Agnieszka Stępień: Czas na systemowe zmiany w rehabilitacji
Mamy coraz więcej osób wymagających opieki rehabilitacyjnej, ale nie idzie za tym systemowe zwiększanie świadczeń gwarantowanych. I to jest jedna z przyczyn długiego czasu oczekiwania na rehabilitację leczniczą. Powinniśmy pracować nad tym, aby wprowadzać jak najbardziej efektywne procedury – to znaczy dostosowane do każdego pacjenta – mówi w rozmowie z Prawo.pl dr hab. Agnieszka Stępień, prezes Krajowej Izby Fizjoterapeutów (KIF).

Beata Dązbłaż: Od lat wiemy, że na rehabilitację w Polsce zazwyczaj trzeba czekać bardzo długo, kilka miesięcy. Senior na wsi czeka nawet rok – jak wynika z ostatnich danych przekazanych przez resort zdrowia. Co może być pierwszym krokiem, aby system udrożnić?
Agnieszka Stępień: Jesteśmy najszybciej starzejącym się społeczeństwem w Europie. W Polsce przybywa ludzi starszych, którzy będą wymagali opieki innych osób i będą mniej samodzielni. To pierwszy aspekt. Drugi to smutne polskie statystki, które wskazują, że w 2025 r. Polacy spędzili ponad 42 mln dni na zwolnieniach lekarskich z powodu zaburzeń i chorób układu mięśniowo-szkieletowego. Zaburzeniom tym można zapobiegać poprzez fizjoprofilaktykę, edukację zdrowotną i ergonomię – niewykorzystywane w naszym kraju. Choroby układu oddechowego były przyczyną blisko 33 mln dni na zwolnieniu lekarskim. W tej dziedzinie fizjoterapeuci także mają wiele do zaoferowania.
Polska jest krajem, w którym współczynnik umieralności w 30 dni i rok po udarze jest jednym z najwyższych w Europie. Raport OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) wskazuje, że Polska w 2021 r. wypadła najgorzej w Europie centralnej pod względem liczby udarów. Według raportu Fundacji Udaru Mózgu z 2024 r. jedynie 22 proc. pacjentów po udarze rozpoczyna rehabilitację w ciągu dwóch tygodni od incydentu. A późne rozpoczęcie terapii to często stracona szansa.
Brak opieki rehabilitacyjnej lub długi, wielomiesięczny czas oczekiwania na fizjoterapię, sprzyjają także wysokiej śmiertelność po zawale. System wymaga reorganizacji, by Polacy mieli szybki dostęp do usług fizjoterapeutycznych w miejscu zamieszkania. Mamy także coraz więcej pacjentów onkologicznych. To wynika z najnowszych map zdrowotnych. Trzeci aspekt wiąże się z niedoszacowaniem rehabilitacji – od bardzo dawna, od kiedy pamiętam. Do tego obecnie doszły wzrosty płac medyków. W związku z tym w ostatnim czasie dochodzi niekiedy do zwolnień fizjoterapeutów lub ograniczania ich etatów. Wyceny muszą być więc adekwatne do sytuacji. Tymczasem mamy coraz więcej osób wymagających opieki rehabilitacyjnej, ale nie idzie za tym systemowe zwiększanie świadczeń gwarantowanych. I to jest jedną z przyczyn długiego czasu oczekiwania na rehabilitację leczniczą.
Czytaj też w LEX: Zmiany w wynagrodzeniach pracowników podmiotów leczniczych od 1 lipca 2026 r. >
Jak więc poprawić jakość usług?
Poprawa jakości jest kluczowa. Powinniśmy pracować nad tym, aby wprowadzać jak najbardziej efektywne procedury – to znaczy takie, które są dostosowane indywidualnie do potrzeb każdego pacjenta. Przed nami olbrzymia praca, dlatego że inne jest postępowanie z pacjentem kardiologicznym, który ma 35 lat i ból pleców, a inne z pacjentem, którego bolą plecy, ma 70 lat i zaawansowaną osteoporozę. Musimy wypracować rekomendacje postępowania i uwzględnić w nich najbardziej efektywne, mierzalne działania w pracy z pacjentami. I o tym rozmawiamy i na pewno będziemy dalej rozmawiać z decydentami.
Z badań, które przygotował dla nas Kantar Polska, wynika, że pacjenci korzystają z procedur biernych. Nie ma z ich strony aktywnego zaangażowania w proces rehabilitacji. Aktywny udział może polegać na tym, że pacjent ma zadawane zalecenia i ćwiczy w domu. Wtedy sesje fizjoterapeutyczne nie byłyby skumulowane, tak jak teraz. A potem przez wiele miesięcy pacjent pozostaje bez wsparcia fizjoterapeuty. Potrzebne jest bardziej równomierne rozłożenie opieki fizjoterapeuty.
Czy faktury za usługi fizjoterapii zwolnione z VAT należy przesyłać do KSeF? - sprawdź w LEX >
Do tego potrzebna jest chyba edukacja samych pacjentów.
