Lewica chce mieć swój instytut badawczy za publiczne pieniądze
Utworzenie Instytutu imienia Ignacego Daszyńskiego, nad którym nadzór będzie sprawował minister do spraw pracy, przewiduje projekt ustawy, który złożyli w Sejmie posłowie Lewicy. Celem instytutu ma być m.in. ochrona, kultywowanie oraz upowszechnianie myśli społecznej i politycznej Daszyńskiego, upowszechnianie wiedzy o historii walk o niepodległość Polski, o prawa obywatelskie i pracownicze czy ochrona dziedzictwa i upamiętnienie niepodległościowego nurtu polskiej lewicy. Powstaje nowy instytut, choć istnieje Centrum im. Ignacego Daszyńskiego, lewicowy think tank oraz ośrodek badawczy.

14 października 2026 r. na stronie internetowej Sejmu pojawił się poselski projekt ustawy o Instytucie imienia Ignacego Daszyńskiego (RPW/34574/2026), podpisany przez wszystkich 21 posłów Koalicyjnego Klubu Parlamentarnego Lewicy. Ma to być instytut badawczy w rozumieniu ustawy z dnia 30 kwietnia 2010 r. o instytutach badawczych (Dz.U. z 2026 r., poz. 741), ma mieć osobowość prawną, siedzibę w Warszawie, a nadzór nad nim ma sprawować minister właściwy do spraw pracy.
Czytaj również: Sejm uchwalił zmiany w przepisach o instytutach badawczych>>
Cel: Upowszechnianie myśli społecznej i politycznej Daszyńskiego
Zgodnie z art. 3 ust. 1 projektu, celem działalności instytutu ma być inicjowanie, podejmowanie i wspieranie działań mających na celu:
- ochronę, kultywowanie oraz upowszechnianie myśli społecznej i politycznej Ignacego Daszyńskiego;
- przybliżenie postaci Ignacego Daszyńskiego;
- upowszechnianie wiedzy o historii polskiego parlamentaryzmu i promowanie wartości demokratycznych;
- upowszechnianie wiedzy o historii walk o niepodległość Polski, o prawa obywatelskie i o prawa pracownicze;
- krzewienie pamięci o historii emancypacyjnych ruchów społecznych i związków zawodowych;
- ochronę dziedzictwa i upamiętnienie niepodległościowego nurtu polskiej lewicy.
Jak mówi ust. 2, instytut ma realizować cele, o których mowa w ust. 1, w szczególności poprzez:
- prowadzenie badań naukowych oraz upowszechnianie ich wyników;
- działalność wydawniczą, dokumentacyjną, informacyjną, promocyjną i biblioteczną dotyczącą przedmiotu działania instytutu;
- opiekę nad miejscami pamięci o Ignacym Daszyńskim oraz innych przedstawicielach ruchu lewicy niepodległościowej;
- organizowanie uroczystości, konferencji, sympozjów, wykładów, seminariów, dyskusji oraz prowadzenie innej działalności popularyzatorskiej;
- organizowanie konkursów oraz ustanawianie programów stypendialnych.
Instytut będzie działał na podstawie ustawy i statutu, który nada mu minister ds. pracy. Organami instytutu będą dyrektor instytutu (powoływany na 5-letnią kadencję, którego kandydaturę będzie przedstawiała rada naukowa, a powoływał i odwoływał minister ds. pracy) i rada naukowa.
Co ciekawe, żeby zostać dyrektorem tego instytutu wystarczy wyróżniać się wiedzą z zakresu historii Polski i Narodu Polskiego. Pozostałe warunki, jakie należy spełniać to być obywatelem polskim, korzystać z pełni praw publicznych, nie być skazanym prawomocnym wyrokiem za umyślne przestępstwo lub umyślne przestępstwo skarbowe, posiadać co najmniej tytuł zawodowy magistra albo równorzędny, cieszyć się nieposzlakowaną opinią i dawać rękojmię prawidłowego wykonywania powierzonych zadań oraz w okresie od dnia 22 lipca 1944 r. do dnia 31 lipca 1990 r. nie pracować w organach bezpieczeństwa państwa.
Jak stanowi projektowany art. 8, dyrektor instytutu nie będzie mógł:
- zajmować innego stanowiska, z wyjątkiem zatrudnienia w uczelni w grupie pracowników badawczych lub badawczo-dydaktycznych albo na stanowisku naukowym w Polskiej Akademii Nauk, instytucie badawczym lub innej jednostce prowadzącej działalność naukową, ani wykonywać innych zajęć zarobkowych niedających się pogodzić z obowiązkami i godnością jego urzędu;
- należeć do partii politycznej;
- wykonywać innych czynności, które pozostają w sprzeczności z jego obowiązkami albo mogą wywołać podejrzenie o jego stronniczość lub interesowność;
- prowadzić działalności publicznej niedającej się pogodzić z obowiązkami i godnością jego urzędu.
