Nadzwyczajny zjazd został zwołany na sobotę 10 listopada po raz pierwszy w trybie art. 58 ustawy o radcach prawnych. Zgodnie z nim może to nastapić na wniosek co najmniej jednej trzeciej rad okręgowych izb radców prawnych. Tak też się stało. Wystąpiło o to osiem z 19 rad  - z Białegostoku, Bydgoszczy, Gdańska, Lublina, Kielc, Krakowa, Szczecina i Wałbrzycha. Chciały rozmawiać o zmianach w zasadach przeprowadzania wyborów do organów samorządu radców prawnych, liczbie członków tych organów oraz trybie ich odwoływania, a także podejmowaniu uchwał przez organy samorządu. Proponowali też wprowadzenie zakazu łączenia stanowisk przez osoby zasiadające w prezydeium krajowej rady. 

Czytaj: Bunt w samorządzie radcowskim? Mniejsze rady chcą zmian>>

Trzy godziny weryfikacji delegatów, odrzucenie porządku obrad

Zjazd rozpoczął się od prawie trzygodzinnego weryfikowania delegatów. Stwierdzono, że uczestniczą w nim 294 osoby czyli 87 proc. uprawnionych. Projekty uchwał nie zostały jednak przez wnioskodawców przedstawione, delagaci odrzucili bowiem porządek obrad. Następnie je zamknięto. 

Część radców prawnych przyjęła te decyzje okrzykami "hańba".  

Wcześniej uczestnikom zjazdu rozdano stanowisko Prezydium Krajowej Rady Radców Prawnych. Podniesiono w nim, że projekty przedstawiono na 15 dni przed nadzywczajnym zjazdem co "uniemożliwia dokonanie rzetelnej analizy oraz szczegółowej oceny prawnej proponowanych rozwiązań, a także przewidzianych skutków ich wprowadzenia". Zaznaczono też, że co do zasady wszystkie rozwiązania zaproponowane przez wnioskodawców mogą zostać przyjęte podczas Krajowego Zjazdu, który odbędzie się w 2020 r. 

Czytaj: W sobotę nadzwyczajny zjazd radców prawnych>>

Punkt sporny? Ograniczenie liczby delegatów

W swoim stanowisku prezydium zwróciło jednak uwagę na jedną z propozycji - ograniczenie liczby delegatów na Krajowy Zjazd Radców Prawnych maksymalnie do 40 osób oraz wprowadzenie nowego systemu ustalania reprezentacji poszczególnych izb w Krajowej Radzie Radców Prawnych.

 


 - Proponowane rozwiązania wprost prowadzą do dyskryminacji przedstawicieli izb zrzeszających większą liczbę radców prawnych w kształtowaniu organów samorządu na szczeblu krajowym. Zaprzeczają przy tym istocie demokracji i równości wszystkich radców prawnych tworzących samorząd - podkreślono. 

Ta kwestia już wcześniej była poruszana przez dziekana największej izby - warszawskiej. Włodzimierz Chróścik w oświadczeniu zamieszczonym na stronie izby napisał, że "jedyny prawdziwy i istotny postulat autorów tej inicjatywy to zmiana zasad reprezentacji poszczególnych izb na Krajowym Zjeździe". - Została ona zaanonsowana delegatom na Zjazd w 2016 r. przez ustępującego prezesa Krajowej Rady IX kadencji, który zapowiedział rozważenie regulacji zapewniającej "niekoniecznie wprost proporcjonalny algorytm ustalania liczby delegatów na Krajowy Zjazd" w największych izbach, głównie w izbie stołecznej - dodał.  

W rozmowie z Prawo.pl przed zjazdem mówił, że intencja dziekanów reprezentujących izby wnioskujące o zwołanie Nadzwyczajnego Zjazdu, które łącznie zrzeszają 31 proc. członków naszego samorządu, jest jasna.  - Przedstawiciele izby warszawskiej (która poza Warszawą obejmuje inne miasta na prawach powiatu oraz liczne powiaty) na podstawie obowiązujących przepisów stanowią około 26 proc. delegatów na Zjazd. Natomiast na gruncie nowych stanowiliby 11 proc. - uzasadniał.

