Biznes kupi partię - list otwarty do Przemysława Gosiewskiego
Platforma obywatelska zaproponowała wstrzymanie finansowania partii politycznych z budżetu państwa w roku 2009. Powód: szukanie oszczędności budżetowych w obliczu recesji. Propozycja może rozciągnąć się na całą kadencję. Dotyczy niebagatelnej kwoty 400 milionów. Szef Klubu Parlamentarnego PiS takim pomysłom powiedział kategoryczne "nie!"
Tyle tylko, że faktyczna sytuacja nie jest groteskowa. Broni Pan finansowania partii z naszego wspólnego państwowego budżetu, bo wygodniej jest otrzymywać "mannę z nieba" niż prosić swoich wyborców o datki na działalność polityczną. Trzeba się wtedy bardziej z wyborcami liczyć, słuchać ich, odpowiadać, więcej pracować. Robić to, co robił np. prezydent USA Barack Obama. I jakoś nikt go nie oskarżał o uleganie "biznesowi" i "lobbystom".
System finansowania partii w Polsce jest chory. Umacnia na scenie publicznej partie, które mają dofinansowanie.
Byłoby najlepiej, zgodnie z przedwyborczymi deklaracjami Platformy, aby Sejm na stałe uchylił finansowanie partii z podatków wszystkich obywateli.
Chora jest też ordynacja wyborcza. Dusi oddolne inicjatywy obywatelskie, blokuje kandydatów do Sejmu cieszących się prawdziwym szacunkiem współobywateli. Umożliwia dyktat partyjny. W rezultacie mamy jeden z najniższych wskaźników aktywności społecznej w Europie, a w konsekwencji niski poziom życia. I będzie tak dopóty, dopóki czołowi politycy będą m.in. pejoratywnie używać słowa "biznes" dla przykrycia własnych nieudolności. Projekt Platformy z tego punktu widzenia jest bardziej zasadny niż oszczędności finansowe, które przyniesie.
Marek Goliszewski
3 lutego 2009 r.






