Informację o umorzeniu dochodzenia przekazał w sobotę naczelnik wydziału kontaktów społecznych zabrzańskiego magistratu Dariusz Krawczyk.
"Właśnie dotarła do nas informacja o umorzeniu śledztwa w tej sprawie" - powiedział Krawczyk. Przypomniał, że prawnicy Urzędu Miasta od początku stali na stanowisku, że wiceprezydent nie popełnił przestępstwa, a prezydent miasta nie straciła zaufania do swojego pierwszego zastępcy.
"Nie miałem wątpliwości, że ostatecznie ta sprawa zakończy się dla mnie pomyślnie. Cieszę się, że prokuratura wnikliwie przeanalizowała dokumenty, uwzględniła argumenty moje i mojego adwokata oraz wzięła pod uwagę nasze wnioski dowodowe" - powiedział w sobotę PAP wiceprezydent Lewandowski.
"Gdyby - choćby z tzw. ostrożności procesowej - prokuratura zdecydowała się jednak na skierowanie do sądu akt oskarżenia, czekałby mnie jeszcze co najmniej rok uczestniczenia w rozprawach." - dodał oczyszczony z zarzutów zastępca prezydenta.
Sprawa wynikła w czerwcu zeszłego roku, po kontroli Centralnego Biura Antykorupcyjnego w zabrzańskim samorządzie. Kontrola dotyczyła m.in. przestrzegania przez tamtejszych urzędników przepisów o ograniczeniu działalności gospodarczej. Biuro uznało, że wiceprezydent naruszył ustawę antykorupcyjną, ponieważ pełniąc swój urząd nie zrezygnował całkowicie z wcześniejszej działalności - biura zarządzania nieruchomościami. CBA złożyło wtedy wniosek o odwołanie Lewandowskiego.
Wiceprezydent uznał zarzuty CBA za nadinterpretację ustawy. Jak relacjonował, gdy został wiceprezydentem, próbował rozwiązać wszystkie umowy na zarządzanie budynkami, pojawił się jednak problem z nieruchomościami należącymi do obywateli Izraela i Niemiec. Ponieważ - jak przekonywał - nie mógł ich porzucić, na drodze cesji przeniósł zarządzanie tymi budynkami na spółkę należącą do swego ojca. Uważa, że nie doszło w ten sposób do naruszenia ustawy. Także prawnicy magistratu i prezydent miasta uznali, że nie doszło do złamania prawa.
W tej sytuacji prezydent Małgorzata Mańka-Szulik w końcu czerwca zeszłego roku odwołała zastępcę ze stanowiska, po to, by tydzień później powołać go na tę funkcję ponownie. Urząd Miasta uznał wtedy, że nie żadnych formalnych przeszkód, aby Lewandowski znów był wiceprezydentem. Argumentowali, że sprawa ma charakter administracyjny, a nie karny. Jak mówili, wnioskowi CBA, mimo wątpliwości prawnych, stało się zadość, co powinno zakończyć sprawę, a jednocześnie nie powinno rzutować na pełnienie funkcji, gdy wiceprezydent objął ją ponownie.
Dochodzenie w tej sprawie nadal prowadziła jednak Prokuratura Rejonowa w Tychach. W końcu października ubiegłego roku wiceprezydent usłyszał pięć zarzutów podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych złożonych w latach 2006-2008. Według CBA, wiceprezydent w trakcie urzędowania prowadził jednocześnie działalność gospodarczą, polegającą na wykonywaniu czynności zarządu nieruchomościami należącymi do osób fizycznych. Przedstawione mu zarzuty były zagrożone karą do 3 lat więzienia. Teraz sprawę umorzono. W sobotę PAP nie udało się uzyskać szerszych informacji w tej sprawie w prokuraturze.
Jak powiedział w sobotę Lewandowski, prokuratura wzięła pod uwagę składane przez niego wnioski dowodowe. Chodziło m.in. o wypis z rejestru osób prowadzących działalność gospodarczą (aby ocenić, kiedy wiceprezydent ją zakończył), faktury wystawiane przez inną spółkę w czasie, gdy już nie prowadził tej działalności, a także zeznania świadków, którzy potwierdzili, że w 2006 r. Lewandowski podjął działania, aby faktycznie, a nie pozornie, zakończyć działalność gospodarczą - wówczas m.in. rozwiązał umowy z klientami.
Decyzję o umorzeniu śledztwa można jeszcze zaskarżyć. Realnie mogliby to zrobić jedynie Lewandowski (jako pokrzywdzony w postępowaniu) i jego adwokat. Wiceprezydent nie zamierza składać zażalenia na decyzję prokuratury.(PAP)