W czwartek 10 grudnia Rzecznik generalny Maciej Szpunar wydał dwie opinie, w obu sprawach stroną jest Google. Jedna dotyczy prawa do zapomnienia. Maciej Szpunar zaproponował Trybunałowi ograniczenie obowiązku usuwania linków przez operatorów wyszukiwarek tylko do Unii Europejskiej. Nie można bowiem uznać, że dotyczy on również zapytań kierowanych spoza UE.Tak szeroka wykładnia unijnych przepisów. wywoływałoby  skutki poza granicami 28 państw członkowskich.  Znaczenie ma więc miejsce w którym uruchomiono wyszukiwanie. Taką opinię Maciej Szpunar przedstawił w sprawie Googla (C-507/17) i francuskiej Krajowej komisji ds. informatyki i swobód (Commission nationale de l’informatique et des libertés, CNIL, odpowiednik naszego Urzędu Ochrony Danych Osobowych).

Czytaj również: Według SN internauta korzystający z wyszukiwarki nie jest bezmyślny >>

 

Francja kontra Googel

W maju 2015 roku przewodnicząca CNIL uznała, że skoro Google uwzględnił wniosek osoby fizycznej o usunięcie z listy wyników, wyświetlanej w następstwie wyszukiwania według jej imienia i nazwiska, linków prowadzących do stron internetowych, to usunięcie powinien zastosować do wszystkich rozszerzeń nazwy domeny swojej wyszukiwarki. I wydała decyzję nakazującą realizację prawa do zapomnienia w takiej formie.  Spółka nie wykonała decyzji w całości. Google usunął linki jedynie z wyników wyświetlanych jako odpowiedź na wyszukiwania prowadzone z domen o nazwach odpowiadających wersjom jej wyszukiwarki w państwach członkowskich UE. Ponadto zaproponował jeszcze zastosowanie „geo-blokowania”. Chciał uniemożliwić dostęp z adresu IP z państwa zamieszkania osoby, która skorzystała z prawa do zapomnienia. Ta propozycja nie spotkała się z aprobatą CNIL. W 2016 r. przewodnicząca Komisji nałożyła na Google 100 tys. euro kary za niezastosowanie się do decyzji. Google Inc. odwołała się do francuskiej Rady Stanu (Conseil d’État). Ta nabrała wiele wątpliwości i skierowała pytania do Trybunału Sprawiedliwości. Spytała m.in. czy, prawo do zapomnienia nie działa globalnie, a jeśli nie, to czy operator wyszukiwarki  jest zobowiązany jedynie do usunięcia spornych linków z wyników w nazwie domeny odpowiadającej państwu, w którym, jak się uznaje, złożono wniosek lub - szerzej - w nazwach domeny wyszukiwarki, które odpowiadają krajowym rozszerzeniom tej wyszukiwarki dla wszystkich państw UE oraz czy jest zobowiązany do zastosowania geo-blokowania.

 


 

Maciej Szpunar: unijne prawo nie działa na całym świecie

Rzecznik generalny Maciej Szpunar w pierwszej kolejności wskazał, że przepisy prawa Unii mające zastosowanie w tej sprawie nie regulują wyraźnie kwestii zakresu terytorialnego prawa do usunięcia linków. Dlatego jego zdaniem należy wprowadzić rozróżnienie w zależności od miejsca, z którego uruchomiono wyszukiwanie. Nie można więc uznać, że obowiązek usuwania linków do wyników wyszukiwania dotyczy również zapytań kierowanych spoza obszaru Unii Europejskiej. Przyjęcie tak szerokiej wykładni unijnych przepisów wywoływałoby bowiem skutki poza granicami 28 państw członkowskich. Podkreślił, że nawet jeśli w określonych sytuacjach oddziaływania na ewidentnie ograniczony rynek wewnętrzny − tak jak ma to miejsce w przypadku prawa konkurencji czy też prawa znaków towarowych – te pozaterytorialne skutki są możliwe ze względu na sam charakter Internetu, obejmującego równomiernie cały świat. Zdaniem rzecznika generalnego należy dokonać wyważenia pomiędzy podstawowym prawem do bycia zapomnianym a innymi prawami podstawowymi, takimi jak prawo do ochrony danych oraz prywatności, jak również istniejącym po stronie opinii publicznej uzasadnionym interesem w uzyskaniu dostępu do poszukiwanej informacji.

Całkowite usunięcie może mieć miejsce tylko w uzasadnionych okolicznościach

Nawet, gdyby przyjąć istnienie prawa do usunięcia linków w skali światowej, organy Unii nie byłyby w stanie zdefiniować i określić ani prawa do otrzymywania informacji, ani tym bardziej dokonać jego wyważenia z innymi podstawowymi prawami do ochrony danych i prywatności. Należy przy tym wziąć pod uwagę fakt, że istniejący po stronie opinii publicznej interes w uzyskaniu dostępu do informacji musi podlegać w poszczególnych państwach trzecich określonemu zróżnicowaniu, w zależności od lokalizacji geograficznej. W przypadku istnienia możliwości usunięcia linków w skali światowej istniałoby prawdopodobieństwo uniemożliwienia dostępu do informacji podmiotom z państw trzecich, jak również tego, że te na zasadzie wzajemności uniemożliwiłyby dostęp do informacji zainteresowanym z krajów Unii.
 



Maciej Szpunar nie wyklucza jednak istnienia w określonych okolicznościach możliwości nałożenia na operatora wyszukiwarki internetowej obowiązku podjęcia działań zmierzających do usunięcia linków w skali światowej. Tyle, że taka sytuacja nie zachodzi w rozpatrywanej sprawie. Zaproponował więc Trybunałowi stwierdzenie, że w sytuacji, gdy operator wyszukiwarki internetowej uwzględnia żądanie usunięcia linków z wyników wyszukiwania, to nie ma obowiązku jego realizacji do wszystkich rozszerzeń nazwy domeny swojej wyszukiwarki. Sporne linki zatem nie muszą zniknąć całkowicie, a jedynie z miejsca, z którego uruchomione zostało wyszukiwanie według imienia i nazwiska osoby żądającej usunięcia linków.   

Usunięcie w Unii musi być skuteczne

Rzecznik generalny podkreślił natomiast, że z chwilą, gdy ustalone zostanie prawo do usunięcia linków w Unii, operator wyszukiwarki internetowej powinien uczynić wszystko, co jest w jego mocy, aby zapewnić, iż linki te zostały skutecznie i całkowicie usunięte na poziomie obszaru Unii Europejskiej, w tym również za pomocą metody „geo-blokowania”, z adresu IP uważanego za zlokalizowany w jednym z państw członkowskich, niezależnie od nazwy domeny wyszukiwarki, z której internauta skorzystał.

Pytania prejudycjalne rozpoznawane są na podstawie przepisów dyrektywy 95/46 , którą od 25 maja zastąpiło RODO.  W tej sprawie to ma znaczenie.