W miniony czwartek Ministerstwo Środowiska miało przedstawić posłom z Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej informację na temat przygotowania wdrożenia systemu kaucyjnego dla plastikowych opakowań po napojach. Sławomir Mazurek, wiceminister środowiska, nie podał jednak żadnych konkretów. Zapewnił jedynie, że prowadzone są analizy różnych rozwiązań. - Efektywność systemu musi być warta pieniędzy, które zostaną wydane. - W każdym przypadku musimy pamiętać, żeby patrzeć całościowo na koszty środowiskowe, ale i obciążenia – mówił Sławomir Mazurek.

Tyle, że Unia kończy prace nad projektem dyrektywy plastikowej (w sprawie ograniczenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko, z ang. Single use plastics – SUP). Zakłada on m.in, że poziom odzysku plastikowych butelek na napoje wyniesie 77 proc. do 2025 r. i  90 proc. do 2029. Aby go osiągnąć państwa mają ustanowić systemy zwrotu kaucji lub cele selektywnego zbierania w ramach systemów rozszerzonej odpowiedzialności producentów.

 



 

Dodatkowa opłata na recykling

 - Podjęcie decyzji o wdrożeniu kaucji musi uwzględniać koszty, jakie musieliby ponieść producenci wprowadzający opakowania, co może się odbić na cenach produktów. My analizujemy różne rozwiązania, mam nadzieję, że ostatecznie skorzystamy z synergii dwóch systemów – powiedział wiceminister.  Kilka dni wcześniej w rozmowie z PAP powiedział z kolei, że w ramach pakietu odpadowego w Polsce zostanie na nowo zdefiniowana rozszerzona odpowiedzialność producentów (ROP). - Oznaczać ona będzie, że firmy, producenci, którzy wprowadzą na rynek opakowania, będą płacić za ich zbiórkę i recykling – powiedział wiceminister.

W sierpniu 2018 r. pisaliśmy na Prawo.pl, że resort rozważa wprowadzenie dodatkowej opłaty produktowej. Ma ona objąć opakowania z tworzyw sztucznych, szkła, kartonu. Ma pomóc uzyskać w 2025 roku poziomy recyklingu określone przez Unię Europejską. W odniesieniu do wszystkich opakowań, ma to być 65 proc. do roku 2025 i 70 proc. do roku 2030, w przypadku opakowań z tworzyw sztucznych odpowiednio 50 i 55 proc., opakowań drewnianych 25 i 30 proc., opakowań z metali żelaznych 70 i 80 proc., aluminiowych 50 i 60 proc., szklanych 70 i 75 proc., opakowań papierowych i kartonowych 75 i 85 proc. recyklingu.

Według posłów i części ekspertów uczestniczących w posiedzeniu komisji uzyskanie takich poziomów może pomóc system kaucyjny. Wiceminister przypomniał jednak, że z analizy kosztów jego wdrożenia wykonanej zlecenie resortu przez firmę Deloitte wynika, że to drogie rozwiązanie. Z innych wyliczeń okazuje się jednak, że niekoniecznie.

Nie taka kaucja droga jak ją Deloitte maluje

System depozytowy, zwany też kaucyjnym, polega na tym, że do ceny każdego produktu, w tym wypadku plastikowych butelek na napoje, doliczana jest specjalna opłata. Konsument otrzymuje ją z powrotem, jeśli zwróci puste opakowanie po tym produkcie do wskazanego miejsca, np. w Niemczech są to automaty.
W zależności od wariantu, wprowadzenie systemu kaucyjnego kosztowałoby w perspektywie 5 lat 19–24 mld zł, przy założeniu, że objąłby on wyłącznie koszty zbierania i transportu tylko części opakowań i odpadów opakowaniowych. I zdaniem resortu tak wysokie koszty nie równoważą potencjalnych korzyści dla systemu gospodarki odpadami. Znaczna część kosztów, to zakup automatów. 75 tys. zł to cena za taki do małych sklepów o powierzchni do 50 – 200 mkw i 150-160  tys. zł do większych.

Anna Larsson, dyrektor ds. Rynku Polskiego w Green Business z Norwegii powiedziała jednak, że w analizie Deloitte popełniono podstawowe błędy, które zawyżyły koszty. - Zabrakło informacji, że wartość niezwróconej kaucji pokrywa system kaucyjny.  Założono liczbę automatów na poziomie 140 tys., choć Niemcy, które  mają dwa razy więcej mieszkańców mają 45 tys. automatów. Średnio w systemach kaucyjnych jeden automat przypada na 1900 mieszkańców, w opracowaniu Deloitte to 300 – przytaczała dane Anna Larsson. - Nie w każdym małym sklepie, musi być drogie urządzenie. To byłoby bezsensowne. Błąd popełniono również, co do przeliczenia etatów osób zatrudnionych przez sprzedawców. W analizie Deloitte jeden etat przypada na 350 tys. zebranych opakowań, tymczasem w innych systemach kaucyjnych na 16 mln zebranych opakowań – tłumaczyła Anna Larsson.