Kneblowanie ust mniejszości, deptanie opozycji

Wnioskodawcy po zakończeniu obrad nie kryli rozgoryczenia. - Fakt, że nie dopuszczono do żadnych głosowań, do przedstawiania naszych projektów utwierdza nas w przekonaniu, że były one słuszne. To co dzisiaj zobaczyliśmy, to był dyktat większości, odebranie prawa do wypowiedzi mniejszym izbom. Demokracja to nie tylko głosowanie według decyzji większości członków danego organu, ale prawo dopuszczania do głosu i wysłuchania tych, którzy mają mniejszość. To jest również szanowanie praw mniejszości. Zostały one brutalnie podeptane. Jest mi wstyd w tej chwili, że ten zjazd zakończył się bez merytorycznej dyskusji – powiedział dziekan krakowskiej izby Marcin Sala-Szczypiński.  

Dodał, że zdeptano opozycję, głos rozsądku w imię obrony interesów. Zaznaczył również, że wnioskodawcy nadal będą prowadzić "merytoryczną walkę". - I przekonywać do naszych argumentów. Mamy nadzieję, że część izb, które poparły dzisiejsze decyzje zrozumie, że to nie jest droga, która ma jednoczyć nasz zawód zaufania publicznego. A my jesteśmy zawodem zaufania publicznego i dzisiaj sami do siebie nawzajem utraciliśmy zaufanie - powiedział. 

Współpraca pomiędzy izbami będzie trudniejsza?

Z kolei dziekan izby okręgowej w Białymstoku Andrzej Kaliński ocenił, że takie rozstrzygnięcie nie ułatwi współpracy na poziomie Krajowej Rady i współpracy pomiędzy izbami.  - Takie decyzje nie przyczynią się do załagodzenia rozbieżności a raczej je pogłębią. Jak to będzie wyglądać w praktyce zobaczymy. Na pewno jesteśmy w gorszej sytuacji niż przed rozpoczęciem tego zjazdu. Jestem zdziwiony tym co dzisiaj się stało, budzi to moje wątpliwości także od strony proceduralnej. Czy prezydium zjazdu mogło poddać pod głosowania punkty porządku obrad, bo przecież zostały one w zgodzie z prawem zgłoszone i powinny być przedmiotem rozpoznania przez zjazd, a nie odrzucenia i to jeszcze nie w drodze głosowania nad konkretną uchwałą - powiedział. 

Jego zdaniem źle się stało, że zabrakło merytorycznej dyskusji. Zastrzegł, że kwestia proporcjonalności delegatów była tylko jednym z tematów. - To o co wnioskowano było do przedyskutowania przez zjazd. Gdyby propozycje odrzucono po jakiejkolwiek dyskusji - rozumiem, trudno. Wybrano jednak najgorsze z możliwych rozwiązań - dodał. 

Podobnie sytuację oceniają inny radcowie prawni z izb, które inicjowały Nadzywczajny Zjazd. - Nieoficjalnie mówi się, że w kuluarach zastanawiano się nad innymi rozwiązaniami, ale izba warszawska była nieprzejednana - podkreślali.

Dziekan izby warszawskiej: Jestem zadowolony

Dziekan izby warszawskiej po zakończeniu obrad powiedział portalowi Prawo.pl, że jest zadowolony z wyników Nadzywczajnego Zjazdu.  - Delegaci dali wyraz, że nie popierają zarówno propozycji przedstawionych przez wnioskodawców jak i formy w jakiej to uczynili - dodał. 

Z kolei prezydium w stanowisku zaznaczyło, że zgadnienia podniesione w propozycjach wymagają profesjonalnej debaty, przedstawienia środowisku rzeczywistych skutków. Zaznaczono też, że "żadne uchwały Krajowego Zjazdu Radców Prawnych nie mogą zmierzać do faktycznego ograniczenia uprawnień jakiejkolwiek grupy radców prawnych ze względu na ich przynależność do danej izby, która jest związana wyłącznie z miejscem zamieszkania". 

Dodano, że wyniki debaty powinny być zaprezentowane na KZRP w 2020 r.