Konferencja ELSA: Kolejne zmiany w podatkach od 2027 r. oraz ocena ulg
Nie jesteśmy krajem proinwestycyjnym podatkowo, podatnicy niechętnie korzystają z ulg proinwestycyjnych z uwagi na skomplikowane przepisy. Pomysł podniesienia z 15 proc. do 19 proc. podatku dla fundacji rodzinnych negatywnie wpłynie na tę instytucję. Od 1 stycznia 2027 r. nabywcy określonych usług, w tym usług księgowych, będą odpowiadali solidarnie za zobowiązania podatkowe w podatku od towarów i usług sprzedawcy tych usług – takie wnioski płyną z konferencji XXVII Ogólnopolskiej Konferencji Podatkowej.

- Podatki to element prawa, który ulega najczęstszym zmianom. Warto mówić o podatkach na uczelniach wyższych, bo to jest to miejsce, gdzie możemy najszerzej rozwinąć nasze myśli i wymienić się spostrzeżeniami – stwierdził Rafał Kran, zastępca przewodniczącej Mazowieckiego Oddziału Krajowej Izby Doradców Podatkowych podczas otwarcia XXVII Ogólnopolskiej Konferencji Podatkowej zorganizowanej przez ELSA Poland we współpracy z Krajową Izbą Doradców Podatkowych na uczelni Koźmińskiego.
Czy wzrośnie opodatkowanie fundacji rodzinnych
Pierwszy panel „Podatki dochodowe i majątkowe poprowadziła dr Izabela Andrzejewska – Czernek. Wzięły w nim udział eksperci: Andrzej Paczuski, Marcelina Szwed – Ziemichód, Anna Bergman, Rafał Kran i zdalnie dr Bartosz Kubista.
- Coraz rzadziej czytam projekty aktów prawnych, bo szansa, że dany projekt wejdzie w życie i w tym samym kształcie jest iluzoryczna. Jednak zmiany dotyczące fundacji rodzinnej są ważne, ponieważ sama ustawa o tej fundacji była bardzo potrzebna. Chcemy, żeby polskie przedsiębiorstwa się rozwijały i inwestowały w Polsce i właśnie ustawa o fundacji rodzinnej to stymuluje - stwierdził Andrzej Paczuski, doradca podatkowy z Kancelarii Paczuski, Taudul Doradcy Podatkowi, omawiając planowane zmiany w zakresie fundacji rodzinnej.
Negatywnie odniósł się on do niektórych propozycji zmian w tej ustawie.
- W połowie roku rząd zaproponował takie zmiany w ustawie o fundacji rodzinnej, po których można byłoby tę ustawę wyrzucić do kosza. Dobrze, że zmienia się kierunek tych zmian. Jednym z błędów jest brak możliwości przekazywania w swobodny sposób na cele charytatywne majątku fundacji. Przykładowo, gdyby fundacja chciała przekazać darowiznę dla powodzian to trzeba będzie zapłacić podatek – podkreślił Andrzej Paczuski.
Za niekorzystne uznał podniesienie stawki podatku z 15 proc. do 19 proc. Jednak wskazał, że z uwagi na ten fakt istnieje realna szansa, że ta ustawa nie zostanie podpisana przez Prezydenta RP.
- Obecnie wypłaty z fundacji podlegają opodatkowaniu 15 proc. podatkiem dochodowym od osób prawnych, a stawka ta ma wzrosnąć do 19 proc. – podkreślił Andrzej Paczuski.
Również dr Izabela Andrzejewska – Czernek negatywnie oceniła propozycję podniesienia stawki podatku i nazwała to niszczeniem instytucji fundacji rodzinnej.
Nie jesteśmy krajem proinwestycyjnym podatkowo
- Mimo, że w 2022 r. wprowadzono wiele ulg inwestycyjnych to ulgi te nie cieszą się zainteresowaniem podatników, co wynika z danych Ministerstwa Finansów. Nie jesteśmy krajem proinwestycyjnym podatkowo – podkreślił dr Bartosz Kubista, doradca podatkowy, Wydział Prawa i Administracji UŚ.
