- Jestem nauczycielką, nie mam rodziny, pracodawca zawsze odpowiada, że nie należą mi się tzw. wczasy pod gruszą na podstawie wniosku, bo nie mam męża ani dzieci. Czy to jest zgodne z prawem? – pyta czytelniczka.

Pracodawca nieco pospieszył się z odpowiedzią, na dodatek błędną. Przepisy rządzące tzw. wczasami pod gruszą dla nauczycieli, czyli wsparciem z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych (zfśs), nie różnią się od tych dla innych pracowników. Szkoły również mają taką pulę pieniędzy na cele socjalne dla zatrudnionych i na podstawie regulaminu mogą wypłacać z niej różne kwoty. Z reguły jednak takie świadczenia nie dublują się.

U nauczycieli odmienne są natomiast zasady przyznawania innej formy pomocy przy wypoczynku, czyli właściwego świadczenia urlopowego. Przysługuje ono automatycznie każdemu nauczycielowi na podstawie Karty Nauczyciela (a nie regulaminu) i to bez wniosku.

  


Jakie przepisy?

Wczasy pod gruszą to wparcie finansowe, które pracodawca zapewnia swojej załodze lub byłym pracownikom z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. Ale nie wszyscy pracodawcy muszą go tworzyć i nie każdy dostanie tyle samo pieniędzy. To, czy i ile dostanie pracownik, zależy od jego sytuacji życiowej, rodzinnej lub finansowej. Decydujące są tu postanowienia regulaminu zfśs.

Pracodawca, który według stanu na 1 stycznia zatrudnia co najmniej 50 pracowników w przeliczeniu na pełne etaty, musi utworzyć zakładowy fundusz świadczeń socjalnych. Tak stanowi art. 3 ust. 1 ustawy z 4 marca 1994 r. o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych; Dz.U. z 2019 r., poz. 1352 t.j.; dalej: ustawa o zfśs). Natomiast bez względu na wielkość załogi taki fundusz powołują jednostki budżetowe i samorządowe zakłady budżetowe, np. szkoły.

Fundusz tworzy się z corocznego odpisu podstawowego, który nalicza się w stosunku do przeciętnej liczby zatrudnionych. Odpis podstawowy na jednego zatrudnionego w warunkach normalnych wynosi 37,5 proc. (art. 5 ust. 2 ustawy o zfśs). W 2020 r. jest to 1550,26 zł (37,5 proc. liczone z 4134,02 zł, czyli wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej w drugim półroczu 2018 r.).

Zatrudniający mniej niż 50 pracowników w przeliczeniu na pełne etaty mogą uruchomić fundusz według ustawy lub wypłacać świadczenie urlopowe. To dwa różne pojęcia i odmienne formy finansowej pomocy.

 


 Na co pieniądze?

Jeśli pracodawca tworzy zfśs, opłaca z niego działalność socjalną, np.:

  • usługi, które świadczy na rzecz różnych form wypoczynku,
  • aktywność kulturalno-oświatową, np. bilety do kina czy teatru,
  • aktywność sportowo-rekreacyjną, np. karnety na siłownię czy basen,
  • opiekę nad dziećmi w żłobkach, klubach dziecięcych, sprawowaną przez dziennego opiekuna lub nianię, w przedszkolach oraz innych formach wychowania przedszkolnego,
  • pomoc materialną - rzeczową lub finansową.


Formami wypoczynku, na które przysługuje pomoc z zfśs, są np.: wycieczki, wczasy, tzw. wczasy pod gruszą pracowników, obozy, kolonie i zimowiska ich dzieci. Obejmuje to pobyty i wyjazdy, które organizuje pracodawca oraz te, które pracownik samodzielnie ustala. Tzw. wczasy pod gruszą to indywidualna forma wypoczynku, którą zatrudniony sobie zapewnia. Będzie np. pobyt na własnej działce, u rodziny na wsi czy letni kurs pilotażu. Nie musi nawet nigdzie wyjeżdżać, wystarczy, że jest na urlopie wypoczynkowym.

 


Nie każdy dostanie tyle samo

Jeśli tylko pracownik (także nauczyciel) spełni warunki z regulaminu zfśs, pracodawca zwraca mu pieniądze za wyjazd. Te przepisy określają więc rodzaj i wysokość świadczeń, a także termin ich wypłat i częstotliwość (np. raz na rok). Wskazują także, czy i na podstawie jakich dokumentów oraz komu firma zwraca koszty np. wypoczynku. Regulamin ustanawia też kryterium socjalne, bo wysokość świadczenia zależy od sytuacji życiowej, rodzinnej lub materialnej pracownika. Na ogół pracodawcy wiążą to z dochodem na członka rodziny lub zarobkami pracownika w macierzystej firmie. Dlatego nie wszyscy dostaną dopłaty do wczasów czy zakładowej wycieczki w tej samej wysokości.

