"Janosikowe" to obowiązkowa wpłata do budżetu państwa, którą płacą najbogatsze samorządy na rzecz pozostałych. Stanowi określony odsetek dochodów podatkowych województwa sprzed dwóch lat, a jego wysokość zależy od wpływów.
Projekt ustawy ograniczającej podatek opracował Komitet Inicjatywy Ustawodawczej. Społeczna akcja pod hasłem "STOP Janosikowe" rozpoczęła się w maju w Warszawie, ale podpisy są zbierane m.in. w Krakowie i Płocku. W ciągu najbliższych dwóch tygodni zbiórka ma być prowadzona w Gdańsku.
Aby projekt mógł być złożony w Sejmie, do połowy sierpnia musi się pod nim podpisać 100 tys. osób. Na niedzielnej konferencji prasowej przy Fontannie Neptuna w Gdańsku Rafał Szczepański z Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, pomysłodawca akcji przekonywał i zachęcał mieszkańców Gdańska do złożenia podpisu ws. zmiany zasad naliczania "janosikowego", czyli nowelizacji ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego.
Autorzy projektu nie chcą likwidować "janosikowego", ale zmienić jego sposób naliczania i przyznawania. Proponują, by "janosikowe" na wzór innych krajów UE było rozdzielane w konkursach na konkretne projekty. Chcą także, by "janosikowe" zostało obniżone o 20 proc.
"Gdyby 60 mln zł wypracowywane co roku przez mieszkańców Gdańska płacących regularnie podatki pozostawić właśnie w Gdańsku, pozwoliłoby to na zbudowanie kilkuset mieszkań komunalnych, zakup 50 nowych autobusów, budowę kilku nowych przedszkoli czy remont wielu kilometrów dróg" - mówił Szczepański.
Przekonywał, że "pieniądze wypracowywane co roku przez np. Kraków, Warszawę, Wrocław i Gdańsk są bezczelnie zabierane i przekazywane teoretycznie na rozwój małych samorządów, ale w praktyce tam marnotrawione; tymczasem to duże miasta przyciągają ludzi, dają im pracę, mieszkania, lepszą przyszłość".
Szczepański twierdzi, że akcja nie jest skierowana przeciwko mniej zamożnym miejscowościom, a jedynie "przeciwko rozdętej do granic biurokracji". Jego zdaniem "janosikowe" nie trafia do biednych, "ale jest przechwytywane przez urzędników i wydawane na ich luksusy".
(PAP)