Piątkowa sesja pokazała, że kontynuacja dobrej passy na giełdach przychodzi z coraz większym trudem. Wskaźniki we Frankfurcie i Paryżu straciły po 0,2 proc. i przez cały dzień trzymały się pod kreską, mimo braku negatywnych impulsów.


Od 20 grudnia ubiegłego roku trwa seria wzrostów. W jej wyniku DAX zyskał 13 proc., CAC40 wzrósł o 11,5 proc. O 11 proc. w górę poszedł też londyński FTSE. Poprzednia, fala zwyżkowa trwała jeszcze dłużej, od końca pierwszej dekady września do końca października ubiegłego roku, ale była nieco mniej dynamiczna, bowiem wskaźnik we Frankfurcie wzrósł wówczas o 11 proc. Jeśli kierować się tą analogią, można mieć nadzieję na to, że do korekty zostało jeszcze kilka-kilkanaście dni, ale na dynamiczny wzrost w tym czasie trudno liczyć. Tym bardziej, że DAX zbliżył się właśnie do szczytu, wyznaczonego w poprzedniej fazie, który może stać się poziomem nie do przejścia (mowa tu o poziomie osiągniętym w trakcie sesji z 28 października ubiegłego roku i 20 stycznia tego roku, czyli 6431 punktów). Przynajmniej bez chwilowego ostudzenia nastrojów. Być może jego początek widzieliśmy w miniony piątek.


Na tym tle nasz indeks największych spółek prezentuje się wciąż bardzo słabo. W trakcie grudniowo-styczniowej "mini hossy" zyskał zaledwie 7,4 proc.. Co gorsza, większą jej część spędził w bardzo wąskim trendzie bocznym, poruszając się w przedziale 2100-2200 punktów. Ponad połowa tej zwyżki to zasługa ostatnich kilku sesji. Jeśli ten zryw zbiegnie się w czasie z korektą na głównych giełdach światowych, to pokonanie szczytu z 5 grudnia wydaje się mało prawdopodobne, choć leży on zaledwie 30 punktów powyżej poziomu piątkowego zamknięcia.


Korekcyjne nastroje zaczęły być widoczne także na Wall Street. S&P500 zakończył piątkową sesję symbolicznie nad kreską jedynie dzięki zrywowi byków w ostatniej godzinie handlu. Dow Jones wzrósł o prawie 0,8 proc., głównie dzięki zwyżkom akcji Intela, IBM, Microsoftu, Hewlett Packard i Bank of America.


W Azji dziś większość parkietów nie działała z powodu obchodów nowego roku księżycowego. W Chinach świętowanie potrwa do środy. Nikkei spadł o 0,01 proc., indeks w Bombaju na godzinę przed końcem handlu tracił 0,2 proc. Kontrakty na amerykańskie i europejskie indeksy rano zniżkowały po 0,2-0,4 proc.


Dziś rynki będą czekać na przecieki dotyczące rozmów Grecji z bankami oraz negocjacji kanclerz Angeli Merkel szefową MFW, później z Jose Manuelem Barroso, szefem Komisji Europejskiej i Hermanem Rompuy, przewodniczącym Rady Europy. Spotykają się też ministrowie finansów państw strefy euro. Na dane makroekonomiczne przyjdzie czas w kolejnych dniach tygodnia.



Roman Przasnyski,  Open Finance