Przedsiębiorstwa wstrzymują rekrutacyjną ekspansję
Stopa bezrobocia rejestrowanego w styczniu 2026 roku wyniosła 6 proc. - podał we wtorek Główny Urząd Statystyczny. Tym samym potwierdziły się wstępne szacunki Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Wstępne szacunki Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wskazywały na wzrost stopy bezrobocia do 6 proc. w styczniu 2026 r. Już w poniedziałek, 9 lutego 2026 r., ministerstwo podało, że w końcu stycznia 2026 roku w urzędach pracy zarejestrowanych było 934,8 tys. bezrobotnych, a stopa bezrobocia rejestrowanego 6 proc. Dziś GUS potwierdził te dane.
Czytaj również: Bezrobocie rośnie, a urzędy pracy bez środków na aktywizację bezrobotnych>>
Firmy definitywnie wstrzymały rekrutacyjną ekspansję
Zdaniem Mariusza Zielonki, głównego ekonomisty Lewiatana, to splot strukturalnego schłodzenia rynku i wyjątkowo silnych czynników sezonowych oraz legislacyjnych. - Wzrost bezrobocia należy komentować ostrożnie, biorąc pod uwagę specyfikę tego konkretnego miesiąca. To pierwszy miesiąc po wejściu w życie nowych regulacji, na co nałożył się ewidentny element budżetowy – urzędy pracy zmagały się z przestojami w finansowaniu programów aktywizacyjnych z Funduszu Pracy, co drastycznie ograniczyło liczbę subsydiowanych ofert pracy. Gdy dodamy do tego wyjątkowo chłodny styczeń, który fizycznie zamroził branżę budowlaną i wygasił zapotrzebowanie na roboty publiczne, otrzymujemy statystyczną, niekorzystną kumulację – mówi Mariusz Zielonka.
Jak twierdzi, sezonowość nie tłumaczy jednak do końca wzrostu stopy bezrobocia. W danych widać konsekwentną zmianę strategii przedsiębiorstw. - Niska liczba nowych ofert komercyjnych zgłoszonych do urzędów to dowód na to, że firmy definitywnie wstrzymały rekrutacyjną ekspansję. Polski biznes, wciąż operujący w cieniu przedłużającej się stagnacji u naszych zachodnich partnerów, wszedł w tryb większej optymalizacji kosztów. Przedsiębiorstwa redukują najmniej produktywne stanowiska i ograniczają zatrudnianie nowych pracowników. Z makroekonomicznego punktu widzenia to racjonalne dostosowanie, które kończy erę sztucznie przegrzanego rynku pracownika, studząc jednocześnie presję inflacyjną w gospodarce – podkreśla Zielonka.
Według niego, z perspektywy budowy odpornej gospodarki, obecne rozluźnienie na rynku pracy jest trudnym, ale niezbędnym krokiem w stronę strukturalnej dojrzałości. Zmusza ono firmy do zmiany strategii rozwoju. - Wchodzimy w fazę wzrostu nie opartego na prostej, taniej sile roboczej, a na realnych inwestycjach w automatyzację i wydajność kapitału. Wymuszona optymalizacja i presja na produktywność tworzą dziś znacznie twardszy, niezależny fundament pod przyszłe odczyty PKB, odporny na koniunkturalne wahania „starej Unii” – ocenia ekspert.






