Ogólnopolski Związek Zawodowy Kuratorów Sądowych postanowił przeanalizować sytuację i wrócić do tematu ewentualnych zmian w prawie.  Zespół OZZKS ds. rodzinnych przygotował specjalną ankietę dotyczącą zarówno przebiegu takich kontaktów rodzica z dzieckiem jak i kwestii wypłat dla kuratorów za te kontakty i wywiady rozwodowe. - Chcemy sprawdzić jak to wygląda w skali kraju. Będziemy chcieli następnie poruszyć te kwestie – także w postulatach przesłanych do MS. Naszym celem jest też ujednolicenie praktyki w Polsce. Wypracowaliśmy informacje dla rodziców o kontaktach, nie pouczenie a informacje, jak wygląda kontakt do czego są zobowiązani. To też powinno pomóc - mówi Aleksandra Szewera-Nalewajek, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Kuratorów. 

Do problemu powraca też w niedawnym swoim wystąpieniu do Ministra Sprawiedliwości Rzecznik Praw Obywatelskich. Wskazuje, że jest potrzebna pilna interwencja legislacyjna, bo przepisy nie precyzują szczegółowo praw kuratorów w zakresie ich udziału w spotkaniach rodzica z dzieckiem. 

Polskie piekiełko - jedni utrudniają, drudzy...przetrzymują 

Alienacja rodzicielska jest problemem, który w Polsce od lat się powiększa. Pogłębił to czas epidemii. Od marca koronawirus stał się bowiem jednym z najpopularniejszych argumentów przy odmowie przekazania dziecka na ustalone wcześniej kontakty. Rodzicom, którzy pociech nie widzieli tygodniami, nie pomagało w żaden sposób stanowisko MS, że kontakty mają się odbywać zgodnie z decyzjami sądów. Potem nastąpiło swoiste odwrócenie sytuacji. Teraz coraz częstsze są przypadki, że rodzice, którzy po uruchomieniu prawników i  sądu, zabrali wreszcie dziecko do siebie, nie chcą go zwrócić...

- Z powodu koronawirusa rodzice modyfikowali we własnym zakresie postanowienia o kontaktach i pozwalali, by odbywały się dłużej - pojawiły się więc sprawy, gdy drugi rodzic, który na co dzień nie mieszka z dzieckiem, teraz je przetrzymuje i manipuluje nim - mówi w rozmowie z Prawo.pl Aleksandra Ejsmont, radca prawny, na co dzień zajmująca się sprawami rodzinnymi.

I dodaje: Nie uświadamiamy sobie jak ważny społecznie jest to problem. O ile mamy łatwość w piętnowaniu (i słusznie) osób nie płacących alimentów, o tyle dla osób utrudniających kontakty mamy więcej wyrozumiałości. A przecież zaburzenie, zerwanie więzi z jednym z rodziców rzutuje nie tylko na tego małego człowieka, tu i teraz , ale także na to jakim będzie dorosłym, jak będzie funkcjonował, jakie relacje będzie budował.

Prawnicy, sędziowie i kuratorzy sądowi szansę na poprawę widzieliby w zmianie przepisów.  Bo obowiązujące -  brak realizacji kontaktów może prowadzić do wszczęcia odpowiedniego postępowania, a następnie nakazania zapłaty określonej sumy pieniężnej na podstawie przepisów art. 598[15] , art.598[16] i art. 598[22] Kodeksu postępowania cywilnego, nie są skuteczne. Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało niedawno Prawo.pl, że nie pracuje nad "ewentualnym wprowadzeniem kar za uporczywe utrudnianie kontaktów z dziećmi".

Kurator może pomóc, ale problemu nie rozwiąże

Sąd, jeżeli wymaga tego dobro dziecka, może ograniczyć kontakty rodziców z dzieckiem i np. zezwolić na spotykanie się z nim tylko w obecności kuratora sądowego. Zadaniem kuratora jest dopilnowanie terminów spotkania, składa też sądowi sprawozdanie z ich przebiegu. 
I tu pojawia się kolejna kwestia, na którą zwracają uwagę kuratorzy. Sądy coraz częściej traktują kontakty dziecka z rodzicem, przy udziale kuratora jako jedyny sposób na ich wyegzekwowanie, tymczasem powinno narzędzie stosowane w sytuacjach najtrudniejszych i tylko na pewien okres. 

Czytaj: Alienacja rodzicielska staje się plagą - MS analizuje zjawisko utrudniania kontaktów>>

Kuratorzy mówią wprost - bywa, że taki kontakt trwa latami, a dziecko kuratora zaczyna traktować jak członka rodziny. - To zaprzeczenie funkcji tego rozwiązania, bo co do zasady powinno jedynie pozwolić na kontrolę, czy nie ma przeciwskazań do spotkań rodzica z dzieckiem i na rozpoczęcie takich kontaktów. Po pewnym czasie kurator powinien się - kolokwialnie mówiąc - wycofać - wskazują. 

Kurator Szewera-Nalewajek przypomina, że jej związek od dawna postuluje, by takie kontakty orzekane były rzadziej, wynikały z konkretnych sytuacji np. zaburzonej relacja. - Sąd powinien analizować czy konieczność obecności dodatkowej osoby. Jeśli tak to i tak taki kontakt powinien być określony czasowo. Na przykład kilka spotkań i decyzja, czy rodzic może spotykać się z dzieckiem normalnie, sam na sam, czy konieczny jest dalszy udział kuratora – mówi. 