Konieczna jest edukacja zdrowotna pacjentów i ich rodzin. Oni także muszą wziąć na siebie część odpowiedzialności poprzez aktywność w wykonywaniu zaleceń. Jeśli będziemy mieć bardziej zaangażowanych pacjentów, będziemy mieć lepsze efekty w rehabilitacji. A to także przełoży się na krótsze kolejki. Jeśli rodzina będzie wyedukowana i będzie wiedziała np. jak podnosić pacjenta po udarze, aby był to równocześnie trening dla niego, będzie to z korzyścią dla wszystkich.
Od lat apelujemy o to, żeby pacjent miał bezpośredni dostęp do fizjoterapeuty. To znacznie może skrócić kolejki do rehabilitacji. Teraz musi przejść przez kilku specjalistów – co trwa, zanim trafi do fizjoterapeuty. A w wielu przypadkach konieczna jest szybka interwencja, inaczej tracimy ten najbardziej efektywny czas na rozpoczęcie rehabilitacji. Jeśli dziecko ma skoliozę i czeka rok, to skutkuje to często pogorszeniem jego stanu zdrowia. U innego pacjenta ból stawu biodrowego powoduje zmianę wzorca chodu, co wpływa negatywnie na ustawienie odcinka lędźwiowego kręgosłupa. Jeśli nie rozpoczniemy terapii odpowiednio szybko, dochodzi do tzw. kompensacji w ciele, w postaci kolejnych nieprawidłowości. Musimy pamiętać, czego często teraz nie bierzemy pod uwagę, że możemy wielu objawom zapobiegać. Fizjoprofilaktyka sprowadza się do tego, że potrafimy powiedzieć wcześniej, co zrobić, aby nie dopuścić do zaburzeń. Dlatego ważna jest refundacja takich usług, które wyprzedzają chorobę.
Czytaj też w LEX: Nowe uprawnienia pielęgniarek i fizjoterapeutów w zakresie orzecznictwa >
W naszym systemie działamy za późno?
Zdecydowanie tak, co podnosi koszty dla państwa, bo ktoś jest, np. na zwolnieniu lekarskim miesiąc, zamiast dwa tygodnie. Od dawna apelujemy o fizjoterapeutyczne wizyty patronażowe u małych dzieci. Tak jak trafiają one po urodzeniu do położnych, mogłyby trafiać także do fizjoterapeutów, którzy oceniliby rozwój ruchowy dziecka i edukowali rodziców. To z powodzeniem funkcjonuje w innych krajach. Takie wizyty po 3 miesiącach od urodzenia, a potem po 6 miesiącach, miałyby z pewnością pozytywny wpływ na rozwój dziecka i jego funkcjonowanie już w dorosłości.
W ramach projektu „WF z AWF” badaliśmy postawę ciała przedszkolaków i okazało się, że 60 proc. dzieci w wieku od 4 do 6 lat wymaga wsparcia fizjoterapeuty. Kilkanaście procent dzieci od razu skierowaliśmy do lekarzy, bo miały tak nasilone deformacje kręgosłupa, że wymagały leczenia. Projekt wykazał, że powinniśmy cofnąć się w działaniach o krok, do poziomu przedszkola, żeby zapobiegać. Tymczasem u nas nie ma profilaktyki. Im szybciej pacjent trafi do fizjoterapeuty, tym szybciej jest wyleczony, co zapobiega problemom w dalszym życiu. Ograniczamy także koszty późniejszej diagnostyki. Zatem koniecznym kierunkiem jest wczesny dostęp do fizjoterapeuty. Nielogiczne są więc działania decydentów, które takiej możliwości nie otwierają. Na pewno także skróceniem ścieżki pacjenta jest bezpośrednia wizyta u fizjoterapeuty na późniejszym etapie. Na razie system nie daje takiej możliwości.
Czy fizjoterapeuta może prowadzić działalność nieewidencjonowaną? - sprawdź w LEX >
Z mojego międzynarodowego doświadczenia jako nauczyciela wynika, że w Polsce mamy bardzo dobry system kształcenia fizjoterapeutów. Oczywiście musimy go porządkować i doskonalić, ale 85 tys. fizjoterapeutów stanowi mocne systemowe wsparcie.
Dzisiaj w dobie kryzysu nie stać nas jako państwa na czekanie, aż pacjent będzie tak chory, że musimy mu udzielić najdroższej, bo szpitalnej formy pomocy. Polska ma 6,3 łóżka szpitalnego na 1000 mieszkańców przy średniej OECD wynoszącej 4,2. A jednocześnie ma 809 możliwych do uniknięcia hospitalizacji na 100 000 mieszkańców przy średniej OECD – 473. Przy okazji, przeciwnie do wielu dobrze funkcjonujących systemów opieki zdrowotnej na świecie, płacimy więcej za droższe szpitalnictwo niż tańszą medycynę ambulatoryjną (POZ, AOS), nie mówiąc o fizjoterapii i profilaktyce. Jedna złotówka wydana na profilaktykę to 14 zł oszczędności na późniejszym leczeniu. Fizjoterapia jest więc dzisiaj koniecznością dla systemu.