Deloitte broni swoich danych

Deloitte zwraca jednak uwagę, że w raporcie przedstawione zostały dwa scenariusze. - Scenariusz pierwszy zakłada pełną automatyzację systemu, skutkującą całkowitą liczbą automatów równą 126 799 sztuk, a nie 140 tysięcy - tłumaczy Julia Patorska, lider zespołu ds. analiz ekonomicznych Deloitte . - Scenariusz drugi zakłada system mieszany, tj. zbiórkę manualną w małych sklepach (o powierzchni do 50m2) oraz sklepach typu convenience (do 200 m2). W scenariuszu tym całkowita liczba automatów równa jest 17 247 sztuk, co oznacza, że na jeden automat przypadałoby 2 202 mieszkańców. - wyjaśnia Julia Patorska.

Anna Larsson przytoczyła też opracowania z innych krajów. Np. na Słowacji koszt wprowadzenia systemu wyliczono na poziomie 800 mln euro, a jego rocznego utrzymania w okolicach 30 mln euro. - To by znaczyło, że system w Polsce kosztowałby cztery razy mniej niż wyliczenia Deloitte – podsumowała Larrson. Wiceminister Mazurek zapewnił, że analiza Deloitte będzie poddana aktualizacji. - Warto zwrócić uwagę na blisko siedmiokrotnie niższą niż w Polsce liczbę mieszkańców Słowacji - ripostuje Julia Patorska.-  Porównywanie się z systemami z innych krajów często prowadzi do błędnych wniosków, bowiem masa wprowadzanych opakowań, liczba ludności, struktura gospodarki, rynku napojów, sieci sprzedaży czy systemu gospodarowania odpadami komunalnymi są bardzo zróżnicowane, co może istotnie wpływać na wysokość kosztów wprowadzenia i funkcjonowania systemu - dodaje.

 


Producenci sami nie stworzą systemu

Zdaniem ekspertów producenci sami interesują się wdrożeniem takiego systemu, bo on gwarantuje dostęp do czystego surowca. Sławomir Mazurek podkreślał, że obecnie nie mamy żadnego przepisu, który zakazywałby kaucji. - Dziś przedsiębiorcy mają taką możliwość. Warto zapytać przedsiębiorców w Polsce dlaczego ich rachunek ekonomiczny nie wskazał, by podjąć takie działania szeroko – powiedział Mazurek. Tyle, żeby był efektywny musi być scentralizowany, ogólnokrajowy, bo zapewni to zachowanie zasady konkurencyjności. Agnieszka Pomaska, posłanka PO, zwróciła uwagę, że duże hipermarkety wymagają, aby butelki były bezzwrotne, bo nie ponoszą odpowiedzialności za to, co się potem z tym szkłem dzieje. - Duże podmioty sobie drwią z państwa. A z wypowiedzi pana wiceministra wywnioskowałam, że system sam się zrobi, a się nie zrobi. Ktoś ten system centralny musi zrobić – mówiła Agnieszka Pomaska.

Przykład z Litwy

W dyskusji podczas posiedzenia komisji kilkakrotnie przywoływano Litwę. Kraj ten w drugim roku obowiązywania systemu osiągnął poziom zwrotu 90 proc. - To świadczy o tym, ze warto się zastanowić nad wprowadzeniem takiego systemu.  Pytanie czy Polska chce być uczniem z oceną mierną, który z roku na rok stara się spełnić normy unijne, czy jak Litwa – mieć ocenę celującą – zapytała Anna Larsson.
Perspektywa ucznia nie jest naszą ambicją, w gospodarce obiegu zamkniętego chcielibyśmy być liderem o odpowiedział Sławomir Mazurek. Tyle, że w Europie już 10 krajów ma system kaucyjny, prace nad wprowadzeniem rozpoczęły też Słowacja i Czechy. Ministerstwo Środowiska zakłada zaś, że producenci sami go wprowadzą.

Problem nie tylko małych sklepów

Magdalena Dziczek, dyrektor biura zarządu Związku Pracodawców Przemysłu Opakowań i Produktów w Opakowaniach EKO-PAK podczas komisji podkreślała, że w Polsce system depozytowy nie funkcjonuje. – Taki, o którym toczą się dyskusje dotyczy tylko opakowań po żywności płynnej. W praktyce zaś wyjmując z systemu komunalnego butelkę PET, puszkę aluminiową i szkło, zabieramy instalacji do segregacji przychody. Pozostawiamy firmy z masą innych i opakowań, których poddanie recyklingowi kosztuje. Dlatego warto się zastanowić jaka powinna być sekwencja zdarzeń. Jak zbudować system odpowiedzialności producenta za wszystkie opakowania, a nie tylko te, którą mają wartość na rynku. Dopiero potem rozmawiać o szczegółowych rozwiązaniach – tłumaczyła Magdalena Dziczek. I dodała, że jeśli oprzemy system na automatach przy dużych sklepach, uderzymy w te małe.  Dlatego jej zdaniem najpierw trzeba wdrożyć ROP, a potem myśleć o automatach do zbiórki opakowań.