady Radców Prawnych zgłosił szereg poprawek do projektu, na etapie prac legislacyjnych. 

Czytaj: Prawnicy chcą zmian w postępowaniu administracyjnym>>
 

Po pierwsze podwójna opłata

Jednym ze spornych punktów jest propozycja resortu sprawiedliwości, by bez wzywania do uiszczenia opłaty odrzucano środek zaskarżenia wniesiony przez profesjonalnego pełnomocnika, który nie został należycie opłacony. Zarówno Krajowa Rada Radców Prawnych jak i Naczelna Rada Adwokacka podnosiły, że takie rozwiązanie jest niekonstytucyjne, ze względu na zbyt daleko idący rygoryzm i konsekwencje dla strony wynikające z błędu pełnomocnika. 

 


Radcy wnosili o usunięcie tego przepisu, podnosząc, że co prawda "przyczyni się do szybszego zakończenia postępowania, ale w wyniku ograniczenia prawa strony do zaskarżenia orzeczenia". A jak wskazywali "prawo do zaskarżenia jest jednym z przejawów konstytucyjnego prawa do sądu". 

- Już w przeszłości Trybunał Konstytucyjny orzekł, że  art. 3701 k.p.c., przewidujący odrzucenie zawierającej braki formalne apelacji wniesionej przez fachowego pełnomocnika, jest niezgodny z Konstytucją. Na ostatnim posiedzeniu komisji zostało zaproponowane pozornie kompromisowe rozwiązanie - które jednak budzi nasze poważne zastrzeżenia. Zgodnie z nim, w terminie tygodnia od doręczenia postanowienia o odrzuceniu środka zaskarżenia można go wnieść ponownie, ale uiszczając brakującą część kwoty i ponownie opłacając wpis. Czyli jeśli chodziło o 1000 zł, z czego zapłacono 900, to trzeba dopłacić 100 zł i ponownie 1000 zł -  mówi wiceprezes Krajowej Rady Radców Prawnych Leszek Korczak. Dodając, że w ocenie KRRP to nie kompromis a  rygorystyczne rozwiązanie, które nie przyspieszy postępowania.

Prezes NRA adwokat Jacek Trela mówi wprost: kolejne kuriozalne rozwiązanie. - Reasumując - można się pomylić o złotówkę - zamiast 10 500 zł zapłacić 10 499 zł i w takiej sytuacji, żeby pismo było skuteczne, trzeba dopłacić drugie 10 500 zł. Można powiedzieć, że w efekcie takich propozycji, wymiar sprawiedliwości staje się aparatem fiskalnym w stosunku do obywatela, bo to ostatecznie klient zapłaci za źle opłacone pismo. A co z błędami sądu, które też się zdarzają? A co z postanowieniami wpadkowymi - sądy lubią zawieszać postępowania, stwierdzając, że wynik sprawy zależy od rozstrzygnięcia innego postępowania cywilnego czy też karnego. Co prawda stronie przysługuje zażalenie na decyzję, ale musi za to dodatkowo zapłacić. A przy dużych wartościach sporu opłata może sięgać nawet 20 tys. zł. Za pomyłkę sądu, złe rozstrzygniecie, sąd nie ponosi odpowiedzialności, tylko strona – mówi. 

Czytaj: MS i samorządy za kolejnymi zachętami do mediacji>>
 

Dodatkowe koszty za nadużycie prawa procesowego

Kolejna kwestia, która budzi wątpliwości prawników to przepis przewidujący możliwość zasądzenia od strony, która nadużyła prawa procesowego dodatkowych kosztów, związanych z zwiększonym nakładem pracy nad rozstrzygnięciem sprawy. 

- Dodatkowo wprowadzono możliwość zasądzenia zwiększonych odsetek dla strony, która tego prawa nadużywa. I jeśli popatrzy się na czystość takiego rozwiązania, to jest ono kontrowersyjne. Bo jeżeli ktoś powoduje większe koszty, to można obciążyć go tymi kosztami, ale nie można zasądzać przeciwnikowi więcej pieniędzy z powodu zachowania w czasie procesu. Winno się ograniczać do skutków procesowych a nie materialnoprawnych. Proponowane rozwiązanie ingeruje w treść stosunku cywilno-prawnego. Niweczy to też kwestie odsetek maksymalnych, bo one czemuś służą, mają funkcję ochronną - mówi wiceprezes Korczak.

