szkoleniE ONLINE Odpowiedzialność karna w zarządzaniu placówką medyczną 19.08.2026 r., godz. 12:00
Zmień język strony
Prawo.pl

Przeszukania w szpitalu psychiatrycznym nie mogą być źródłem kolejnej traumy

Choć problem rzeczywiście jest istotny, projektowana regulacja przeszukań w szpitalach psychiatrycznych nie tylko nie rozwiąże problemów, ale stworzy nowe - uważają eksperci. Na szali z jednej strony jest bezpieczeństwo zarówno samej przyjmowanej osoby, jak i innych pacjentów oraz personelu medycznego. Z drugiej - mówimy o godnym traktowaniu i cienkiej granicy stwarzającej pola do potencjalnych nadużyć - a tego projektodawca nie dostrzegł w wystarczającym stopniu.

depresja kobieta
Źródło: iStock

Na problem związany z brakiem podstaw do przeprowadzenia kontroli osobistej u pacjentów, którzy trafiają do szpitala psychiatrycznego, wskazywał od dawna zarówno szeroko rozumiany personel medyczny, jak i instytucje państwowe. Do działania ustawodawcę wzywała m.in. Najwyższa Izba Kontroli (NIK), która w raporcie o nieprawidłowościach w psychiatrii dziecięcej wskazała, że obecnie obowiązujące przepisy ustawy o ochronie zdrowia psychicznego w ogóle nie odnoszą się do tego problemu. Mamy więc do czynienia z luką prawną, która powinna zostać zapełniona nową regulacją. W raporcie wyraźnie podkreślono, że nie jest to materia, którą można regulować wewnętrznymi regulaminami czy zarządzeniami placówek, nawet tłumacząc się względami bezpieczeństwa.

Jak wskazał NIK, w ramach kontroli w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Psychiatrycznym w Białymstoku przeszukiwano nie tylko rzeczy pacjenta, ale także samych pacjentów: najpierw przy użyciu wykrywacza metalu, a następnie w łazience, po rozebraniu się pacjenta. Wszystkie te czynności przeprowadzano więc bez faktycznej podstawy ustawowej. - Regulacje wewnętrzne w tym zakresie muszą mieć podstawy prawne. W przeciwnym razie stanowią one naruszenie konstytucyjnych praw i wolności człowieka, a także Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności z 1950 r. – podkreślono we wnioskach zawartych w dokumencie pokontrolnym.

Projekt daje podstawy, ale tworzy nowe problemy 

Problem miała rozwiązać zmiana ustawy o zdrowiu psychicznym, dająca wyraźną i szczegółową podstawę prawną do przeprowadzania kontroli osobistych u pacjentów. Projekt w tej sprawie, zawierający także inne istotne propozycje nowelizacji przepisów (np. związane ze stosowaniem przymusu bezpośredniego), od października znajduje się jednak na etapie konsultacji i opiniowania. Różne instytucje odnosiły się już do niego publicznie, pojawiały się też krytyczne głosy, resort zdrowia nie opublikował jednak oficjalnie raportu z konsultacji, dlatego nie wiadomo, co dokładnie dzieje się w tym momencie z projektem.

Zobacz w LEX: Ochrona zdrowia psychicznego. Komentarz >

Zgodnie z propozycją, w projekcie znalazły się nowe przepisy, które dają wyraźną podstawę do przeprowadzenia kontroli osobistej wobec osoby z zaburzeniami psychicznymi, która trafia do szpitala psychiatrycznego. Miałoby to być uzasadnione względami bezpieczeństwa i przy zachowaniu proporcjonalności, a także zachowaniu konkretnych procedur – m.in. sporządzenia protokołu, obecności co najmniej dwóch osób tej samej płci, przeszukiwania w specjalnie wydzielonym pomieszczeniu. Propozycja przewiduje, że kontrola osobista to łączne sprawdzenie czteroetapowe:

  1. osoby kontrolowanej, w tym jej odzieży, obuwia oraz przedmiotów, które znajdują się na jej ciele, bez odsłaniania przykrytej odzieżą powierzchni ciała;
  2. osoby kontrolowanej, jej odzieży, obuwia oraz przedmiotów, które znajdują się na jej ciele, z odsłonięciem przykrytych odzieżą powierzchni ciała w zakresie niezbędnym do odebrania przedmiotu niedozwolonego lub substancji psychoaktywnej;
  3. jamy ustnej, nosa, uszu i włosów;
  4. miejsc trudno dostępnych osoby kontrolowanej lub miejsc intymnych osoby kontrolowanej – w szczególnie uzasadnionych przypadkach.