Do jego zadań i obowiązków, w myśl art. 9 projektu, należeć będzie m.in. kierowanie pracami instytutu i reprezentowanie go na zewnątrz, ustalanie rocznego planu działalności instytutu i rocznego planu finansowego Instytutu, opracowywanie rocznego sprawozdania z działalności instytutu i przedstawianie go ministrowi nie później niż do dnia 31 marca roku następującego po roku, którego dotyczy sprawozdanie, podejmowanie czynności w sprawach z zakresu prawa pracy czy rozliczanie dotacji otrzymanych z budżetu państwa.
Zadania zaś i kompetencje rady naukowej, czas trwania jej kadencji oraz kwalifikacje osób będących jej członkami, a także tryb powoływania rady naukowej określi statut instytutu, czyli de facto minister ds. pracy.
Rada naukowa ma składać się z nie mniej niż trzech i nie więcej niż siedmiu członków. Z tytułu działalności w radzie naukowej nie będzie przysługiwało wynagrodzenie.
Instytut finansowany z budżetu państwa, funduszy unijnych oraz… darowizn, spadków i zapisów
Zgodnie z art. 12 ust. 1 projektu, przychodem instytutu ma być coroczna dotacja podmiotowa z budżetu państwa, przekazywana przez ministra ze środków ujętych w części budżetowej, której będzie dysponentem, przeznaczona na pokrycie bieżących kosztów realizacji zadań instytutu, o których mowa w art. 3.
Przychodami instytutu będą mogły być również:
- środki pochodzące z funduszy Unii Europejskiej;
- środki pochodzące z programów badawczych;
- przychody ze sprzedaży albo z tytułu przekazania do odpłatnego używania składników mienia będącego własnością instytutu;
- darowizny, spadki i zapisy;
- przychody z innych tytułów.
Warto też zauważyć, że na podstawie projektowanego art. 17 ust. 1, minister, na zasadach określonych w odrębnych przepisach, wyposaży instytut w nieruchomości niezbędne do rozpoczęcia jego działalności lub zapewni mu środki na pozyskanie takich nieruchomości. Co więcej, państwowe jednostki budżetowe będą mogły, przez 12 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy, nieodpłatnie przekazywać na potrzeby instytutu mienie pozostające w ich władaniu. Instytut zaś będzie zwolniony z podatku dochodowego od osób prawnych oraz podatku od towarów i usług z tytułu tego wyposażenia. Nie będzie też ponosił opłat sądowych w zakresie związanym z tym wyposażeniem.
Jeszcze w 2026 r. minister przyzna instytutowi ze środków budżetu państwa ujętych w części budżetowej, której jest dysponentem, jednorazową dotację w wysokości 10 milionów złotych na pierwsze wyposażenie w środki obrotowe. Niewykorzystana zaś w 2026 r. dotacja przejdzie na kolejne lata obrotowe.
Projektowana ustawa ma wejść w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia, a w ciągu kolejnych 14 dni minister ds. pracy ma powołać pełnomocnika ds. organizacji instytutu. Celem działania pełnomocnika będzie zorganizowanie instytutu, zatrudnienie pracowników oraz podjęcie innych czynności niezbędnych do rozpoczęcia pracy instytutu (art. 19).
Na uwagę zasługuje też art. 22. Jego ust. 1 stanowi, że roczny plan finansowy instytutu na rok 2026 ustala pełnomocnik. Z kolei ust. 2 mówi, że do czasu ustalenia rocznego planu finansowego instytutu na rok 2027 podstawę gospodarki finansowej instytutu w roku 2027 stanowi projekt tego planu.
Ile będzie kosztował podatników instytut im. Daszyńskiego?
Zgodnie z art. 1 ustawy z dnia 30 kwietnia 2010 r. o instytutach badawczych, instytutem badawczym w rozumieniu ustawy jest państwowa jednostka organizacyjna, wyodrębniona pod względem prawnym, organizacyjnym i ekonomiczno-finansowym, która prowadzi badania naukowe i prace rozwojowe ukierunkowane na ich wdrożenie i zastosowanie w praktyce. W myśl art. 2 ust. 1, do podstawowej działalności instytutu należy:
- prowadzenie badań naukowych i prac rozwojowych;
- przystosowywanie wyników badań naukowych i prac rozwojowych do potrzeb praktyki;
- wdrażanie wyników badań naukowych i prac rozwojowych.
