Deweloperzy i architekci zgodnie twierdzą, że projekty budowlane przygotowane i załączone do wniosku o pozwolenie na budowę przed 31 grudnia 2020 r. powinny być zgodne z dotychczasowymi  wymaganiami dotyczącymi oszczędności energii.  Tak jednak nie będzie. Jeśli wniosek będzie rozpatrywany po 1 stycznia, będą musiały zostać spełnione nowe parametry, wyższe od obowiązujących o ponad 20 proc. Tymczasem wnioski są i były składane na starych zasadach. W praktyce oznacza to, że projekty, które nie uzyskają pozwolenia do 30 grudnia, będzie trzeba przygotować od nowa, bo będą musiały uwzględniać np. grubsze okna czy izolację. Wszystko przez brak przepisów przejściowych, a Ministerstwo Rozwoju nie widzi problemu. W Polsce co roku wydawanych jest ponad 150 tys. pozwoleń na budowę. Konieczność przygotowania nowych projektów może więc dotknąć tysiące inwestorów. 

Czytaj również: Ministerstwo Rozwoju zapewnia, że do starych projektów budowlanych stare zasady będą jeszcze przez rok, eksperci mają wątpliwości >>

 


Nowe przepisy czekają 6 lat na wejście w życie

Budynki powinny być zaprojektowane i wykonane w sposób zapewniający spełnienie minimalnego wskaźnika rocznego zapotrzebowania na nieodnawialną energię pierwotną, tzw. EP. Krótko mówiąc, chodzi o to, aby były energooszczędne. Po raz pierwszy wskaźnik zaostrzono w 2014 roku, potem w 2017 roku. Zgodnie zaś par. 329 rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie,  aktualne wskaźniki przestaną obowiązywać 30 grudnia 2020 roku. Dzień później zaczną już nowe. Za ich sprawą  łączne zużycie energii pierwotnej przez nowe budynki ma się zmniejszyć o nieco ponad 20 proc. Dla budynków jednorodzinny z 95 do 70, a dla  wielorodzinnych z 85 do 65.  Zostaną też zaostrzone parametry przenikalności dla ścian, okien i stropów.  – W praktyce oznacza to, że w projektach trzeba przewidzieć grubsze okna, izolację, tak aby spełnić minimalne normy – wyjaśnia Przemysław Dziąg, radca prawny z Polskiego Związku Firm Deweloperskich. Złożone i składane obecnie projekty przewidują normy niższe, zgodne z obowiązującymi przepisami. Problem w tym, że rozporządzenie nie zawiera przepisów przejściowych, które pozwoliłyby urzędnikom zaakceptować je po 30 grudnia.
Nie ma wiec znaczenia, kiedy zostało wszczęte postępowanie, kiedy projekt został złożony. Zgodnie  z art. 6 kodeksu postępowania administracyjnego i orzecznictwem, dla oceny właściwych przepisów jest moment wydania decyzji o pozwoleniu na budowę, przez organ I lub II instancji - gdy wniesiono odwołanie – tłumaczy mec. Dziąg. Decydowała więc będzie data wydania pozwolenia na budowę, a nie data złożenia wniosku. Tak interpretację potwierdza Ministerstwo Rozwoju.

Nowe normy są znane od 2013 roku - można się było przygotować

W piśmie z połowy października, do którego dotarło Prawo.pl, Przemysław Hofman, zastępca dyrektora Departamentu Gospodarki Niskoemisyjnej w Ministerstwie Rozwoju wskazuje, że dla regulacji związanych z oszczędnością energii, które zaczną obowiązywać od 31 grudnia 2020 roku nie zostały wskazane przepisy przejściowe, a w taki wypadku należy stosować przepisy kpa. – Dlatego w przypadku wniosku o pozwolenie na budowę, złożonego przed 31 grudnia 2020 roku (zakładając, że pozwolenie zostanie wydane po 1 stycznia 2020 roku) należy stosować już nowe wymogi w zakresie oszczędności energii i izolacji cieplnej – pisze Przemysław Hoffman. Nie widzi też problemu w tym, że tzw. stare projekty będzie trzeba zmieniać, co wymaga czasu i pieniędzy. – Można powiedzieć, że już w 2013 roku wiedziano, jak będą wyglądały wymogi dla roku 2014, 2017 i 2020, bo wprowadziło je rozporządzenie  z 5 lipca 2013 roku, które zaczęło obowiązywać od 1 stycznia 2014 roku – pisze Hoffman.  W 2014 i 2017 roku, mimo braku przepisów przejściowych, inwestorzy nie zgłaszali problemów, bo składane projekty zwykle spełniały minimalne normy. Wzrost wskaźnika nie był bowiem tak istotny. Teraz wzrasta o ponad 20 proc., a w porównaniu z 2013 rokiem - o ponad 40 proc. Ponadto w 2017 roku nie było pandemii.

