Jako pacjentka Szpitala Dzieciątka Jezus byłam zaszokowana wypowiedziami Piotra Nowickiego, pełnomocnika ds. restrukturyzacji podmiotów leczniczych i organizacji onkologii klinicznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego umieszczonymi w wywiadzie pt. „ Trzy szpitale kliniczne w Warszawie połączą w jeden - będą zwolnienia”. 

My, pacjenci, od czerwca tego roku słyszeliśmy pogłoski  o konsolidacji, ale nikt nie przypuszczał, że to będzie robione tak szybko, tak bezpardonowo i bez konsultacji z zainteresowanymi. Z pacjentami rewolucjoniści nigdy się nie liczą! Ale wiemy z mediów, że wszystkie związki zawodowe wszystkich trzech szpitali protestowały. Nie podano KTO jest w Komitecie Sterującym ds. konsolidacji, czemu nie rozważano gotowego planu samodzielnej restrukturyzacji Szpitala Dzieciątka Jezus, kto dopuścił budowę budynku ,,nieadekwatnego do możliwości utrzymania’’ (mowa o szpitalu pediatrycznym przy ul. Żwirki i Wigury, który, jak czytamy w wywiadzie tonie w długach), czemu ,,nie chcemy ruszać bazy medycznej, która /…./ przynosi przychody’’ a nie takiej, która obsługuje najwięcej pacjentów?

Odpowiedź rektora WUM na list pacjentki czytaj tutaj>>

Lekarze już odchodzą

Pan Nowicki w wywiadzie twierdzi, że ,,raczej’’ nie będzie zwolnień w personelu medycznym. Ale doprowadzono do tego, że tenże personel miał wakacje obarczone wielkim stresem, więc sporo osób już złożyło rezygnację. Kolejni specjaliści przejdą wcześniej niż planowali  na emeryturę. A co to znaczy dla pacjentów? Czy o tym w ogóle nikt nie pomyślał ?

My również mieliśmy wakacje skrajnie nerwowe. Obawy o naszą przyszłość są OGROMNE. Bez dostępu do dobrego leczenia – część z nas po prostu umrze (a chyba nie o to chodzi), inni będą musieli przychodzić na kontrole rzadziej i dłużej czekać na badania oraz ich wyniki. Dla osób po transplantacjach stanowi to zagrożenie życia.

 


Pacjenci zbierają podpisy

Szpital Dzieciątka Jezus ma 117 lat (w lokalizacji przy ul. Lindleya), ogromne zasługi historyczne i bieżące sukcesy medyczne (w nim przeprowadzono w 1966 roku pierwszą w Polsce udaną transplantację). Leży w odległości pewnie ponad 3 km od pozostałych dwu szpitali – jak można przyjąć, że próbki krwi czy moczu wożone będą do centralnego laboratorium na ul. Żwirki i Wigury (takie są plany)? Czy warszawskie korki uliczne ktoś wziął pod uwagę?

Nie jestem w swym niezadowoleniu i przerażeniu odosobniona – przez zaledwie dwa dni zebranych zostało w Szpitalu Dzieciątka Jezus ponad 100 podpisów pacjentów i osób wspierających protest przeciw konsolidacji. Może to pozwoli decydentom przemyśleć projekt i wdrożyć inne rozwiązanie.

Pacjenci czarny scenariusz konsolidacji widzą tak, że zostanie zniszczony Szpital Dzieciątka Jezus, rozwalone budynki, a teren w sercu Warszawy sprzedany. Za pieniądze z tej transakcji uda się spłacić ogromne długi pozostałych dwóch „skonsolidowanych” szpitali. To tak jakby sprzedać rodzinne pamiątki i pojechać na luksusowe wakacje! Warto?

Magdalena Kożuchowska, prawie 20  lat po transplantacji wątroby