Regulamin może połączyć uzyskanie dofinansowania do wakacji pod gruszą z ilością dni, kiedy pracownik wypoczywa. Ale nie mu tu takiego rygoru jak przy świadczeniu urlopowym.

 

Dofinansowanie na wniosek

Aby otrzymać pomoc z zakładowego funduszu socjalnego, pracownik na etacie lub jego rodzina składają wniosek. Bez znaczenia są tu staż pracy, długość umowy o pracę czy stanowisko w firmie. O takie wsparcie mogą się także ubiegać emeryci i renciści tego zakładu oraz ich rodziny, a także inne osoby, jeśli dopuszcza to regulamin zfśs, np. zleceniobiorcy czy przebywający na urlopach bezpłatnych.

Regulamin może też określać, kiedy składa się wniosek o dofinansowanie wypoczynku – zanim się go rozpocznie, czy wolno to także zrobić po zakończeniu urlopu. Do wniosku pracownik dołącza także oświadczenie o tym, jaka jest jego sytuacja życiowa, zdrowotna i materialna. Wskazuje np. dochód na osobę czy w rodzinie. Niektórzy zatrudniający żądają, aby okazać zeznanie PIT za poprzedni rok. Na tej podstawie pracodawca określa kwotę, którą wypłaci jako dofinansowanie do urlopu czy karnetu na basen.

 


W PIT trzeba uwzględnić, ale bez składek ZUS

Nawet to, co zatrudniony dostał z zfśs, jest jego przychodem ze stosunku pracy. Dlatego co do zasady te kwoty są objęte podatkiem dochodowym od osób fizycznych. Pracownik nie zapłaci jednak PIT, jeśli wartość otrzymanych w związku z finansowaniem działalności socjalnej rzeczowych świadczeń oraz pieniężnych sfinansowanych w całości ze środków zfśs lub związków zawodowych nie przekroczy łącznie w roku podatkowym 1000 zł. Taki limit dla pracowników ustanawia art. 21 ust. 67 ustawy z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz.U. z 2019 r., poz. 1387 t.j.).

Od dofinansowania wczasów pod gruszą z zfśs nie odprowadza się natomiast składek ZUS.

 


Świadczenie urlopowe

Ten pracodawca, który nie tworzy zfśs lub z tego zrezygnował, może ustanowić tzw. świadczenie urlopowe (art. 3, 4 i 5 ustawy o zfśs). Firma wypłaca je raz w roku każdemu pracownikowi, który korzysta w roku kalendarzowym z urlopu wypoczynkowego przez co najmniej 14 kolejnych dni kalendarzowych. Nie trzeba jednak na tyle wypisywać wniosku o urlop. Wystarczy poprosić o 9-10 dni urlopowych i połączyć je z weekendami. Jeśli np. pracownik planuje dwutygodniowe wakacje nad morzem od 1 czerwca 2020 r., to wniosek obejmuje tylko dni robocze przypadające od 1 do 12 czerwca (9 dni, bo w tym czasie jest święto Boże Ciało). Razem z weekendami i świętami, które nie wchodzą do puli urlopowej, będzie w tym czasie poza firmą 16 dni. Ma więc prawo do świadczenia urlopowego.

Zgodnie z art. 5 ustawy o zfśs pracodawca wypłaca je najpóźniej w dniu, który poprzedza rozpoczęcie urlopu wypoczynkowego.

 

Jak jest w szkołach?

U nauczycieli świadczenie urlopowe funkcjonuje inaczej niż u innych pracowników. Przysługuje ono każdemu nauczycielowi z mocy prawa (art. 53 ust. 1a ustawy z 26 stycznia 1982 r. Karty Nauczyciela, Dz.U. z 2019 r., poz. 2215, t.j.). Nauczyciel nie musi więc o nie wnioskować. Wypłaca się je każdemu nauczycielowi do końca sierpnia każdego roku w wysokości odpisu podstawowego z ustawy o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych. Świadczenie ustala się proporcjonalnie do wymiaru czasu pracy i okresu zatrudnienia nauczyciela w roku szkolnym. Nie ma więc znaczenia jego sytuacja materialna.

W 2020 r. nauczycielowi zatrudnionemu w pełnym wymiarze zajęć przez cały rok szkolny przysługuje świadczenie urlopowe, w zależności od charakteru pracy, w wysokości odpowiednio 1550,26 zł lub 2067,01 zł.

Czytaj również: Czy rodzinie zmarłego nauczyciela należy wypłacić ekwiwalent za urlop wypoczynkowy?>>