Stwierdził on, że rozwiązania proinwestycyjne to niestety raczej martwe preferencje niż szansa na stymulację rynku.
-Nie są te ulgi zbyt popularne. Ulga na prototyp zainteresowała 70 podatników PIT i 48 podatników CIT, ulga na robotyzację zainteresowała zaledwie 136 podatników PIT i 305 podatników CIT. Z ulgi prowzrostowej skorzystało zaledwie 274 podatników PIT i 288 podatników CIT. Poza ulgą B+R żadna z tych ulg nie sięga nawet 0,05 proc. podatników CIT. To raczej martwe preferencje i mydlenie nam oczu, że jesteśmy krajem proinwestycyjnym podatkowo niż realne wsparcie, z którego faktycznie podatnicy korzystają – podkreślił dr Bartosz Kubista.
Wskazał, że tak naprawdę trzy ulgi: ulga badawczo-rozwojowa, ulga sponsoringowa i zwolnienie w zakresie specjalnych stref inwestycyjnych zainteresowały podatników.
-Jeśli chodzi o kwoty objęte preferencjami to oczywiście przodują specjalne strefy ekonomiczne i polska strefa inwestycyjna. Korzystają z tych rozwiązań jednak tylko duże przedsiębiorstwa. Do tego dokładają się ulga badawczo rozwojowa i IP BOX i to nam daje faktyczne przełożenie na kwoty przekraczające miliony złotych – stwierdził dr Bartosz Kubista.
Pomimo tego, że rozwiązań jest dużo to w praktyce nie przekłada się to jednak na istotne liczby podatników z nich korzystających, ani na znaczne korzyści inwestycyjne, a zwłaszcza korzyści ekonomiczne podatników w tym zakresie.
-Dane wskazują na to, że rozszerzenie katalogu ulg w 2020 r. o nowe ulgi inwestycyjne było tylko zwiększeniem ilości przepisów, ale nie przełożyło się na faktyczne wyciągnięcie ręki w kierunku przedsiębiorców i danie im narzędzi inwestycyjnych, których faktycznie by oczekiwali – podkreślał dr Bartosz Kubista.
Rodzi to jego zdaniem pytanie o to co robimy źle i co należałoby zrobić.
- Według OECD polska ulga B+R jest jedną z najhojniejszych na świecie. Dużemu, rentownemu podatnikowi zwraca w podatku ok. 36 groszy z każdej złotówki wydanej na B+R, wobec 16 groszy średnio w OECD. To drugi wynik wśród 57 państw, ex aequo z Francją. Jednocześnie faktyczny koszt ulgi to 0,067 proc. PKB, ok. 60 proc. poziomu unijnego. Hojna konstrukcja przy niskim koszcie oznacza jedno: ulga trafia do bardzo wąskiej grupy podatników – podkreślił dr Bartosz Kubista.
Zbyt wąska grupa korzysta z ulg
Wskazał on, że drugi paradoks dotyczy ulg IP Box.
- Przewidywano, że będą to preferencje kierowane do wynalazców, do osób które tworzą prototypy itp. A w praktyce okazuje się, że ta preferencja głównie trafia do jednoosobowych działalności gospodarczych w obszarze IT. Informatycy, którzy wykonują prace programistyczne występują o interpretacje indywidualne i korzystają z preferencyjnej stawki na prowadzenie swojej działalności, co wskazuje na to, że cel jaki przyświecał tej uldze nie do końca został zrealizowany – podkreśla dr Bartosz Kubista.
Jakie są powody tego, że mamy taką niską skuteczność tych ulg?
- Przede wszystkim, mamy rozwiązania, które bardzo często są asymetryczne dla podatników, którzy osiągają stratę. Działalność badawczo-rozwojowa bardzo często pociąga za sobą ogromne koszty, które sprawiają, że podatnicy nie wykazują dochodów. W efekcie okazuje się, że ulgi, które są do nich skierowane i tak nie mogą być przez nich zrealizowane, bo kiedy faktycznie działalność badawczo-rozwojowa jest prowadzona ich koszty przekraczają faktyczne dochody. Dotyczy to też innych rozwiązań – podkreślił dr Bartosz Kubista.
