Według Palikota podstawowym problemem proponowanej przez rząd reformy jest to, że - jak mówił - nie trafia ona w sedno problemu. Podkreślił, że problemem, którym należy się przede wszystkim zająć, jest tragiczna - w ocenie Palikota - sytuacja na rynku pracy.

"To jest ta prawdziwa choroba; jej skutkiem - oprócz tendencji demograficznych - jest właśnie konieczność podniesienia wieku emerytalnego" - oświadczył. "Zbicie gorączki daje iluzję, że skoro ona ustąpiła to cały organizm wrócił do zdrowia. I trochę taka iluzja jest ukryta w tym +67+" - przekonywał polityk.

"Problemem jest wciąż, 20 lat po rozpoczęciu budowania kapitalizmu w Polsce, 20-procentowe bezrobocie tak naprawdę. Oficjalnie ono wynosi w granicach 13 proc., ale przecież do tego oficjalnego bezrobocia dochodzi prawie zbliżone bezrobocie ukryte, wynikające z emigracji zarobkowej, pracy na czarno" - powiedział. I dlatego - wskazywał Palikot - prawdziwym wyzwaniem - "i dla Jarosława Kaczyńskiego, i dla PO, i dla SLD - jest odbyć wreszcie debatę o najważniejszej sprawie, nie tylko o tej, która zmniejsza gorączkę, dając satysfakcję agencjom ratingowym, funduszom finansowym".

W ocenie szefa Ruchu kolejnym, obok bezrobocia, problemem rynku pracy w Polsce są niskie płace. "65 proc. wynagrodzeń w Polsce jest poniżej średniej krajowej. Najczęściej wypłacane wynagrodzenie - 1474 zł. To są realne wyzwania, przed którymi stoimy i tego wydłużenie wieku emerytalnego nie załatwi" - podkreślił lider Ruchu Palikota.

"To wszystko razem, plus jeszcze ogromna liczba rencistów, plus do tego jeszcze ogromna liczba młodych emerytów, plus do tego jeszcze ogromna liczba rolników, którzy nie produkują niczego na zewnątrz, tylko na swoje własne potrzeby, tworzy potworny problem z miejscami pracy" - ocenił.

Według Palikota z punktu widzenia makroekonomicznego można się zgodzić z potrzebą przesunięcia wieku przechodzenia na emeryturę. "Ale patrząc na najważniejsze wyzwania, przed jakimi stajemy, jest rezygnacją, jest tchórzostwem przed zmierzeniem się z najważniejszymi problemami" - powiedział.

Jednocześnie oświadczył, że Ruch Palikota opowiada się za skierowaniem rządowego projektu do dalszym prac w komisjach sejmowych. Palikot uważa, że debata emerytalna jest bowiem "niepowtarzalną szansą - która nieprędko się zdarzy po raz kolejny, biorąc pod uwagę sposób funkcjonowania PO i PSL - na głębszą diagnozę społeczną".

Szef Ruchu nawiązał w swoim wystąpieniu do wypowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który występował przed nim i mówił, że zaproponowana przez rząd reforma emerytalna jest tchórzliwa.

"Chyba pierwszy raz, a na pewno pierwszy raz z tej trybuny, muszę się zgodzić z Jarosławem Kaczyńskim i muszę powiedzieć, że rzeczywiście ta reforma jest tchórzliwa" - mówił. Zastrzegł jednak, że propozycje rządu ocenia jako tchórzliwe z zupełnie innych powodów niż prezes PiS - i dotyczą one właśnie pomijanie kłopotów na rynku pracy.

"Ona jest tchórzliwa, bo ona w ogóle, w najmniejszym nawet stopniu nie próbuje się zająć tym, z czego wynika konieczność podniesienia wieku emerytalnego. Można powiedzieć, że to jest reforma, która leczy gorączkę jako skutek głębszej choroby" - powiedział Palikot.

Podkreślił, że ludzie w Polsce chcą pracować dłużej, ale boją się tego, czy praca będzie, czy będzie ona miała charakter umowy o pracę i jaka będzie płaca. "Nie ma problemu niechęci, braku woli do pracy dłużej. Nie jesteśmy w sytuacji niektórych krajów Europy Zachodniej - jak Niemcy i Francja - czy Afryki, gdzie ludzie nie mają woli do pracy; to nie jest nasz realny problem społeczny" - ocenił szef Ruchu.(PAP)

mzk/ mok/ bk/