Jak mówi art. 4, instytut może być utworzony, jeżeli zaistnieje potrzeba prowadzenia w danej dziedzinie działalności, o której mowa w art. 2 ust. 1 i 2, oraz zostanie zapewniona niezbędna kadra o odpowiednich kwalifikacjach oraz aparatura badawcza, laboratoryjna, potencjał informatyczny i inne niezbędne warunki materialno-techniczne. Zgodnie zaś z art. 8 ust. 1 i 2, utworzenie instytutu jest poprzedzone postępowaniem przygotowawczym mającym na celu ocenę potrzeby oraz warunków jego utworzenia. Minister właściwy ze względu na planowaną działalność instytutu powołuje zespół roboczy do przeprowadzenia postępowania przygotowawczego. Zespół roboczy przedstawia ministrowi opinię w terminie 2 miesięcy od dnia powołania.
W przypadku projektu poselskiego trudno mówić o ww. postępowaniu przygotowawczym. - Projektodawcy proponują utworzenie Instytutu imienia Ignacego Daszyńskiego, którego zadaniem będzie ochrona, badanie i upowszechnianie dorobku tego wybitnego polityka, działacza społecznego oraz jednego z Ojców Niepodległości. Powołanie Instytutu ma służyć zachowaniu pamięci o jego działalności oraz popularyzowaniu myśli społecznej i politycznej łączącej dążenie do niepodległości Polski z obroną demokracji, praw pracowniczych i sprawiedliwości społecznej - czytamy na wstępie uzasadnienia.
- Projektowana ustawa spowoduje zwiększenie wydatków budżetu państwa związanych z utworzeniem i funkcjonowaniem Instytutu imienia Ignacego Daszyńskiego. Na potrzeby symulacji przyjęto jednorazowy wydatek w wysokości 10 mln zł na pierwsze wyposażenie w środki obrotowe oraz 5 mln zł rocznie na bieżącą działalność Instytutu. Jednorazowa dotacja w wysokości 10 mln zł została przewidziana w art. 18 ust. 1 projektu. Roczne koszty działalności w wysokości 5 mln zł stanowią założenie przyjęte do oszacowania skutków finansowych. Będą pokrywane z dotacji podmiotowej, o której mowa w art. 12 ust. 1 projektu, przekazywanej przez ministra właściwego do spraw pracy ze środków ujętych w części budżetowej, której jest dysponentem - szacują skutki finansowe projektowanej ustawy jej autorzy.
Jak twierdzą posłowie Lewicy, przy założeniu przyznania obu dotacji w pierwszym roku wydatki budżetu państwa wyniosą 15 mln zł w roku rozpoczęcia działalności, a następnie 5 mln zł w każdym kolejnym roku. W perspektywie dziesięciu lat łączne wydatki budżetu państwa na wskazane dotacje wyniosą 60 mln zł, z czego 10 mln zł będzie miało charakter jednorazowy, a 50 mln zł zostanie przeznaczone na bieżącą działalność instytutu.
- W ramach rocznej dotacji podmiotowej finansowane będą bieżące koszty realizacji zadań instytutu, w tym koszty zatrudnienia, utrzymania siedziby oraz działalności badawczej, wydawniczej i popularyzatorskiej. Zgodnie z art. 14 ust. 3 projektu na fundusz stypendialny będzie można przeznaczyć nie więcej niż 5 proc. dotacji podmiotowej, co przy przyjętej kwocie 5 mln zł oznacza do 0,25 mln zł rocznie. Kwota ta mieści się w rocznej dotacji i nie stanowi dodatkowego wydatku ponad przedstawione wartości - podkreślają projektodawcy. I dodają: - Projekt nie nakłada obowiązku finansowania Instytutu na jednostki samorządu terytorialnego. W symulacji nie uwzględniono potencjalnych środków z funduszy Unii Europejskiej, programów badawczych, darowizn ani innych przychodów Instytutu, ponieważ ich uzyskanie i wysokość nie są na tym etapie obecnie przesądzone. Symulację sporządzono na podstawie wysokości jednorazowej dotacji określonej w projekcie oraz przyjętego przez wnioskodawców założenia finansowania bieżącej działalności kwotą 5 mln zł rocznie. Przyjęto dziesięcioletni okres, liczony od roku rozpoczęcia działalności instytutu, pełną roczną dotację podmiotową już w pierwszym roku oraz niezmienną nominalną wysokość tej dotacji w kolejnych latach. Nie zastosowano waloryzacji rocznej dotacji.
- Instytut badawczy nie jest dla propagowania poglądów politycznych. Instytut badawczy służy pewnej dyscyplinie naukowej albo promowaniu jakowychś powszechnie uznawanych dóbr (sztuka, rzemiosło itp). Projekt Lewicy to jest dojenie publicznych pieniędzy pod płaszczykiem praw kobiet czy proletariatu - mówi serwisowi Prawo.pl dr hab. Stefan Płażek, prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego. I dodaje: - Tego rodzaju inicjatywy należy potępić.
