Bezpłatny e-book Dostęp do rejestru beneficjentów rzeczywistych po zmianach w Ustawie AML Poznaj kluczowe zmiany w dostępie do CRBR po nowelizacji Ustawy AML.
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Ograniczony wjazd samochodów do centrum miasta zyskuje na popularności

Od stycznia w Madrycie będzie obowiązywał elektroniczny system ograniczający wjazd do centrum miasta. Strefa wolna od samochodów zwiększy się ze 192 do 350 hektarów. Czy polskie miasta pójdą śladem hiszpańskiej metropolii?

Od nowego roku wjazd do centrum Madrytu będzie możliwy tylko dla samochodów, których właściciele mieszkają na danym obszarze, ewentualnie dla pojazdów, które zagwarantowały sobie poprzez możliwość mobilnej rezerwacji miejsce na jednym z trzynastu parkingów. Ci, którzy złamią zakaz, zapłacą 90 euro.

Madryt nie jest wyjątkiem - również Helsinki i Berlin chcą uwolnić swoje centra od natłoku samochodów. Berlin uzależnił opłaty od klasy silnika pod względem emisji spalin - klasy Euro IV i V wjeżdżają do centrum za darmo, pozostałe nie mają tam wstępu. W wyniku tego zanieczyszczenie pyłem zawieszonym spadło w tym mieście o 50 proc. To ogromna różnica. Poprzez wprowadzanie ograniczeń, kontrolowanych poprzez narzędzia elektroniczne, można więc skutecznie zadbać o środowisko.

W Polsce na mieszkańca przypada więcej samochodów niż wynosi średnia dla Unii. Konieczność ograniczenia ruchu pojazdów osobowych w centrach miast będzie więc coraz większą potrzebą. – W Polsce brakuje instrumentów prawnych do elastycznego wdrażania tego rodzaju rozwiązań – twierdzi Ewa Wolniewicz-Warska, sales country manager w Kapsch Telematic Polska. – Ustawa o drogach publicznych jest wyjątkiem na tle prawodawstwa europejskiego, gdyż nie dopuszcza możliwości pobierania opłat za wjazd do strefy śródmiejskiej.

Najbardziej narażona na zagęszczenie ruchu jest Warszawa. W Madrycie na tysiąc mieszkańców przypada około 500 pojazdów. W stolicy Polski w całej aglomeracji jest to 600, a w centrum - 800. Stolica męczy się z powodu niezwykle dużego natłoku ruchu samochodowego. Nie może tego regulować cenami za parkowanie, bo one są zamrożone w ustawie - twierdzi Wolniewicz-Warska

Inne miasta, takie jak Kraków czy Toruń, też są zainteresowane tego rodzaju rozwiązaniami. Od strony technicznej nie jest to problemem. Ewa Wolniewicz-Warska wylicza, że może być to ewidencja na podstawie odczytu z tablicy rejestracyjnej czy kontrola z wykorzystaniem dedykowanej łączności krótkiego zasięgu. Problem zagęszczenia ruchu samochodów w centrach będzie narastał - duże miasta muszą już teraz o tym pomyśleć.

(www.biznes.newseria.pl)

Autor:

Polecamy książki biznesowe