Na zagrożenia związane z pozostawieniem takiego brzmienia przepisów zwracał uwagę rzecznik praw obywatelskich. Jak podkreślił w uwagach przekazanych do resortu zdrowia, propozycja jest wzorowana na tej zawartej choćby w ustawie o policji, ale jedynie częściowo. - Tak niekompletna regulacja w istotny sposób ogranicza prawa pacjentów i może prowadzić do nadużyć. Istnieje realne ryzyko, że przyjęcie projektu doprowadzi do powstania regulacji, które w praktyce będą trudne lub niemożliwe do stosowania, pogłębiając problemy w obszarze ochrony zdrowia psychicznego – zauważa RPO.

Czytaj też w LEX: Jak zarządzać ryzykiem prawnym w placówce medycznej >

Co trzecia interwencja to alkohol albo narkotyki 

Sebastian Goncerz, przewodniczący przewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, podkreśla, że kwestia przeprowadzania kontroli osobistych ściśle wiąże się z problemem stosowania substancji psychoaktywnych, który niestety jest poważny w populacji pacjentów psychiatrycznych.

- Badania naukowe wskazują, że nawet połowa osób z rozpoznaniem psychozy jednocześnie nadużywa narkotyków, a ok. 1/3 interwencji na izbie przyjęć szpitali psychiatrycznych jest bezpośrednio związana ze stosowaniem narkotyków lub alkoholu. To sprawia, że mimo wszelkich zabezpieczeń, pobyty szpitalne powikłane zastosowaniem narkotyków dalej pozostają dużym wyzwaniem we współczesnym leczeniu. Wniesienie na oddział narkotyków stwarza zagrożenie i dla tej konkretnej osoby, i dla innych pacjentów, bo mówimy tutaj zarówno o pogorszeniu stanu zdrowia, jak i o interakcjach z podawanymi lekami. I tu znaczną barierą jest brak możliwości przeszukania pacjentów przez personel medyczny – zaznacza Goncerz.

Lekarz podkreśla jednocześnie, że, z drugiej strony, musimy mieć na uwadze autonomię pacjenta i mieć świadomość, że przeszukanie jest formą ingerencji w jego przestrzeń osobistą, a także polem do ewentualnych nadużyć. - Dostrzegam potrzebę zmian w tym zakresie, tak by personel medyczny miał możliwość przeprowadzenia kontroli osobistej i nie musiał za każdym razem angażować do tego policji, której zakres obowiązków jest szeroki, a zasoby kadrowe ograniczone. Trzeba jednak możliwie dokładnie sprecyzować przesłanki, które mogą być podstawą do przeprowadzenia przeszukania – wskazuje ekspert.

Sebastian Goncerz zaznacza też, że nie dziwi się jednocześnie temu, że projekt jest jednak przyjmowany z niepokojem ze strony pacjentów. 

W sytuacji, gdy człowiek boryka się z kryzysem zdrowia psychicznego, trafia do szpitala psychiatrycznego, co w niektórych kręgach jest powodem do stygmatyzacji, to doświadcza ogromnego stresu. Rzeczona propozycja wprowadza kolejną interwencję wchodzącą w autonomię pacjenta. Ostatecznie uważam, że w trakcie tworzenia projektu zabrakło niewątpliwie rzetelnej komunikacji i rozmów – uważa ekspert.

Bez wrażliwości, bez odwołania 

Katarzyna Dorota Dąbrowska, prawniczka, specjalistka prawa medycznego i żywnościowego, działająca pro bono na rzecz praw pacjentów i optymalnej opieki psychiatrycznej, podkreśla, że przy tworzeniu przepisów w tak wrażliwej materii, jaką są niewątpliwie regulacje dotyczące pacjentów trafiających do szpitali psychiatrycznych, ustawodawca powinien wykazywać się przede wszystkim daleko idącą ostrożnością i wrażliwością. – Mamy oczywiście do czynienia z różnymi pacjentami. Niektórzy z nich będą próbowali przemycać na oddział substancje psychoaktywne czy ostre przedmioty, co też może być objawem ich zaburzeń, a takie sytuacje mogą stwarzać zagrożenie zarówno dla nich, jak i dla innych osób. Natomiast jest cała grupa pacjentów, którzy są współpracujący, chcą się po prostu leczyć. Często są to także osoby bardzo wrażliwe, straumatyzowane, z PTSD, również takie, które doświadczyły przemocy seksualnej. Przy tworzeniu regulacji związanych choćby z kontrolą osobistą ustawodawca powinien brać pod uwagę zabezpieczenie takich pacjentów przed wtórną traumatyzacją – zaznacza ekspertka.