- Wniesiony do Sejmu w dniu 14 października 2026 r. przez posłów Nowej Lewicy projekt ustawy o Instytucie im. I. Daszyńskiego - instytucie badawczym nadzorowanym przez ministra właściwego ds. pracy - zmusza do refleksji w jego przedmiocie. Ma to być instytut badawczy, czyli zgodnie z ustawą o instytutach badawczych jego podstawową działalność stanowić powinny badania naukowe w ustawowo określonym zakresie (w którym akcent spoczywa na myśli socjalistycznej i niepodległościowej), natomiast wymienione w ustawie cele działalności instytutu sprowadzają się do upowszechniania wiedzy - zauważa prof. Hubert Izdebski, prawnik, ekspert w dziedzinie samorządu terytorialnego i administracji publicznej z Uniwersytetu SWPS. Przypomina, że w 2020 r. minister kultury utworzył Instytut Dziedzictwa Narodowego im. R. Dmowskiego i I.J. Paderewskiego jako państwową instytucję kultury koncentrującą się na upowszechnianiu myśli narodowej. Zostało to poddane silnej krytyce ówczesnej opozycji, która po dojściu do władzy zmieniła nazwę Instytutu (na Myśli Politycznej im. G. Narutowicza) oraz jego zakres działania (ogólnie polska myśl polityczna).
- Zdawałoby się, że na tym skończy się wykorzystywanie formy państwowej osoby prawnej do celów w istocie politycznych, wraz z zatrudnianiem odpowiednich osób, lecz w ub.r. ustawowo utworzono Instytut im. W. Witosa jako szczególny instytut badawczy, nastawiony na upowszechnianie wiedzy o myśli społeczno-politycznej tego patrona oraz myśli ruchu ludowego, nadzorowany przez ministra niewiele mającego wspólnego, poza przynależnością do tego samego nurtu politycznego, z ustawowo wskazanymi celami - mianowicie ministra właściwego ds. rolnictwa - mówi serwisowi Prawo.pl prof. Hubert Izdebski. I dodaje: - O tyle zatem obecny projekt stanowi odpowiednik już obowiązującej, dyskusyjnej, ustawy o Instytucie Witosa. Obok Instytutu Witosa działa jednak Instytut Ruchu Ludowego w obrębie instytucji kultury pod nazwą Muzeum Historii Ruchu Ludowego, podczas gdy projektowany instytut miałby w pewien sposób zastąpić znajdującą się w likwidacji (formalnie z powodu osiągnięcia celu, w jakim została utworzona) fundację Centrum im. I. Daszyńskiego, co tym bardziej mogłoby zachęcać do refleksji nad powodami wystąpienia z omawianym projektem ustawy.
Czytaj również: Prezydent zawetował zmiany w NCBR>>
Po co Lewicy instytut skoro ma Centrum?
W tym miejscu należy wskazać, że od listopada 2011 r. istnieje Centrum im. Ignacego Daszyńskiego (CID), które - jak dowiadujemy się ze strony internetowej i mediów społecznościowych - jest socjaldemokratycznym think tankiem związanym z Sojuszem Lewicy Demokratycznej (obecnie - Nową Lewicą). - Centrum jest ośrodkiem badawczym zajmującym się analizą współczesnego życia publicznego. Organizuje konferencje, seminaria, debaty oraz prowadzi działalność wydawniczą. Centrum tworzą osoby z nowej generacji polskiej lewicy postępowej - czytamy. Zarząd CID tworzą dr Bartosz Rydliński (prezes) i dr Sebastian Gajewski (członek zarządu), wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej.
16 września 2026 r., zaraz po pojawieniu się pierwszych informacji planach złożenia przez Lewicę w lasce marszałkowskiej projektu o utworzeniu instytutu im. Ignacego Daszyńskiego, zapytaliśmy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, czy wiceminister Sebastian Gajewski nadal jest członkiem zarządu Centrum im. Ignacego Daszyńskiego, czy w związku z pełnioną funkcją pobiera wynagrodzenie i jakie projekty (raporty) przygotowywane przez CID jest obecnie zaangażowany. Chcieliśmy też wiedzieć, dlaczego Lewica zamierza utworzyć instytut im. Ignacego Daszyńskiego, skoro ma Centrum im. Ignacego Daszyńskiego i czy jeśli dojdzie do utworzenia instytutu, to zlikwidowane zostanie Centrum. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy.
W czwartek usiłowaliśmy zadać pytania Łukaszowi Michnikowi, rzecznikowi prasowemu Koalicyjnego Klubu Parlamentarnego Lewicy. Nie był dostępny i nie odpowiedział na pytania przesłane mailem. Chcieliśmy wiedzieć m.in. jaką korzyść będzie miał ogół społeczeństwa z utworzenia Instytutu im. I. Daszyńskiego.








