Rodzicielski trolling wciąż czeka na ograniczenia prawne
Publikowanie w internecie przez rodziców zdjęć i filmów, które kompromitują, wyśmiewają i upokarzają dzieci, uznawane jest za formę cyberprzemocy. A ponieważ zjawisko stale narasta, formułowane są oczekiwania, ale też są zapowiadane przez rząd zmiany w prawie, które miałyby ograniczać ten proceder. Doprecyzowane mają być zasady wyrażania zgody na publikację wizerunku osoby małoletniej, a w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym ma zostać nałożony na rodziców obowiązek ochrony prywatności dziecka. Jednak już pojawiają się wątpliwości, czy projektowane przepisy będą skuteczne.

Według danych Ministerstwa Cyfryzacji i NASK, aż 40 proc. rodziców dzieli się w internecie zdjęciami i filmami z dziećmi. Łagodniejsza forma to sharenting, czyli zwykłe dzielenie się informacjami. Jednak często przybiera to formę parental trollingu - publikowania przez rodziców treści, które kompromitują, wyśmiewają i upokarzają dziecko, np. nagrywanie płaczących maluchów, wkręcanie ich w okrutne żarty czy pokazywanie ich bezradności w trudnych chwilach. - Dzielenie się treściami związanymi z dziećmi często postrzega się jako typowe zachowanie rodzicielskie, zwłaszcza gdy rodzice chwalą się osiągnięciami dziecka, życiem rodzinnym lub wspólnymi doświadczeniami, np. wakacjami. Jednak ze względu na powszechność szkodliwych form sharentingu coraz popularniejszy staje się także parental trolling, czyli trolling rodzicielski - zauważa dr Zuzanna Sury z Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu Jagiellońskiego, komentując w czasopiśmie "Polska Myśl Pedagogiczna" analizę filmików zamieszczanych w aplikacji TikTok przez rodziców dzieci poniżej 3. roku życia. I podkreśla, że parental trolling jest formą cyberprzemocy.
Czytaj: „Truman Show” na Youtube: prawo słabo chroni prywatność dziecka przed jego rodzicem>>
Problem narasta, potrzebne regulacje
O walkę z tym zjawiskiem od lat zabiega Rzecznik Praw Obywatelskich, według którego narasta problem upowszechniania w mediach społecznościowych wizerunków dzieci przez rodziców, co może rodzić negatywne skutki dla dzieci, włącznie z wykorzystanie materiałów do celów przestępczych. Zdaniem dr. Rafała Guzika, adwokata prowadzącego kancelarię w Oświęcimiu, jest to potrzebne, ponieważ problem parental trollingu, czy „łagodniejszego” sharentingu będzie narastał w miarę rozwoju cyfrowych mediów społecznościowych.
- Oprócz klasycznych zdjęć swoich pociech, jakie do tej pory rodzice wrzucali do sieci, obecnie pojawiają się bardziej złożone formy, jak relacje, rolki itp. – do tego wszystkiego wkraczać zaczyna sztuczna inteligencja, co za tym idzie – trudno powiedzieć, do czego to wszystko doprowadzi za 10, 15 lat – powiedział Prawo.pl. O stworzenie skutecznych narzędzi do walki z tym zjawiskiem zabiega też Rzecznik Praw Dziecka, czego przejawem było m.in. ubiegłoroczne wystąpienie do Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministerstwa Sprawiedliwości o opracowanie uregulowań dotyczących obecności dzieci w mediach społecznościowych, ograniczających lub zakazujących udziału dzieci w tzw. internetowych wyzwaniach oraz rozważenie zmian w prawie karnym, które umożliwią karanie sprawców najbardziej szkodliwych form troll parentingu.
– Z coraz większym niepokojem obserwuję wzrost liczby treści publikowanych w mediach społecznościowych, w których dzieci – nierzadko w wieku przedszkolnym lub nawet niemowlęcym – występują jako uczestnicy tzw. internetowych challengów. Niejednokrotnie są one organizowane i rozpowszechniane w sieci przez samych opiekunów. Tego typu wyzwania bywają prezentowane jako nieszkodliwa rozrywka, jednak bardzo często noszą znamiona naruszenia godności dziecka, jego prywatności, a także bezpieczeństwa małoletniego – fizycznego i emocjonalnego – napisała Monika Horna-Cieślak.
Problem zauważany jest też przez rząd. Wiceminister sprawiedliwości Sławomir Pałka na posiedzeniu sejmowej komisji mówił, że kwestia jest wielowątkowa i dotyczy wielu resortów. Przyznał, że jego resort sharenting postrzega jako zjawisko nasilające się i niepokojące.
– Uznajemy, że publikowanie wizerunku dziecka w przestrzeni internetowej bez jego świadomej zgody i bez uwzględnienia jego zdania, może być poważnym naruszeniem zarówno standardów konstytucyjnych, jak i konwencyjnych oraz przepisów krajowego prawa rodzinnego – powiedział.