I podkreśla, że w jej ocenie zabrakło tego w projekcie zmian w ustawie o ochronie zdrowia psychicznego. Przede wszystkim, nie zaproponowano żadnego mechanizmu, który wyznaczyłby jasną ścieżkę odwoławczą w momencie, gdyby pacjent miał zastrzeżenia do przeprowadzenia kontroli osobistej. W projektowanych przepisach pojawiają się też pojęcia nieostre, jak choćby sformułowanie, że przeprowadzenie kontroli osobistej może być podyktowane „względami zapewnienia bezpieczeństwa”. Rodzi to ryzyko arbitralnego stosowania. Podaje przykład projektowanego przepisu o tym, że ustawodawca przewiduje sprawdzenie - „w szczególnie uzasadnionych przypadkach”, których również nie doprecyzowano - miejsc trudno dostępnych lub miejsc intymnych osoby kontrolowanej.

Czytaj też w LEX: Sztuczna inteligencja jako narzędzie optymalizujące procesy w placówce medycznej >

- Dodatkowo projektowany art. 18g ust. 2, poprzez użycie słowa „łącznie” w odniesieniu do poszczególnych elementów kontroli osobistej (sprawdzenia odzieży, odsłonięcia powierzchni ciała, jamy ustnej, nosa, uszu i włosów oraz - w szczególnie uzasadnionych przypadkach - miejsc trudno dostępnych lub miejsc intymnych), został sformułowany w sposób budzący poważne wątpliwości interpretacyjne. Literalna wykładnia tego przepisu prowadzi do wniosku, że kontrola osobista obejmuje wszystkie wymienione czynności jednocześnie, a więc również najbardziej ingerujące w prywatność pacjenta. W konsekwencji można dojść do wniosku, że nawet najbardziej dotkliwe formy kontroli mogłyby być stosowane w każdym przypadku przeprowadzania kontroli osobistej. Takie brzmienie przepisu należy uznać za wadliwe z punktu widzenia zasad prawidłowej legislacji. Ponadto odwołanie do zasady proporcjonalności pozostaje w istocie jedynie deklaracją. Projekt nie zawiera dostatecznych gwarancji prawnych zapewniających jej rzeczywistą realizację, w szczególności nie ustanawia obowiązku stosowania najmniej ingerującego środka ani nie określa zasad stopniowania zakresu kontroli odpowiednio do stopnia zagrożenia - wyjaśnia Dąbrowska.

I ocenia, że to głęboka ingerencja w integralność cielesną pacjenta.

Pamiętajmy, że pacjent szpitala psychiatrycznego pozostaje w relacji szczególnej zależności od personelu, co zwiększa ryzyko nadużyć, w tym naruszeń o charakterze seksualnym, poniżającego traktowania. Ja oczywiście nie mówię, że tak będzie, ale racjonalny ustawodawca przy tworzeniu prawa musi przewidzieć, że takie sytuacje mogą się zdarzać. Wymaga to wprowadzenia znacznie silniejszych gwarancji proceduralnych oraz niezależnego mechanizmu kontroli. Osobiście jestem zdania, że relacja pacjent - personel w dużej mierze powinna opierać się na zaufaniu. Jeżeli ten sam personel miałby otrzymać uprawnienie przeprowadzania kontroli miejsc intymnych, dostrzegam ryzyko, że mogłoby to negatywnie wpłynąć na relację terapeutyczną i utrudnić proces leczenia. Projektodawca powinien mieć na uwadze, że proponowane rozwiązania będą stosowane również wobec osób z doświadczeniem przemocy seksualnej. Dla pacjentki z PTSD po gwałcie, która nie wnosi żadnych niedozwolonych przedmiotów, konieczność odsłonięcia ciała i poddania kontroli miejsc intymnych sama w sobie może stanowić źródło poważnej krzywdy - podkreśla Dąbrowska.

Jak mówi prawniczka, przepisy dotyczące kontroli osobistej w kształcie zaproponowanym w projekcie w ogóle nie powinny zostać przyjęte. W tym przypadku lepsze byłoby pozostawienie obecnie istniejącej luki w prawie niż stworzenie regulacji wadliwej i pozostawiającej szerokie pole do arbitralności i nadużyć. Jeśli chcielibyśmy takie regulacje przyjąć, należałoby postawić przede wszystkim na położenie nacisku na minimalną ingerencję - na przykład w pierwszej kolejności sprawdzać pacjenta za pomocą skanerów do prześwietlania, które obecnie wykorzystuje się na szeroką skalę np. w sądach. Ponadto, jak zwraca uwagę ekspertka, jeśli ustawodawca chce wprowadzić kontrolę osobistą w szpitalach, konieczne jest wprowadzenie ustawowego obowiązku szkoleń dla personelu.

Czytaj też w LEX: Przewodnik po nowych usługach e-zdrowia >

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej