Józef Kielar: Czy w Polsce szczepienia przeciwko COVID – 19 powinny być obowiązkowe? Szczególnie ludzie młodzi są bowiem często bezobjawowymi nosicielami wirusa i pandemia może rozszerzać się, mimo zaszczepienia osób starszych i pracowników ochrony zdrowia.

Justyna Zajdel-Całkowska: Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Mając na uwadze naturę Polaków, wszystko co obowiązkowe jest przyjmowane raczej z niechęcią. W mojej opinii szczepienia przeciwko COVID-19 powinny być raczej dobrowolne. Zresztą obowiązkowe, czy dobrowolne, to tak naprawdę mniejszy problem. Kluczowe jest, aby cała kampania dotycząca szczepień została wsparta rzetelną edukacją. Nie chodzi oczywiście o to, żeby Polacy stali się specjalistami w dziedzinie wakcynologii, ale o to, żeby dostępnym językiem tłumaczyć ludziom, jakie są dobre strony poddania się szczepieniu i co może nas czekać, jeżeli nie podejmiemy pozytywnej decyzji w tym zakresie. Bez edukacji i jasnego przekazu dotyczącego korzyści płynących z wykonania szczepień, wiele osób nie zdecyduje się na ten krok. Dlaczego? Albert Camus, autor słynnej Dżumy napisał, że zaraza nie jest na miarę człowieka więc ten powiada sobie, że zaraza jest nierzeczywista, to zły sen, który minie. Zły sen jednak nie mija. Mijają za to ludzie, ponieważ nie byli zbyt ostrożni….

Poza tym należy podkreślić, że nawet, jeśli szczepienie przeciwko COVID- 9 byłoby obowiązkowe, nie oznacza to co do zasady, że można byłoby je wykonać stosując przymus bezpośredni. Jednym szczepieniem, które do tej pory w Polsce było wykonywane jako przymusowe było szczepienie przeciwko ospie prawdziwej w trakcie trwania epidemii w 1963 roku. Zastosowanie przymusu przewiduje jedynie art. 36 ust. 1 ustawy o chorobach zakaźnych z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. 2020.1845 t.j.)

 

Stanowi on, że wobec osoby, która nie poddaje się szczepieniu obowiązkowemu może zostać zastosowany przymus bezpośredni (unieruchomienie, przytrzymanie, przymusowe podanie leków), jeżeli osoba ta jest podejrzana lub chora na chorobę wysoce zakaźną i szczególnie niebezpieczną. Do tej kategorii chorób należą te łatwo rozprzestrzeniające się, o wysokiej śmiertelności, powodujące szczególne zagrożenie dla zdrowia publicznego i wymagające specjalnych metod zwalczania, w tym cholera, dżuma, ospa prawdziwa, wirusowe gorączki krwotoczne. Czy COVID - 19 należy do kategorii chorób wysoce zakaźnych i szczególnie niebezpiecznych? Prawo nie reguluje tej kwestii wprost. Należy jednak pamiętać, że przymus może zostać zastosowany wyłącznie w przypadku szczepień obowiązkowych. 

Czytaj także: Brak kija będzie marchewką - rząd zachęca do szczepień>>
 

Czy w kontekście medycznym oraz możliwości finansowych państwa dostęp do szczepionki przeciwko COVID–19 powinien być powszechny?

Jedynie powszechność szczepień może zapewnić oczekiwany efekt, tzn. zmniejszenie ogólnej liczby zachorowań. To przecież powszechność szczepień przeciwko ospie, odrze, poliomyelitis doprowadziła do całkowitego wyeliminowania tych chorób z przestrzeni publicznej. Jeśli zaś chodzi o możliwości finansowe państwa, to zdecydowanie przemawia do mnie stwierdzenie, że taniej jest zapobiegać niż leczyć. Myślę jednak, że nasze państwo nie dysponuje wystarczającymi środkami na leczenie COVID-19 i wszystkich jego ewentualnych powikłań.

Jakie konsekwencje poniosą lub mogą ponieść osoby w wieku senioralnym oraz pracownicy sektora medycznego ustawowo zobowiązani do zaszczepienia się, którzy tego odmówią?

