Przepisy antymobbingowe coraz bliżej - projekt skierowany do komisji
W środę w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie tzw. projektu antymobbingowego. Nowe przepisy mają m.in. zmienić definicję mobbingu, wprowadzą też dla pracodawców nowe obowiązki. Ministerstwo Pracy podkreśla, że przepisy będą bardziej życiowe i będą lepiej odpowiadać realnym sytuacjom w pracy. Wszystkie kluby, poza Konfederacją, opowiedziały się za dalszymi pracami nad projektem, trafi on teraz do komisji.

Chodzi o projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz ustawy – Kodeks postępowania cywilnego (druk sejmowy nr 2289).
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które przygotowało projekt, podkreśla, że obowiązująca dziś definicja mobbingu ma już ponad 20 lat i – jak pokazuje praktyka – jest skomplikowana i trudna do zastosowania. Wiele osób nie wie, czy to, czego doświadcza, to mobbing, a sądy często mierzą się z problemami dowodowymi. Tymczasem rzeczywistość pracy bardzo się zmieniła – pojawiła się praca zdalna, nowe formy komunikacji i nowe zagrożenia. Dlatego potrzebne są przepisy, które będą nadążały za współczesnym rynkiem pracy i jasno wskazywały, gdzie kończy się dopuszczalne zachowanie, a gdzie zaczyna przemoc.
W dyskusji za dalszymi pracami nad projektem opowiedzieli się PiS, KO, Lewica, PSL, Centrum i Polska 2050. Przeciwko był klub Konfederacji.
Nowa definicja mobbingu
Projekt zmienia definicję mobbingu. Jej sednem ma być uporczywe nękanie pracownika – niezależnie od tego, czy odbywa się ono w rozmowie, mailu, komunikatorze internetowym czy podczas spotkania.
Ministerstwo Pracy zaznacza, że nowe przepisy jasno oddzielą sytuacje incydentalne od mobbingu. Jednocześnie podkreślą, że złe zachowania w pracy trzeba nazywać po imieniu – nawet jeśli nie doprowadziły jeszcze do wykluczenia pracownika z zespołu czy poważnych skutków zdrowotnych.
Obowiązująca dzisiaj definicja jest chaotyczna i niezrozumiała – wprowadza w błąd zarówno samych pracowników, jak i kadrę zarządzającą, właścicieli przedsiębiorstw czy sądy pracy. Dlatego – w oparciu o istniejące już orzecznictwo Sądu Najwyższego i Sądów Apelacyjnych, a także o wnioski płynące z nauk o zarządzaniu, z psychologii i socjologii pracy - zdecydowaliśmy się na stworzenie nowej, klarownej definicji. Takiej, która jasno ustala prawa i obowiązki zarówno po stronie pracownika, jak i pracodawcy. Celem jest tworzenie bezpiecznych, zdrowych miejsc pracy. Miejsc, w których ludziom chce się pracować, w których czują się szanowani i doceniani, gdzie rzetelna krytyka nie jest mylona z upokorzeniem, odebraniem godności i poczucia własnej wartości - mówiła w Sejmie Ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Projekt uwzględnia dorobek wielu lat orzecznictwa, w tym Sądu Najwyższego, a także wnioski płynące z psychologii, socjologii pracy i nauk o zarządzaniu. Dzięki temu przepisy mają być bardziej życiowe i lepiej odpowiadać realnym sytuacjom w pracy.
Wprowadzono też podejście tzw. „racjonalnej oceny sytuacji”, które pomoże odróżnić rzeczywiste nękanie od konfliktów czy nieporozumień.
Czytaj też: ZUS dowie się wszystkiego o wszystkich z automatu i bez pisania wniosków >
Rekompensata za mobbing
Nowe przepisy mają wzmocnić także ochronę osób, które padły ofiarą mobbingu. Przewidziano m.in. wyższe minimalne zadośćuczynienie, tak aby rekompensata była realna i adekwatna do krzywdy.
Ministerstwo Pracy wskazuje, że to odpowiedź na postulaty, które od lat pojawiały się również w orzecznictwie Sądu Najwyższego – że osoba dotknięta mobbingiem powinna otrzymać godne odszkodowanie, a nie symboliczne kwoty. Jednocześnie projekt wprowadza możliwość dochodzenia przez pracodawcę zwrotu kosztów od osoby, która dopuściła się mobbingu, co wzmacnia odpowiedzialność sprawców za ich działania.
Skuteczne przeciwdziałanie mobbingowi
Przeciwdziałanie mobbingowi to nie tylko reagowanie na problemy, ale przede wszystkim zapobieganie im. Dlatego pracodawcy będą zobowiązani do wprowadzenia konkretnych zasad i procedur, które mają chronić pracowników.
Obowiązek ten w formie dokumentu wewnątrzzakładowego będzie dotyczył pracodawców zatrudniających co najmniej 9 osób. Mniejsi pracodawcy, choć nie będą musieli wprowadzać formalnych regulaminów, nadal pozostaną zobowiązani do przeciwdziałania mobbingowi i podejmowania odpowiednich działań w tym zakresie. Co ważne, w tworzeniu zasad większą rolę mają odgrywać pracownicy i związki zawodowe.
Po pierwszym czytaniu w Sejmie projekt trafi teraz do dalszych prac w komisji.
Posłowie wskazują mankamenty projektu
W czasie pierwszego czytania projektu poseł Barbara Bartuś (PiS) podkreśliła, że sam problem mobbingu jest realny i wymaga poważnych rozwiązań. Zaznaczyła jednak, że prawo pracy musi być nie tylko wrażliwe społecznie, ale też precyzyjne, przewidywalne i sprawiedliwe dla obu stron. - A tego w tym projekcie niestety brakuje - oceniła. Bartuś zadeklarowała, że klub PiS jest za dalszymi, pogłębionymi pracami nad projektem wraz z ekspertami, pracodawcami i pracownikami.
Przeciwko projektowi był klub Konfederacji. Poseł Ryszard Wilk ocenił, że choć projekt wynika „z bardzo dobrych intencji, to wydaje się, że idzie po prostu za daleko”. - Nie tylko wzmacnia ochronę pracownika, ale jednocześnie rozszerza i rozmywa definicje mobbingu i dyskryminacji, podnosi ryzyko sporów sądowych oraz dokłada nowe obowiązki i koszty dla firm, także tych najmniejszych oraz wprowadza rozwiązania, które mogą być bardzo podatne na nadużycie - powiedział Wilk.
Barbara Oliwiecka (Centrum) zwróciła uwagę, że propozycja resortu pracy „dużo upraszcza”, dlatego pracodawcy pytają, czy jest ona wystarczająco precyzyjna, bo może to skutkować zwiększoną liczbą postępowań sądowych. - Liczę, że podczas prac komisji będzie okazja, żeby te wszystkie wątpliwości wyjaśnić - powiedziała posłanka.
Z kolei Jarosław Sachajko (koło Demokracja Bezpośrednia) ocenił, że proponowana definicja mobbingu jest szeroka, co może skutkować sporami interpretacyjnymi.
W związku z tym, że większość sejmowa opowiedziała się za dalszymi pracami nad projektem, został on skierowany do Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach.