Podobnego zdania są adwokaci. Wskazują, że proponowane zmiany mogą stworzyć pewną barierę w dostępie do sądu, a nawet zniechęcić do dochodzenia tą drogą swoich praw. - W ten sposób przewlekłość postępowania, niezależnie czym i przez kogo spowodowana, będzie uderzała w stronę przegrywającą sprawę.  Jeśli spór będzie trwał pięć lat, to przy odsetkach w granicach 10 procent rocznie, do kosztów będzie dodane kolejne 50 proc. To na pewno nie przyczyni się do przyspieszenia postępowania. A przecież strona nie ma wpływu na to, czy świadek lub biegły pojawi się na sprawie. Te braki organizacyjne - także ze strony sądu - mają być przenoszone na stronę, która przegra spór - mówi prezes Trela.  

Rozdźwięk między projektem a programem MS

Prawnicy zwracają uwagę też na pewien rozdźwięk między tym co zaproponowano w projekcie a inwestycjami, które resort przeprowadził i które mają być wkrótce wdrażane. Chodzi o rozwiązanie,  zgodnie z którym sąd może odstąpić od odczytania sentencji wyroku i ustnych motywów, wtedy gdy nikt nie stawił się na ogłoszenie. Problem w tym, że w czerwcu ma być dostępny protokół elektroniczny w sądach. Zakłada on, że zalogowani na portalu radcowie prawni i adwokaci będą mogli w czasie rzeczywistym odsłuchać orzeczenia. To rozwiązanie miało pomóc w sytuacji gdy pełnomocnik nie może przyjechać na orzeczenie. - Czyli mamy pewną sprzeczność - po co rozwiązanie, które de facto nie wykorzystuje prac resortu nad programem  - mówią rozmówcy Prawo.pl. 

Ich wątpliwości budzi też przepis, w myśl którego sprawa, która została skierowana przez sąd drugiej instancji do ponownego rozpoznania, ma trafić do tego samego składu w pierwszej instancji. - W mojej ocenie nie da się oderwać sędziego od wcześniejszego przekonania, z drugiej strony jeśli nie poradził sobie poprzednio, to dlaczego oczekiwać że za drugim razem zrobi to lepiej. Poza tym strona procesu ma prawo, by po wskazówkach sądu wyższej instancji, na jej sprawę spojrzał ktoś inny i próbował ocenić ją w inny sposób - mówi wiceprezes Korczak.

Problemem może być też zbyt krótki vacatio legis, bo jak dodaje wiceprezes - zakres zmian wymaga sporego przestawienia się - nie tylko nauczenia się nowych przepisów, ale zmiany w zakresie mentalności. KRRP wnioskowała o minimum sześć miesięcy.

Nie wszystkie sprawy muszą trafiać do sądu

Prawnicy wskazują równocześnie, że projekt zawiera też dużo pozytywnych rozwiązań, które rzeczywiście zmierzają do przyspieszenia procedury. Zastrzegają równocześnie, że kluczem do sukcesu jest współgranie zarówno procedury jak i sędziów. 

Wśród zalet wymieniają wprowadzenie posiedzenia przygotowawczego, czyli pierwszego spotkania, na którym strony mają określić co jest sporem, jakie dopuszczone będą środki dowodowe i jak zaplanowany przebieg procesu w tym terminy rozpraw.  - Wnosiliśmy jedynie uzupełnienie -  aby przynajmniej w sprawach gospodarczych, jeszcze bardziej sformalizowanych, wprowadzić przymus radcowsko-adwokacki. Nasz słuszny postulat nie znalazł, jednakże uznania. Strony często są nieprzygotowane, a ich niewiedza może skutkować konsekwencjami. Do kwestii, o których się zapomniało, lub o których się nie wiedziało trudno później wrócić - mówi wiceprezes Korczak. 

 


Prezes NRA dodaje, że reforma procedury cywilnej powinna zmierzać do odciążania sądów, a nie formalizmu.  - Po pierwsze nie wszystkie rodzaje spraw muszą być rozpatrywane przez sądy. Przykładem jest to, co zostało wyprowadzone z sądów, a przekazane do notariatu - stwierdzenie nabycia spadków, poświadczenie dziedziczenia. Zapewne można by było znaleźć podobne sprawy, niesporne, ale też i sporne, za to prostsze, gdzie można by powołać  pozasądowy organ do orzekania. W ten sposób obniżyłby się wpływ spraw do sądów, co tym samym przyspieszy pracę sądów - dodaje.