W raporcie Państwowej Inspekcji Pracy napisano, że według ostrożnych szacunków na placach budowy może pracować już ponad 400 tys. obywateli Ukrainy.

Nielegalne zatrudnienie cudzoziemców najczęściej w budownictwie

Inspektorzy skontrolowali legalność zatrudnienia cudzoziemców w budownictwie. Podczas 1,6 tys. kontroli (co stanowiło 21 proc. wszystkich kontroli obcokrajowców), w których jednym z elementów była legalność zatrudnienia, zweryfikowano 8 tys. pracujących cudzoziemców, głównie obywateli Ukrainy, którzy stanowili prawie 20 proc. wszystkich cudzoziemców skontrolowanych w ubiegłym roku.

- Wśród wszystkich kontroli prowadzonych przez inspektorów pracy dotyczących problematyki zatrudniania cudzoziemców, nielegalne powierzanie tym osobom pracy najczęściej dotyczyło budownictwa (28 proc. ujawnionych nieprawidłowości podczas wszystkich kontroli w 2018 r. w całej gospodarce). Inspektorzy PIP w sektorze budownictwa ujawnili 1,3 tys. cudzoziemców, którym powierzono nielegalne wykonywanie pracy – dominowali obywatele Ukrainy (1079 osób) oraz Białorusi (162 osoby) - czytamy w raporcie.

 


Problem komunikacji wpływa na bezpieczeństwo

Według Państwowej Inspekcji Pracy istotne znaczenie dla zapewnienia odpowiednio poziomu bezpieczeństwa na polskich budowach ma również problem komunikacji pomiędzy pracującymi różnych narodowości. - Mając na względzie, że w ubiegłym roku wydano dla obywateli Ukrainy prawie 75 tys. zezwoleń na pracę w budownictwie, a oświadczeń o powierzeniu wykonywania pracy osobom tej narodowości zarejestrowano w Powiatowych Urzędach Pracy prawie 327 tys. – wspomniany problem komunikacyjny może okazać się kluczowy dla poziomu wypadkowości w następnych latach - napisano.

Jak podkreśliła PIP, inspektorzy pracy rozpoczynając kontrole na mniejszych inwestycjach napotykają trudności w jej realizacji, ponieważ okazuje się, że na budowie nikt  w momencie przybycia PIP nie włada językiem polskim. - Biorąc pod uwagę, że istnieje szereg obowiązków związanych z przygotowaniem pracowników do pracy (badania, szkolenia, ocena ryzyka zawodowego, instrukcje obsługi maszyn i urządzeń), otwartym pozostaje pytanie, w jaki sposób polscy pracodawcy lub przedsiębiorcy przekazują wymagane informacje i wiedzę o sposobach bezpiecznego wykonywania pracy w języku zrozumiałym dla osób, z którymi podejmują współpracę (np. zlecając pracę zleceniobiorcom) - wskazuje inspekcja.

- Jeśli pracujący nie są poinformowani o zagrożeniach w miejscu wykonywania pracy, a dodatkowo obserwuje się fakt, że przyjeżdżający do Polski cudzoziemcy, najmujący się do pracy na budowach, zwykle nie posiadają wykształcenia stricte budowlanego – lawinowo może wzrosnąć liczba wypadków w tym sektorze gospodarki - dodano w raporcie.

 


Radca prawny ekspert prawa pracy i BHP Jakub Murszewski zwraca uwagę, że firmy w takich sytuacjach powinny zatrudnić tłumacza. - Inspektor szkoliłby pracowników, którzy nie władają językiem polskim. Tłumacz wyjaśniałby wszystkie kwestie związane z bezpieczeństwem pracy - mówi.

- Firmy powinny też tłumaczyć dokumenty na język ukraiński, ale wiem, że często tego nie robią. To nie tylko kwestia oszczędności. Pracodawcy potrzebują rąk do pracy na już, nie chcą zwlekać - dodaje.

Według niego kwestia komunikacji jest kluczowa w zachowaniu bezpieczeństwa pracy. - Zauważmy, że czasem w zwykłych kwestiach biurowych nie możemy się porozumieć i trzeba na to poświęcić więcej czasu. Na budowie niektóre rzeczy dzieją się bardzo szybko. Do tego należy podkreślić, że bariera językowa może powodować dodatkowe problemy. Niektóre słowa w języku ukraińskim brzmią podobnie jak w polskim, ale mają zupełnie inne znaczenie - zaznacza ekspert.

Wspomniał o dobrych praktykach w niektórych firmach, które zatrudniały koordynatora, mówiącego po polsku i po ukraińsku. - Wszelkiego rodzaju zalecenia były kierowane do koordynatora, ten przekazywał je dalej pracownikom - wyjaśnia Murszewski.

Zwraca uwagę, że kwestie komunikacji wśród pracowników będą miały coraz większe znaczenie na polskich rynku pracy. - Polska staje się globalnym rynkiem. Coraz więcej pracuje u nas Ukraińców, ale także osób z różnych stron świata - zauważa.

Czytaj też: Mikroprzedsiębiorcy poszukują pracowników w internecie >>>>