- Dokonaliśmy ponownej analizy możliwości zaostrzenia kar w zakresie przestępstw środowiskowych; rozważamy wyższe kary finansowe jak i pozbawienia wolności. Już są ostre, co nie znaczy, że nie mogą być jeszcze ostrzejsze - powiedziała w środę minister klimatu i środowiska Anna Moskwa. Wcześniej, w poniedziałek premier Mateusz Morawiecki mówił o kolejnym planowanym zaostrzeniu kar przeciwko przestępcom, którzy dokonują nielegalnych zrzutów szkodliwych substancji do wody. Po tej wypowiedzi pojawiła się nawet informacja, że następnego dnia rząd miał przyjąć projekt w tej sprawie.

 

 

Po wtorkowym posiedzeniu rządu nie poinformowano jednak o takiej decyzji. Być może ktoś zorientował się, że chwilę wcześniej, też we wtorek Kancelaria Prezydenta poinformowała o podpisaniu przez Andrzeja Dudę ustawy o przeciwdziałaniu przestępczości środowiskowej, której celem jest zaostrzenie sankcji za wykroczenia i przestępstwa przeciwko środowisku.

Czytaj też: Odraczanie, zmniejszanie oraz umarzanie podwyższonej opłaty za korzystanie ze środowiska >>>

Czytaj: Ustawa o wyższych karach za zanieczyszczanie środowiska podpisana>>

Zdaniem ministra sprawiedliwości rozwiązania ustawy o przeciwdziałaniu przestępczości środowiskowej mają rewolucyjny, innowacyjny charakter. - Zaostrzenie odpowiedzialności karnej oraz stworzenie nowych narzędzi pozwalających na egzekwowanie odpowiedzialności karnej od podmiotów, które dopuszczają się zanieczyszczeń, to wielka zmiana podnosząca standardy ochrony polskiej przyrod od strony prawa karnego - mówił podczas środowej konferencji Zbigniew Ziobro. I dodał, że te rozwiązania wprowadzają nową jakość do polskiego prawa karnego właśnie w obszarze prawa ochrony środowiska. - Pozwalają egzekwować odpowiedzialność karną również wobec osób prawnych - wobec firm, spółek i egzekwować bardzo wysokie grzywny, niezależnie od odpowiedzialności osób fizycznych - zapewnił.

Czytaj też: Obiektowe formy ochrony przyrody w gminach - aspekty prawne >>>

A więc mamy prawo surowe, czy ono dopiero ma być surowe? Czy gdyby przepisy były surowsze, np. za spuszczenie ścieków do rzeki obcinano by ręce albo głowy, to nie byłoby tej tragedii w Odrze? 

Pewną odpowiedź na te pytania daje wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba, według którego zasadniczym problemem w tej dziedzinie nie są łagodne przepisy, tylko złe orzecznictwo sądowe. - W Polsce nie do końca problemem jest wysokość kar, a orzecznictwo. Jeżeli służby robią wszystko, a winny dostaje za niszczenie środowiska "zawiasy" lub karę grzywny, to jest niezrozumiałe  - stwierdził. 

Można by taką wypowiedź potraktować poważnie, podobnie jak zapowiedzi premiera i szefowej Ozdoby o dalszym zaostrzaniu kar, gdyby one wszystkie nie padły w momencie, gdy kolejne "służby", w tym prokuratura nas informują, że nikogo nie złapały i nic nie wiedzą o przyczynach zanieczyszczenia Odry

Wobec kogo chcą więc stosować te coraz surowsze kary, skoro nie potrafią wykryć sprawców? Przypomnienie zasady, że skuteczne i konsekwentne egzekwowanie obowiązującego prawa jest ważniejsze od jego surowości, raczej do autorów tych wypowiedzi nie dotrze.