 


Pandemia opóźnia rozpatrywanie wniosków

Lockdown spowodował, że wiele wniosków inwestorów wciąż czeka na rozpatrzenie. Bartosz Kuźniar, prezes Zarządu Lokum Deweloper przyznaje, że związane z trwającą epidemią ograniczenia w pracy urzędów powodują opóźnienia w wydawaniu wielu decyzji istotnych dla przebiegu procesu inwestycyjnego, w tym decyzji środowiskowych, decyzji o warunkach zabudowy, pozwoleń na budowę. - Teraz mamy okres epidemii, a w urzędach leżą nierozpatrzone wnioski o pozwolenia na budowę, które składano na początku tego lub jeszcze w zeszłym roku - dodaje mec. Dziąg. Może się więc zdarzyć, że dwóch inwestorów składa wniosek we wrześniu, jeden dostaje pozwolenie w grudniu, a drugi niestety nie. -  I ten drugi będzie musiał dostosowywać projekt do nowych wymogów – wyjaśnia Przemysław Dziąg. W mediach społecznościowych osoby zainteresowane tematem piszą wprost, że w dużych miastach, np. w Warszawie, gdzie na decyzję czeka się średnio 64 dni, już teraz  obowiązywać nowe prawo, bo nie ma szans, by właśnie złożone wnioski otrzymały decyzję jeszcze w tym roku, i zatem powinny spełniać już normy, które zaczną obowiązywać dopiero od końca grudnia. Budowa domu czy bloku o wyższych standardach związanych z oszczędzaniem energii - też będzie droższa. Mec. Dziąg przyznaje, że taka interpretacja oznacza, że wszystkie przygotowane, ale nie zatwierdzone projekty - będą do zmiany, co oznacza duże koszty i opóźnienia inwestycyjne, związane z koniecznością zmiany i dostosowania projektów.

Architekci i inwestorzy postulują o przepisy przejściowe

W ocenie Krajowej Rady Izby Architektów RP, w przypadku złożenia przez inwestora wniosku o pozwolenie na budowę lub dokonania zgłoszenia przed 31 grudnia 2020 r. obowiązywać powinny dotychczasowe wskaźniki pomimo niezakończenia postępowania, ale w tym celu niezbędne jest wprowadzenie odpowiednich przepisów przejściowych, o co Izba postuluje w ministerstwie. Dlaczego? - Podpisując projekt, składam oświadczenie, że spełnia on wymogi określone w  obowiązujących przepisach– mówi Wojciech Gwizdak, sekretarz KRIA RP. - Nie mogę gwarantować, że spełnia normy z przyszłości, bo przecież te mogą się zmienić – dodaje.

Stanowisko Ministerstwa Rozwoju jest jednak jasne - decyduje data wydania decyzji o pozwoleniu na budowę. Co można więc zrobić?
- Konieczne jest wprowadzenie przepisów przejściowych do warunków technicznych, określających, że dla wniosków o udzielenie pozwolenia na budowę, złożonych przed 31 grudnia stosuje się dotychczasowe wskaźniki EP – mówi Przemysław Dziąg. I podkreśla, że inwestorzy od lat wskazywali, że będzie problem.  Zresztą przedstawiciele Business Centre Club, Polskiej Izby Budownictwa, Polskiego Stowarzyszenie Dekarzy, Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, Stowarzyszenia Architektów Polskich (SARP), Stowarzyszenia Budowniczych Domów i Mieszkań, Stowarzyszenia Nowoczesne Budynki, Wielkopolskiej Izby Budownictwa - już 14 września, na spotkaniu (już z byłym) wiceministrem rozwoju Robertem Nowickim, postulowali ich wprowadzenie. Być może nowy minister zrozumie problem.