OPZZ wychodzi z postulatem, aby dla emeryckiej wdowy lub wdowca przysługiwało dodatkowo 25 proc. emerytury zmarłego małżonka. OPZZ jest zdania, że dobra kondycja budżetu, oszczędności na waloryzacji (wskaźnik miał być na poziomie 3,26 a jest na poziomie 2,86 proc.) to najlepszy czas na wprowadzenie tego rozwiązania.

Stopa zastąpienia

OPZZ powołuje się na raport OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju), która badała stopę zastąpienia - czyli relację emerytury do naszego ostatniego wynagrodzenia. Z analizy wynika, że w Polsce wynosi ona 39 proc. Dla porównania na dużo większy wskaźnik może liczyć obywatel Niemiec - 51 proc., Francuz – 60 proc. pensji, Czech - 60 proc. pensji, Słowak – 84 proc. pensji, Holender 96 proc. pensji, Duńczyk 86 proc. pensji, Irlandczyk – 72 proc. pensji, Portugalczyk – 74 proc. pensji.

OPZZ uważa, że jeśli w najbliższym czasie nic nie zrobimy to stopa zastąpienia w Polsce spadnie do poziomu poniżej 30 proc. - Czyli nasza emerytura nie przekroczy 30 proc. naszych ostatnich zarobków. To jest nie do zaakceptowania - podkreślają związkowcy.

Bogdan Grzybowski z OPZZ zaznaczył w rozmowie z Prawo.pl, że to najbardziej odpowiedni moment na wprowadzenie tego rodzaju rozwiązań. - Mamy według rządu doskonałą sytuację gospodarczą. Rząd znowu zrobił pewne oszczędności w systemie waloryzacji, miała być 3,26 proc. jest 2,86, czyli prawie pół miliarda zł zostało. Mamy dobrą sytuację FUS. W 2018 r. planowany deficyt był na poziomie 46 mld, wykonano 10,5 mld mniej. Państwo musiało dołożyć mniej do FUS - powiedział.

 


Łączenie świadczeń

Zdaniem OPZZ jednym z rozwiązań, która mogłaby poprawić sytuację seniorów może być dopuszczenie możliwości pobierania „własnego” świadczenia (emerytury lub renty) ze świadczeniem o charakterze rodzinnym (często zwanym „rentą wdowią”).  - Analiza rozwiązań występujących w innych krajach Unii Europejskiej prowadzi do wniosku, że w większości z nich dopuszcza się możliwość łącznego pobierania „własnego” świadczenia (emerytury lub renty) ze świadczeniem o charakterze rodzinnym - argumentują związkowcy.

Jak to wygląda w innych krajach?

OPZZ zwróciło uwagę, że łączenie świadczeń bez ograniczeń jest dopuszczalne w systemie litewskim. W Czechach osoba uprawniona ma prawo do wyższego świadczenia w całości oraz do 50 proc. świadczenia małżonka.

- W Niemczech prawo dopuszcza możliwość łączenia świadczeń, ale w przypadku gdy ich łączna wysokość przekracza ustalony limit – świadczenie obniża się o 40 proc. tego przekroczenia. Podobna zasada funkcjonuje także we Włoszech – gdzie obniżka wynosi 50 proc. świadczenia, ale kwota limitu do którego nie następuje obniżanie świadczenia jest ponad trzy razy wyższa niż w Niemczech.

 


Wprowadzenie pomysłu OPZZ może zwiększyć podatki

Zdaniem eksperta Konfederacji Lewiatan Jeremiego Mordasewicza pomysł OPZZ nie jest trafiony. - Wprowadzenie takiego rozwiązania może spowodować podwyższenie opodatkowania pracy. W tej sytuacji istnieje zagrożenie, że młodzi zagłosują nogami i wyjadą z Polski, co będzie katastrofalne dla polskiego systemu ubezpieczeń. Jest pewna granica, której nie należałoby przekraczać w kwestii opodatkowania - wyjaśniał.

Zwrócił uwagę, że największy problem w polskim systemie emerytalnym polega na tym, że kobiety otrzymują średnio dużo niższe świadczenia niż mężczyźni. - Dane ZUS pokazują, że średnie emerytury kobiet to ok. 1600 zł. Tymczasem mężczyźni mogą liczyć na ok. 2600 zł - mówił ekspert.

Jego zdaniem wynika to przede wszystkim z tego, że kobiety pracują krócej - do 60 roku życia. - Świadczenie emerytalne obliczane jest na podstawie podstawie ilorazu sumy zwaloryzowanych składek i średniego dalszego trwania życia. Wiek emerytalny dla kobiet wynosi 60 lat - tłumaczył Mordasewicz. Dlatego - kontynuował - w pierwszej kolejności należałoby się zastanowić nad powolnym wydłużeniem wieku emerytalnego kobiet. Dodał, należałoby się również zastanowić nad emeryturą wyliczaną na podstawie dochodu gospodarstwa domowego - mężczyzny i kobiety.

Również Katarzyna Siemienkiewicz, ekspert Pracodawców RP negatywnie oceniła pomysł OPZZ.  - Niestety przedstawiona przez OPZZ propozycja wprowadzenia "wdowiej emerytury" nie uwzględnia kosztów tego rozwiązania dla budżetu. Przede wszystkim jednak takie świadczenie nie zagwarantuje celu, jaki deklarują jego pomysłodawcy: wyższej stopy zastąpienia. Zależy ona od dwóch czynników: proporcji liczby osób otrzymujących emeryturę do osób płacących składki  oraz wysokości tej składki. Prognozy wskazują, że nasze społeczeństwo będzie się starzeć, a "wdowia emerytura" nie wystarczy, by zniwelować efekty tego trendu.
Ponadto, stopa zastąpienia dla kobiet jest niższa niż dla mężczyzn - wyjaśniała.

- Statystycznie kobiety zarabiają mniej i żyją dłużej. Przyznanie dodatku w wysokości 25 proc. emerytury zmarłego małżonka będzie dotyczyło przede wszystkim kobiet. Propozycja jest więc łagodzeniem skutków, a nie próbą zmiany przyczyny niskiej stopy zastąpienia jaką jest m.in. luka płacowa - dodała.

Zdaniem Siemienkiewicz należy zauważyć, że w innych krajach Unii Europejskiej tzw. renty z tytułu śmierci nie są przyznawane bezwarunkowo.  - Przykładowo w Niemczech renta wdowia przysługuje tym, którzy nie wstąpili ponownie w związek małżeński, jeżeli zmarły ubezpieczony spełnił wymóg co do minimalnego okresu ubezpieczenia. Wprowadzenie tego świadczenia w Polsce bez żadnych ograniczeń nie wydaje się być dobrym kierunkiem zmian - podkreśliła."

Czytaj też: Kobiety dostaną niskie emerytury. PPK nie pomoże >>>