Czytaj: Sharenting, deepfake i praca dzieci w sieci – posłowie zgodni co do potrzeby nowych przepisów>>
- Zwracam się z prośbą o przedstawienie planowanych przez Ministerstwo działań, w tym prac legislacyjnych, które stanowić będą adekwatną odpowiedź na dostrzeżone problemy - napisał w lipcu tego roku do ministra sprawiedliwości RPO prof. Marcin Wiącek.
Przetwarzanie wizerunku małoletniego tylko za zgodą
Odpowiedź z pewnymi informacjami, o jakie zmiany legislacyjne może chodzić, przekazana została na początku sierpnia nowej rzeczniczce – Sylwii Gregorczyk-Abram. Jej autor, cytowany już wiceminister sprawiedliwości Sławomir Pałka poinformował, że przygotowywane są założenia rozwiązań służących ochronie dóbr osobistych i wolności słowa, w obszarze prawa cywilnego, a w dalszej kolejności podjęte zostaną wspólne działania Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego i Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego w tym przedmiocie. - Jednak wstępny etap prac uniemożliwia przedstawienie bardziej precyzyjnych założeń i planowanych rozwiązań, w tym także przesądzenie, czy projektowane rozwiązania odnosić się będą wprost do omawianego zjawiska - stwierdził.
Natomiast poinformował, że w ramach nowelizacji ustawy z 13 maja 2016 roku o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym i ochronie małoletnich, w Ministerstwie Sprawiedliwości planowane jest wprowadzenie przepisów odnoszących się do ochrony wizerunku małoletniego, w tym dodanie nowego rozdziału 4f „Przepisy z zakresu ochrony danych osobowych, w tym wizerunku małoletniego”.
Projekt przewiduje dodanie do ustawy artykułu 22zd., gdzie w punkcie 1. znajdzie się stwierdzenie, że „Wizerunek małoletniego stanowi dane osobowe w rozumieniu przepisów rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych). A w punkcie 2., że „Przetwarzanie wizerunku małoletniego może nastąpić wyłącznie po uprzednim udzieleniu zgody na przetwarzanie wizerunku małoletniego”. Kolejny punkt tego artykułu będzie stanowił, że oświadczenie o udzieleniu zgody składa przedstawiciel ustawowy małoletniego lub małoletni, który ukończył 16 lat, a także, że może ono być cofnięte w każdym czasie przez przedstawiciela ustawowego małoletniego lub małoletniego, który ukończył 16 lat. No i że przetwarzanie wizerunku małoletniego bez uprzedniego uzyskania zgody stanowi naruszenie prawa do ochrony danych osobowych i prawa do ochrony dóbr osobistych małoletniego. Projektowane jest również uzupełnienie przepisów dotyczących standardów ochrony małoletnich o wymóg uwzględniania w standardach informacji o sposobie przetwarzania danych osobowych małoletnich, w tym wizerunku małoletnich. W ustępie 3 art. 22ca ustawy zaproponowano zapis: „W standardach ochrony małoletnich uwzględnia się informacje o sposobie przetwarzania danych osobowych małoletnich, w tym wizerunku małoletnich”.
- Zapowiedź uregulowania zjawiska sharentingu i parental trollingu wywołała sporą dyskusję. Krytycy wskazują na ryzyko nadmiernej ingerencji państwa w autonomię rodziny i władzę rodzicielską. Jednak z punktu widzenia standardów ochrony praw dziecka i codziennej praktyki to krok w bardzo dobrym kierunku – komentuje adwokat Bartosz Obrębski, prowadzący kancelarię w Warszawie.
Słuszne intencje, tylko czy przyniosą efekty?
To dopiero wstępne propozycje zmian, które zapewne będą przedmiotem publicznej debaty. Jednak już można postawić pytanie, czy przyniosą one oczekiwane skutki. - Uważam, że projektowane zmiany ustawy o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym i ochronie małoletnich i wprowadzenie przepisów odnoszących się do ochrony wizerunku małoletniego, w tym nowego rozdziału „Przepisy z zakresu ochrony danych osobowych, w tym wizerunku małoletniego” okażą się mało skutecznym rozwiązaniem – ocenia dr Rafał Guzik. Jego zdaniem w dalszym ciągu nie będą one chronić przed sharentingiem dzieci, które nie ukończyły 16 roku życia, za które nadal będą decydować ich przedstawiciele ustawowi. - Po drugie – w przypadku różnego rodzaju wydarzeń ogólnodostępnych – publicznych (pikniki, wydarzenia sportowe, artystyczne itd.) – gdzie dziecko występuje jako szczegół całości – w ogóle nie potrzeba żadnej zgody na publikację wizerunku - zaznacza.