Od zeszłego roku wdrażane jest zarządzenie prezesa NFZ, które oddziela fizjoterapię domową od ambulatoryjnej. Tej ostatniej miało być więcej. Czy już widać jakieś efekty tych zmian w praktyce?
Jeszcze w tym roku część zmian jest wprowadzana w wyniku tego zarządzenia. Pewne jest, że należy poprawić dostęp do opieki ambulatoryjnej, gdyż nie ma w tej chwili ścieżki dla pacjentów po operacjach, z bólem, którzy wymagają pilnej interwencji fizjoterapeuty. Średni czas oczekiwania na fizjoterapię ambulatoryjną w Warszawie to około 120 dni, ale zdarzają się miejsce w Polsce, że trzeba czekać ponad 300 dni, np. w świętokrzyskim czy opolskim. To absurd.
Nie możemy systemowo ograniczać wizyt pacjentów w domach, bo jest coraz więcej osób, które ich potrzebują. Na razie przepisy idą w stronę ograniczania usług fizjoterapeutycznych, kiedy trend demograficzny wskazuje na to, że powinno ich być coraz więcej. Powinniśmy być blisko pacjentów, szczególnie w małych miejscowościach, gdzie dostęp do usług jest trudniejszy, gdzie nie ma ośrodków leczniczych. Rozwiązaniem może być wypracowanie modelu współpracy z fizjoterapeutami, którzy prowadzą indywidualne praktyki, a którzy mogą dotrzeć do małych miejscowości.
Nasza Izba w ostatnim czasie zorganizowała spotkanie z konsultantami wojewódzkimi, koordynatorami Krajowej Rady Fizjoterapeutycznej, organizacjami pacjentów i pracodawcami. W spotkaniu uczestniczył także konsultant krajowy w dziedzinie fizjoterapii. Jestem po spotkaniu bardzo zbudowana, bo okazuje się, że mówimy jednym głosem. Potrzebę zmian w systemie widzą wszyscy. Na pewno konieczne jest efektywne wykorzystywanie pieniędzy w systemie, być może wprowadzenie nowych procedur przez NFZ, które usprawnią pracę z pacjentami. Pacjenci zgłaszają, że nie wiedzą, gdzie mają się udać na rehabilitację np. po wypadku, operacji. Proszą o wypracowanie kierunków postępowania.
Wszyscy jesteśmy zgodni co do tego, że konieczna jest prerehabilitacja – edukacja pacjentów jeszcze przed operacją. Aby po niej pacjent wiedział, co ma robić, bo to przyspiesza zdrowienie. Tak to wszędzie na świecie działa. Pacjenci z chorobami rzadkimi zgłaszają problemy z dostępnością do rehabilitacji, jeżdżą na nią bardzo daleko od domu. Więc jest ogromna potrzeba reformy rehabilitacji i wierzę, że we współpracy z decydentami, jesteśmy na nią gotowi.
Czytaj też w LEX: Odpowiedzialność cywilna fizjoterapeuty >
W tym roku zaczęło obowiązywać zarządzenie prezesa NFZ, które ogranicza terytorialnie wykonywanie fizjoterapii do województwa, które jest określone w umowie z NFZ. Jak w praktyce przekłada się to na dostęp do rehabilitacji leczniczej?
W praktyce nastąpiła rejonizacja usług fizjoterapeutycznych. Zajmujemy się teraz tą sprawą i zbieramy dane. Z głosów, które do nas na razie docierają, widać, że niekiedy fizjoterapeuci są zwalniani z jakiegoś podmiotu, bo nie może on już świadczyć usług np. w województwie obok. Nie wiemy, co dzieje się z tymi pacjentami, którzy stracili opiekę. Zwracaliśmy się do NFZ z tymi pytaniami, ale pacjent nam ginie w systemie. Miał fizjoterapię, ale już nie ma. Nie sprawdzamy systemowo, czy powinien ją kontynuować, z jaką częstotliwością. Dodatkowo nakładają się na to informacje o zwolnieniach fizjoterapeutów. Sumarycznie daje to jeszcze większe ograniczenia w dostępie do fizjoterapii. Będziemy to analizować i reagować.
Koniecznie trzeba też uwzględniać fizjoterapeutów w normach prawnych regulujących systemowe funkcjonowanie opieki nad pacjentem w tym w profilaktyce, opiece nad uczniami, opiece długoterminowej, obronie narodowej i innych. Fizjoterapia jest szansą na lepsze zdrowe społeczeństwo w przyszłości.
Czytaj też: Fizjoterapeuta udzieli porady na wizycie domowej
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.






