Czy likwidacja porodówek jest zgodna z Konstytucją?
Konstytucja w specjalny sposób chroni kobiety w ciąży, nakładając na władze publiczne obowiązek zapewnienia im szczególnej opieki. Likwidowanie oddziałów położniczych, zwłaszcza jedynych w regionie, z pewnością stoi w sprzeczności z tymi standardami. A ustawa zasadnicza nie może być traktowana jak zbiór pobożnych życzeń, które nie podlegają realizacji albo wyrażają co najwyżej jakiś nieosiągalny ideał. Ma ona walor normatywny i powinna być stosowana bezpośrednio - pisze Dr Konrad Dyda, radca prawny, prezes zarządu Fundacji Praw Medyka oraz Med&Lex.

Kryzys demograficzny przybiera takie rozmiary, które w bezpośredni sposób przekładają się na trudności w funkcjonowaniu właściwie wszystkich placówek zajmujących się najpierw opieką nad kobietami w ciąży i noworodkami, a potem nad dziećmi i młodzieżą. W przypadku jednak pierwszej ze wskazanych grup w grę wchodzą regulacje konstytucyjne, nakazujące otoczenie – m.in. w ramach realizacji prawa do zdrowia – kobiet ciężarnych specjalną opieką. Nie wolno o tym zapominać, podejmując decyzję o likwidacji „porodówek”, które w ostatnim czasie podejmuje się w Polsce niepokojąco często.
Standard konstytucyjny
Zgodnie z Konstytucją RP, każdy ma prawo do ochrony zdrowia (art. 68 ust. 1). W doktrynie i w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego od dawna – w większości – przyjmuje się, że regulacja ta wyraża podmiotowe prawo do ochrony zdrowia, będące prawem socjalnym, które po stronie władz publicznych determinuje obowiązek ochrony i zapewnienia możliwości realizacji. To zaś oznacza, że na władzach publicznych ciąży obowiązek podejmowania takich działań, które są konieczne dla należytej ochrony i realizacji tego prawa (wyrok TK z dnia z dnia 23 marca 1999 r., sygn. akt K 2/98, LEX nr 36396).
Jednocześnie ustrojodawca zdecydował, że władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku (art. 68 ust. 3). W tym przypadku natomiast w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego przeważnie przyjmuje się – co aprobuje również większość doktryny – iż wskazany przepis wyraża zasadę polityki państwa, przez co nie można na jego podstawie konstruować praw podmiotowych. Podobnie zresztą rozumiany jest art. 18 obowiązującej ustawy zasadniczej, stanowiący, że małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej (wyrok TK z dnia 22 lipca 2008 r., sygn. akt K 24/07, LEX nr 402809).
W tym kontekście warto także wskazać na art. 71 ust. 2 Konstytucji RP, zgodnie z którym matka przed i po urodzeniu dziecka ma prawo do szczególnej pomocy władz publicznych, której zakres określa ustawa. Trudno więc mieć wątpliwości, że macierzyństwo jest chronione przez polską Konstytucję. Co to oznacza?
Badanie konstytucyjności prawa
Podstawowym sposobem ochrony konstytucyjności prawa jest badanie zgodności jego przepisów (norm) z ustawą zasadniczą, co od wielu lat napotyka na znane trudności. Jednocześnie jednak, nawet gdyby ich nie było, to problem z dostępnością oddziałów położniczych czy ich likwidacją przeważnie nie wynika z treści obowiązującego prawa – jeśli już, to z braku regulacji określających, w jakich okolicznościach w szpitalu musi istnieć taki oddział – a raczej z decyzji organizacyjnych, związanych m.in. z ekonomicznymi trudnościami placówek czy brakiem odpowiedniej kadry.
Nie znaczy to, że wskazane powyżej standardy konstytucyjne mogą zostać po prostu zlekceważone przez organy władzy publicznej, w tym przez organy samorządu terytorialnego, które odpowiadają za funkcjonowanie większości szpitali w Polsce. W końcu to samorządy są najczęściej organami założycielskimi dla placówek szpitalnych. Czy można zatem wyegzekwować wymagania przewidziane w Konstytucji w zakresie ochrony kobiet w ciąży?
Czytaj również: Kolejne porodówki do zamknięcia, resort mówi o "wewnętrznych decyzjach"
Liczą się (nie) tylko finanse
Nie ma co się łudzić – w praktyce nie istnieją proste metody wyegzekwowania od władz publicznych organizowania oddziałów położniczych, w tym tam, gdzie są one zamykane pomimo tego, iż odległość do innych szpitali realizujących takie świadczenia pozostaje niepokojąco daleka. Sytuacja ta uległaby zmianie, gdyby ustawodawca zdecydował się na wprowadzenie przepisów wprost nakazujących utrzymywanie oddziałów położniczych tam, gdzie dostęp do najbliższej „porodówki” w innym szpitalu po prostu nie gwarantuje zapewnienia bezpieczeństwa zdrowotnego matkom i ich dzieciom. Gwarantując przy tym odpowiednie finansowanie takich jednostek, zakładające, że – chociażby z przyczyn czysto demograficznych – nie będą one w stanie pokryć kosztów swojej działalności, nie mówiąc już o wygenerowaniu dochodu.
Nie zmienia to faktu, że Konstytucja nie może być traktowana jak zbiór pobożnych życzeń, które nie podlegają realizacji albo wyrażają co najwyżej jakiś nieosiągalny ideał. Ustawa zasadnicza ma walor normatywny i powinna być stosowana bezpośrednio. Również w obszarach, w których wyraża normy programowe, odnoszące się do działalności władz publicznych. Z punktu widzenia standardów konstytucyjnych niedopuszczalnym jest podporządkowywanie bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet w ciąży rachunkowi ekonomicznemu. W tym zwłaszcza w miejscach, w których nie raz ważą się losy istnienia jedynej „porodówki” w regionie.
Dr Konrad Dyda, radca prawny, prezes zarządu Fundacji Praw Medyka oraz Med&Lex
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.