Niepoddanie się szczepieniu obowiązkowemu może skutkować wieloma sankcjami, w tym m.in. możliwością nałożenia kary pieniężne zgodnie z procedurą administracyjną, tj. w trybie art. 26 ustawy z 17 czerwca 1966 roku o postępowaniu egzekucyjnym w administracji ( Dz.U. 2020.1427 t.j.). Organem egzekucyjnym jest w takiej sytuacji Powiatowy Państwowy Inspektor Sanitarny, który odpowiada za wszczęcie postępowania oraz nadzoruje jego przebieg. W ramach tej samej procedury, na osoby uchylające się od obowiązku może zostać nałożona grzywna w celu przymuszenia wykonania obowiązku, co wynika z art. 119 wspomnianej ustawy. Grzywnę może nałożyć właściwy miejscowo wojewoda decyzją administracyjną. Maksymalna jej wysokość nie może przekroczyć jednorazowo 10 tys. zł, a łącznie 50 tys. zł. Sankcje związane z odmową poddania się szczepieniom obowiązkowym przewiduje również ustawa z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (Dz. U. 2019.821 t.j.). Zgodnie z jej art. 115 par.1,  każdy, kto pomimo zastosowania środków egzekucji administracyjnej nie poddaje się obowiązkowemu szczepieniu ochronnemu, podlega karze grzywny do 1,5 tys. zł,  albo karze nagany. Mimo zastosowania kar finansowych, szczepienie obowiązkowe nie może być jednak realizowane jako czynność przymusowa. Tak naprawdę ze szczepieniami obowiązkowymi jest trochę jak ze sprawowaniem opieki nad dzieckiem przez jego rodziców. Obowiązek opieki bezsprzecznie istnieje, ale jeśli ktoś nie chce się w nią zaangażować, to żadna siła na go do tego nie zmusi.

Nie jest jeszcze pani w wieku , który zobowiązuje do zaszczepienia się przeciwko COVID – 19 ale, czy mimo tego będzie się pani szczepić,
a jeżeli nie, to dlaczego?

Nie jestem w takim wieku to fakt, ale nie oznacza to, że jestem mniej narażona. W mojej opinii, w Polsce zbyt wiele spraw rozwiązuje się w oparciu o przesłankę wieku. Można być młodym i bardzo schorowanym, jak również starszym i relatywnie zdrowym. Myślę, że najlepiej podjąć decyzję dotyczącą zaszczepienia się w sytuacji, gdy należy się do grupy ryzyka lub jest się świadomym zagrożenia jakie niesie za sobą COID - 19. Jestem zwolenniczką szczepień z wielu powodów. Po pierwsze, staram się nie analizować, czy szczepionka została idealnie przebadana. Dlaczego? Na co dzień przyjmuję leki, których procesu dopuszczenia do obrotu nigdy nie studiowałam. W niektórych przypadkach ignorancja jest błogosławieństwem. Poza tym, czasami zastanawiam się, jak jako przodków ocenią nas przyszłe pokolenia? Teoretycznie bardzo dużo dla nich robimy - segregujemy odpady, oszczędzamy energię, eliminujemy gazy cieplarniane….. Ale, kiedy pojawia się pytanie, czy powinniśmy się szczepić w celu zminimalizowania ryzyka choroby i wielu jej powikłań, zaczynamy drążyć temat, analizować go i wybrzydzać. Nawet, jeśli oszczędzimy planetę przed zaśmieceniem jej, nie uda się nam normalnie funkcjonować, jeśli nie ograniczymy wysoce zakaźnych i szczególnie niebezpiecznych chorób.

Czy pracodawca, np. publiczny lub niepubliczny ZOZ może zwolnić lub nie przyjąć do pracy tych, którzy nie będą posiadać zaświadczenia o poddaniu się szczepieniu? Co na to Kodeks pracy?

Aspekty dotyczące szczepień pracowników ochrony zdrowia zostały uregulowane szczątkowo i raczej w mało czytelny sposób. Zgodnie ze rozporządzeniem ministra zdrowia z 18 stycznia 2011 r. w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych (Dz. U. 2018.753 t.j.), osoby wykonujące zawody medyczne zobowiązane są aktualnie do wykonania szczepień przeciwko WZW typu B, jeżeli są narażone na zakażenie i nie były wcześniej szczepione przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B.
Do szczepień pracowniczych odnosi się również rozporządzenie Rady Ministrów z 3 stycznia 2012 r. w sprawie wykazu rodzajów czynności zawodowych oraz zalecanych szczepień ochronnych wymaganych u pracowników, funkcjonariuszy, żołnierzy lub podwładnych podejmujących pracę, zatrudnionych lub wyznaczonych do wykonywania tych czynności (Dz. U. 2012 poz. 40). Jego treść stanowi jednak o wymaganych szczepieniach zalecanych, których przeprowadzenie zależy finalnie od zgody pracownika.
Czy podmiot leczniczy może zwolnić lub odmówić zatrudnienia osoby wykonującej zawód medyczny, która odmawia poddania się szczepieniu ochronnemu? Pytanie należy do kategorii trudnych i najchętniej odpowiedziałabym enigmatycznie - to zależy. Niestety, nie ma jasnych przepisów, które odnoszą się do tej kwestii. Jeśli uznamy, że niepoddanie się szczepieniu stanowi ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych, w oparciu o treść art. 52 par.1 pkt.1 ustawy z 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy 1 (Dz. U. 2020.1320 t.j.), możliwe będzie  rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z winy pracownika. Ale problem, czy odmowa poddania się szczepieniu stanowi ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych pozostaje pytaniem otwartym.

 


Linie lotnicze z Australii zapowiedziały, że nie będą wpuszczać na pokłady swoich samolotów osób niezaszczepionych przeciw COVID–19. Czy na gruncie polskiego prawa, nasz narodowy przewoźnik, czyli LOT może postąpić tak samo i czy taka decyzja nie narusza wolności osobistej potencjalnych pasażerów?

Niepoddanie się szczepieniu nie może skutkować ograniczeniem w zakresie nauki szkolnej, bo stanowiłoby to z jednej strony naruszenia prawa do edukacji, z drugiej zaś uniemożliwiałoby realizacją obowiązku szkolnego. Sprawa przestaje być jednoznaczna w przypadku przyjęć dzieci nieszczepionych do żłobków i przedszkoli. W tek kwestii mamy niejednolite orzecznictwo, a na domiar złego brak jednoznacznych przepisów. Jeśli zaś chodzi o linie lotnicze oraz inne środki komunikacji, to ograniczenia są jak najbardziej możliwe. Decydując się na zawarcie umowy transportu drogowego lub lotniczego musimy zaakceptować warunki jakie stawia podmiot realizujący umowę. Są one w tym zakresie tzw. umowami przystąpienia, co oznacza, że nie możemy ich dowolnie modyfikować. Przykładem jest sytuacja, w której decydując się na przelot samolotem zgadzamy się na zakaz palenia papierosów na jego podkładzie. Nie ma przy tym znaczenia, że lubimy palić albo, że kiedy nie palimy zaczynamy panicznie bać się lotu. Jeśli nie zgadzamy się na warunki linii lotniczych, musimy zdecydować się na inny środek transportu. Na marginesie należy jednak podkreślić, że ograniczenia dotyczące korzystania z linii lotniczych w związku z brakiem szczepienia muszą znaleźć swoje odzwierciedlenie w przepisach ustawy lub rozporządzenia wydanego w drodze delegacji ustawowej. 

Powszechnie wiadomo, że wirus SARS-CoV-2 mutuje i szczepionki mogą okazać się nieskuteczne. W związku w tym, czy po odkryciu nowej, byłby obowiązek poddania się ponownemu szczepieniu?

Nikt nie może dać gwarancji, że podanie szczepionki uchroni nas od zachorowania na zawsze. Mutowanie się wirusów jest niczym innym jak realizacją ich apetytu na życie. Wirusy też chcą żyć, a co za tym idzie muszą przystosowywać się do stale zmieniających się warunków. To jest pewien rodzaj wyścigu. My odkrywamy szczepionkę, a one tzn. wirusy myślą jak tę zaporę obejść. Tak było jest i będzie. Tak na marginesie wydaje mi się, że za bardzo myślimy o tym co było i o tym co przyniesie przyszłość, pomijając to co dzieje się tu i teraz.

Czy jest jakaś alternatywna dla masowego wykonywania szczepień – tzn. jakaś skuteczna profilaktyka?

Z medycznego punktu widzenia nie wiem. Ze społecznego tak – przeniesienie życia na platformę cyfrową, a w konsekwencji do wirtualnej rzeczywistości. Doświadczyliśmy tego w dużym stopniu w ostatnim okresie. Myślę jednak, że człowiek aspiruje do tego, żeby żyć i doświadczać życia realnie, a nie tylko do tego żeby przeżyć, a to zasadnicza różnica.