Stanowisko takie samorząd lekarski zaprezentował w opinii do projektu rozporządzenia Ministra Zdrowia zmieniającego rozporządzenie w sprawie standardu organizacyjnego opieki zdrowotnej w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii. Zmiana rozporządzenia to skutek nowelizacji z 27 listopada 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w celu zapewnienia w okresie ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii kadr medycznych.

Czytaj: Pierwsi lekarze z Białorusi i Ukrainy uzyskali prawo do pracy w Polsce >>
 

To nie poprawi opieki medycznej

Zdaniem Naczelnej Rady Lekarskiej, projektowane zmiany przewidujące dopuszczenie lekarzy, którzy uzyskają prawo wykonywania zawodu w tzw. uproszczonym trybie przewidzianych w przepisach w art. 7 ust. 2a i 9 ustawy z 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty, do wykonywania czynności zawodowych zastrzeżonych dotychczas dla lekarzy specjalistów nie poprawią organizacji pracy w obszarach anestezjologii i intensywnej terapii, a wręcz tę organizację zaburzą. - Lekarze specjaliści będą dodatkowo obarczeni nadzorowaniem lekarzy o niezweryfikowanych kwalifikacjach i wątpliwej znajomości języka polskiego. Lekarze specjaliści będą również ponosić odpowiedzialność z tytułu niewłaściwego nadzoru w przypadku wyrządzenia przez nadzorowanych lekarzy szkody pacjentowi - czytamy w opinii.

Czytaj: NIL: Lekarze z Białorusi i Ukrainy nie uzyskali prawa wykonywania zawodu>>

Zdaniem jej autorów istotniejsze jeszcze jest to, że zmiany te w sposób znaczący obniżą poziom bezpieczeństwa pacjentów, w opiekę nad którymi zaangażowani mają być lekarze dopuszczeniu do wykonywania zawodu w uproszczonym trybie. - Podkreślić należy, że projektowane zmiany dotyczyć będą również lekarzy, którzy uzyskają decyzję Ministra Zdrowia o zgodzie na wykonywanie zawodu w Polsce bez wymogu znajomości języka polskiego. Dopuszczanie takich osób do wykonywania zawodu lekarza, a w szczególności do czynności zawodowych, które wykonywać powinni specjaliści z dziedziny anestezjologii i intensywnej terapii, to sprowadzanie bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia i zdrowia pacjentów - stwierdza NIL.

 


Niższy standard specjalizacji

Naczelna Izba Lekarska twierdzi, że np. na Ukrainie certyfikat specjalisty lekarz uzyskuje już po odbyciu tzw. internatury, która w przypadku anestezjologii trwa 2 lata. - Taki okres szkolenia zupełnie nie przystaje do okresu szkolenia specjalistów w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii w Polsce, który trwa 6 lat - czytamy w opinii.

Sprzeciw samorządu lekarskiego budzi również twierdzenie zawarte w uzasadnieniu projektu jakoby lekarze, który uzyskali kwalifikacje poza obszarem UE i tam uzyskali tytuł specjalisty, posiadali wiedzę i umiejętności znacznie przewyższające wiedzę i umiejętności lekarzy w trakcie specjalizacji w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii. - Taka teza jest nieuprawniona i krzywdząca dla wszystkich lekarzy odbywających aktualnie szkolenie specjalizacyjne w tej dziedzinie. Powyższe wskazuje, że Ministerstwo Zdrowia obecnie ceni sobie bardziej lekarzy cudzoziemców, których dyplomy nie podlegają procedurze nostryfikacji, a programy ukończonych specjalizacji nie muszą podlegać merytorycznej ocenie prowadzonej przez konsultantów krajowych, niż polskich lekarzy ciężko pracujących w okresie pandemii i jednocześnie z ogromnym wysiłkiem poszerzających swe kompetencje w procesie specjalizacji - stwierdza Naczelna Izba Lekarska. 

Zdaniem samorządu, projektowane rozwiązania przeczą niedawnym zapewnieniom Ministerstwa Zdrowia, że lekarze dopuszczani do wykonywania zawodu w Polsce w uproszczonym trybie nie będą lekarzami specjalistami w rozumieniu polskiego prawa. Opiniowany projekt, przekazując takim właśnie osobom część kompetencji zastrzeżonych obecnie dla lekarzy specjalistów lub lekarzy w trakcie specjalizacji, przeczy wcześniejszym zapewnieniom Ministerstwa.