Rodzicielski obowiązek ochrony wizerunku dziecka
Ministerstwo Sprawiedliwości informuje też o podjęciu prac legislacyjnych nad nowelizacją ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw. Proponowane nowe brzmienie artykułu 96.1 nakłada na rodziców obowiązek ochrony prywatności dziecka. - W ten sposób zapewniona ma być realizacja prawa wynikającego z art. 47 Konstytucji: każdy, w tym dziecko, ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.
Dr Rafał Guzik potwierdza, że w tych planach dostrzegalny jest problem dwóch wartości chronionych konstytucyjnie: prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 ust. 1 Konstytucji RP) oraz prawa do ochrony życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz decydowania o swoim życiu osobistym (art. 47). - Dziecko pozostające pod władzą rodzicielską nie traci prawa do ochrony swojej prywatności, a jej naruszenie na podstawie rodzicielskich decyzji jest niedopuszczalne. Władza rodzicielska powinna być wykonywana tak, jak tego wymaga dobro dziecka i interes społeczny, o czym stanowi artykuł 95 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego – podkreślił wiceminister Sławomir Pałka. I dodał, że celem jest wychowanie dziecka, ale przy poszanowaniu jego autonomii, w przeciwnym wypadku może dojść do naruszenia takich dóbr osobistych, jak godność, prywatność czy wizerunek, co z kolei chronią artykuły 23 i 24 Kodeksu cywilnego.
Mecenas Obrębski przyznaje, że obecne ogólne rozwiązania prawne pozostawiają ogromną lukę wobec wyzwań cyfrowej rzeczywistości. - W praktyce oznacza to, że sądy i organy opiekuńcze – nawet dostrzegając krzywdę małoletniego – nierzadko zderzają się z argumentem dorosłych o ich wyłącznym prawie do dysponowania wizerunkiem potomstwa. To ogranicza skuteczność szybkiej interwencji i może prowadzić do sytuacji, w której dziecko, faktycznie ośmieszane w internecie dla zasięgów, nie otrzymuje należytej ochrony, bo obowiązujące przepisy nie przystają do specyfiki mediów społecznościowych – powiedział Prawo.pl.
Są już narzędzia do ochrony dziecka
Dr Rafał Guzik ma wątpliwości co do proponowanej nowelizacji Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, gdyż jego zdaniem ustawa ta zawiera już przepisy, które pozwalają na odpowiednią reakcję sądu rodzinnego, w sytuacji gdy dobro dziecka jest zagrożone, np. w art. 109.
- Dopisanie obowiązku ochrony prywatności dziecka będzie tak naprawdę truizmem – to wynika z brzmienia innych przepisów. Zresztą wiceminister Pałka mówił o tym podczas wspomnianego posiedzenia sejmowej komisji. Zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, gdy „dzielenie się dzieckiem w sieci miałoby charakter nadmiarowy”, sąd może ograniczyć prawa rodzicielskie, a w skrajnych przypadkach je odebrać – przypomina.
Czy te regulacje niosą ze sobą ryzyka praktyczne? Zdaniem Bartosza Obrębskiego istnieje obawa, że znowelizowany Kodeks rodzinny stanie się na salach sądowych nową bronią w rękach skłóconych rozwodników do złośliwego blokowania niewinnych, wakacyjnych fotografii. - Ponadto rozbudowany wymóg formalnej zgody na publikację wizerunku nie powstrzyma patologii w samym domu, gdzie nagrywający rodzic de facto wyda zgodę samemu sobie – ocenia. - To jednak zmiana, która znacząco wzmacnia bezpieczeństwo najmłodszych, dając systemowi ramy do skutecznego działania tam, gdzie kończy się rodzicielski rozsądek – podkreśla.
Czytaj: Prawo powinno lepiej chronić prywatność dzieci - również przed jego rodzicami>>
Być może ostateczne propozycje w tym zakresie zostaną jeszcze zmodyfikowane, bo zdaniem dr. Guzika, proponowane zmiany tak naprawdę służą jedynie pokazaniu, że Ministerstwo „coś” z tym problemem robi, ale nie bardzo ma pomysł, jak naprawdę zapobiec sharentingowi. - Mamy już instrumenty prawne, które pozwalają chronić w sposób wystarczający dzieci w tego rodzaju przypadkach. Nie może być tak, że lekarstwem na wszystko jest zmiana prawa. Wobec tego, najlepszym instrumentem jest to, które proponowało Ministerstwo Cyfryzacji, czyli podjęcie działań wykonawczych, edukacyjnych i informacyjnych. Tylko zdrowy rozsądek rodziców może faktycznie ochronić prywatność ich dzieci – konkluduje.
Czytaj: Nękanie dziecka przez internet zostanie spenalizowane? >>