 


I wskazuje, że długoletnie "spotkania" przy udziale kuratora, nie służą budowie naturalnej relacji między dzieckiem a rodzicem. - Kolejna kwestia sama długość takich spotkań przy udziale kuratora. W naszej ocenie to powinny być maksymalnie trzy godziny. Po tym czasie dziecko zaczyna się nudzić, niecierpliwić, jest zmęczone, sytuacja nie jest naturalna. Ważne też by miejsca tych spotkań był konkretnie orzekane i by doregulowano co w sytuacjach gdy np. zmienia się właściwość sądu. Bo wtedy zaczyna się problem kto taki kontakt ma wykonywać – wskazuje.

OZZKS chce też sprawdzić jak to wygląda w skali kraju. - Docierają np. do nas takie sygnały, że sądy rejonowe inaczej podchodzą do problemu, niż sądy okręgowe. Rzadziej orzekają takie kontakty i na krótszy okres. W przypadku sądów okręgowych - są częstsze, dłuższe i też w święta. Być może to pokłosie tego, że w sądach rejonowych decydują o tym sędziowie rodzinni, w okręgach cywiliści, przy sprawach rozwodowych. Chcemy potwierdzić, czy jest taka zależność – wskazuje przewodnicząca związku.

Przepisy "dalece" niedoskonałe  

Także Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę na niedoskonałość przepisów w tym zakresie. W swoim wystąpieniu podkreśla rozbieżne oczekiwania rodziców wobec kuratora. Cześć uważa, że są zbyt aktywni, część że bierni. Tymczasem według prawa kuratorzy mają jedynie obserwować, nie mogą np. przerywać kontaktu, gdy widzą niepokojące zachowania mogące zagrażać dziecku. Muszą zaś zakończyć spotkanie, gdy minie wyznaczony na nie czas – nawet, gdy może to być sprzeczne z dobrem dziecka.

Do tego dochodzą prozaiczne problemy, takie jak choćby to czy kurator może skorzystać z toalety (stwarzając stan „nieobecności” w kontakcie),  czy musi iść z dzieckiem do toalety, czy może jeść w trakcie spotkania (które bywa, że trwa i osiem godzin), jak ma się zachowywać gdy rodzic chce iść z dzieckiem na basen, lub do kina i czy ma płacić za swój bilet. 

Czytaj: Rodzice utrudniają sobie kontakty z dziećmi "na koronowirusa" - MS grozi im palcem>>

- Kuratorzy nie mają też wystarczająco dużo czasu, aby zapoznać się z aktami sprawy. Nie do końca wiedzą, z jakim konfliktem mają do czynienia i co uzasadniało ograniczenie przez sąd kontaktów rodzica z dzieckiem. W ocenie kuratorów ciężar decyzji, które podejmują, może być bardzo duży, muszą bowiem zadbać nie tylko o swoje bezpieczeństwo, ale i o bezpieczeństwo stron - dodaje RPO. 

Zresztą były już próby wpłynięcia na MS o uregulowanie tych kwestii, podczas prac nad projektem ustawy o kuratorskiej służbie sądowej. Krajowa Rada Kuratorów przedstawiła resortowi swoje propozycje w tym zakresie - postulowała m.in. by kontakty rodzica z dzieckiem w obecności kuratora orzekane były przez sąd na czas nie przekraczający sześciu miesięcy, "z zastrzeżeniem, że są one wykonywane w miejscu określonym adresem, z wyłączeniem dni ustawowo wolnych od pracy i świąt, a czas trwania jednorazowego kontaktu nie przekraczał 4 godzin zegarowych".

Proponowano również, by w orzeczeniu sądu o kontaktach rodzica z dzieckiem określone zostało w szczególności: termin i miejsce ich wykonywania oznaczone adresem, czas ich trwania, krąg osób uprawnionych do udziału, jak również - co istotne - osób, bez których obecności mają się one odbywać. Kuratorzy wielokrotnie podnosili, że dochodzi do sytuacji kiedy w kontaktach np. ojca z dzieckiem chce uczestniczyć matka, lub dziadkowie, a to niejednokrotnie prowadzi do konfliktu, który odbija się negatywnie na dziecku. Ostatecznie zaproponowany rok temu projekt nie uwzględniał tych kwestii, jeszcze w lutym br. MS informowało, że nad nim pracuje i analizuje również uwagi zgłaszane do poprzedniej wersji.   

 


Ponad dwa lata oczekiwania na... wynagrodzenie

Kolejną kwestią, którą poruszają kuratorzy są zaległości w regulowaniu ich wynagrodzenia "za kontakty", bo przysługuje im za to ryczałtowe wynagrodzenie. 

- Kuratorzy bardzo długo na to czekają.  A powinno być tak, że odbywa się to niemal automatycznie. Kurator niezwłocznie składa notatkę z kontaktu i rachunek do sądu, który ten kontakt orzekał, a sąd wydaje postanowienie o przyznaniu wypłaty. Tymczasem zdarza się, że kuratorzy czekają na wynagrodzenie za kontakt nawet ponad dwa lata - mówi Szewera-Nalewajek.

Związek chce również w tym zakresie sprawdzić sytuacje w całym kraju. Wskazuje też, że jedno wynagrodzenie - 10 proc. kwoty bazowej, przysługuje za cały kontakt, niezależnie czy trwa jedną czy osiem godzin.