Drugim powodem zdaniem eksperta jest to, że każda ulga jest inna, każda wiąże się z innymi zasadami korzystania z preferencji co sprawia, że podatnicy gubią się w gąszczu przepisów. Wciąż mamy tak, że ryczałt od dochodów spółek wyklucza B+R a IP Box robotyzację i prototyp, w związku z tym od razu wyrzucamy z tego katalogu 20 tys. podatników, którzy mogliby się zastanowić nad tym rozwiązaniem. Dochody zwolnione wykluczają również ryczałt od dochodów spółek więc sami sobie tworzymy bariery w korzystaniu z tych rozwiązań.
- Mamy wiele sporów, podatnicy boją się występować o interpretacje, bo jak organ przyjdzie i zakwestionuje podatnikowi działalność badawczo-rozwojową to taka interpretacja podatnika nie chroni, bo jest nieadekwatna do stanu faktycznego, co sprawia, że podatnicy bardzo niechętnie podchodzą do takich rozwiązań. Te skomplikowane regulacje na pewno nie zachęcają do korzystania z ulg – podkreśla dr Bartosz Kubista.
Jego zdaniem wskazane byłoby wprowadzenie jednej ulgi inwestycyjno-innowacyjnej opartej na wydatkach w miejsce ulg punktowych, korzystne byłoby wprowadzenie dostępu do ulgi B+R w ryczałcie od dochodów spółek oraz wypłata niewykorzystanej ulgi w ciągu 4 lat- także przy stracie.
Nabywcy usług odpowiedzą za długi w VAT sprzedawców
Drugi panel dotyczył podatku od towarów i usług, akcyzy i ceł w obrocie krajowym i międzynarodowym. Moderował go dr Paweł Mikuła, a udział w nim wzięli eksperci: Joanna Brylowska, Barbara Błaszczak, Wojciech Krok i dr hab. Adam Bartosiewicz.
O odpowiedzialności solidarnej w VAT mówi dr hab. Adam Bartosiewicz. Wskazał na fakt, że polski ustawodawca skorzystał z możliwości wprowadzenia odpowiedzialności nabywcy towarów za zaległości podatkowe sprzedawcy tych towarów, a niedługo ta odpowiedzialność zostanie rozszerzona także na nabywcę niektórych usług.
- Od 1 stycznia 2027 r. zostanie wprowadzona odpowiedzialność nabywcy określonych usług za zaległości podatkowe sprzedawcy tych usług. Będzie to odpowiedzialność nabywcy na zasadzie odpowiedzialności osób trzecich, na zasadach przewidzianych w Ordynacji podatkowe. Jest to odpowiedzialność subsydiarna, wprowadzana wówczas, jeśli egzekucja z majątku podatnika okazała się w całości lub w części nieskuteczna – podkreślił dr hab. Adam Bartosiewicz.
Wskazał, że chodzi tu o towary wrażliwe z załącznika nr 15. Natomiast nie dotyczy to usług wymienionych w tym załączniku. Chodzi o usługi wymienione w załączniku nr 16 do ustawy o VAT, głównie o charakterze niematerialnym, takie jak usługi informatyczne, usługi księgowe, niektóre rodzaje usług doradczych, badania naukowe i prace rozwojowe, usługi reklamy, związane z zatrudnieniem, z administracyjną obsługą biura itp.
Sektory szczególne i nowe modele biznesowe przedstawili eksperci: Arkadiusz Kalwik, dr Karolina Tetłak, Emilia Sroka oraz dr Anna Stępniak. Panel ten moderowała Marcelina Szwed – Ziemichód.
Pierwszy dzień konferencji zakończył panel „Asymetria sił – osobista odpowiedzialność zarządów za podatki w dobie cyfrowego fiskusa”, w którym wzięli udział eksperci: Patryk Dąbrowski, Wojciech Krok i Emil Chojnacki z Ministerstwa Finansów. Panel ten prowadziła dr Agnieszka Franczak.
Przez kolejne dwa dni odbywały się warsztaty tematyczne. Studenci otrzymali pokaźną dawkę wiedzy prawnopodatkowej.








